"Z Archiwum X - Sezon 10, vol. 1: Wyznawcy" - recenzja komiksu

Autor: Dominik Szcześniak
Korekta: Jerzy Łanuszewski
29 maja 2015

Oni żyją!

Serial Z Archiwum X przez lata przyciągał do telewizorów rzesze fanów. Cotygodniowe spotkania z agentem federalnym Foxem Mulderem i jego partnerką Daną Scully były gwarantem niesamowitych przeżyć rodem ze Strefy mroku i Miasteczka Twin Peaks. Mroczny klimat, samodzielne odcinki, powiązane wspólnym, konsekwentnie rozwijanym wątkiem, wszechobecne teorie spiskowe, kosmici, czy wreszcie chemia między dwójką głównych bohaterów – wierzącym w kosmitów Mulderem i ufo-sceptyczką Scully – zapewniała serialowi wysoką oglądalność, wianuszek wielbicieli oraz poklask ze strony krytyki. Pewnego dnia Archiwum X zostało jednak zamknięte, a serial zdjęty z anteny.

I kiedy fani zdążyli wypłakać już ostatnie łzy, zignorować kinowe odcinki serii i umiejscowić serial Chrisa Cartera w szufladce "kultowe, zakończone", popkulturowym półświatkiem wstrząsnęła wieść, że na początku 2016 roku agent Mulder oraz agentka Scully powrócą w dziesiątym telewizyjnym sezonie serialu. Jest to o tyle istotna informacja, że całkiem niedawno wspomniany sezon dziesiąty zupełnie oficjalnie i z błogosławieństwem Chrisa Cartera rozpoczął się na kartach serii komiksowej. Czy zatem dojdzie do kolizji światów? Odpowiedzi na to pytanie będziemy pewnie szukać za siedem miesięcy. Póki co warto zastanowić się nad tym, czy sensownym było przywracanie Z Archiwum X w takiej formie.

Inaugurujący nowy sezon Wyznawcy to drugie podejście komiksowych artystów do przygód słynnych agentów FBI. Pierwsze było całkiem udane, ale też oderwane od serialowego continuum i dające właściwie jeden pokaźnych rozmiarów profit w postaci Charliego Adlarda – efektownego rysownika serii, którego kariera rozkwitła co prawda dopiero przy Żywych trupach Kirkmana, ale już w Z Archiwum X stopniowo nabierała pokaźnych rumieńców. Warstwą graficzną Wyznawców zajął się Michael Walsh, który postanowił zgapić co nieco od kolegi Adlarda i zaspokoić oczekiwania telewizyjnej publiczności, stawiając na realistyczną, zdjęciową kreskę i rozpoznawalne przedstawienie postaci. Co prawda zdarzają mu się kiksy, jednak widać pracę włożoną w znalezienie odpowiedniej metody, polegającej na maksymalnym uproszczeniu rysunku, przy jednoczesnym zachowaniu cech charakterystycznych dla wyglądu danego bohatera. Co ważne, Walsh nawiązuje również do znanego przed laty emploi protagonistów – Scully wygląda tak, jak Gillian Anderson naście lat temu, a wizerunek Muldera puszcza w niepamięć próby Davida Duchovnego zerwania z tą postacią na rzecz Hanka Moody’ego z serialu Californication.

Co ciekawe, twórcom komiksu udało się utrzymać formułę serialowego epizodu, a jednocześnie odwołać się do znanych widzom motywów muzycznych. W serialu, po przykuwającej uwagę i wzbudzającej zainteresowanie ekspozycji odcinka, pojawiała się czołówka z melodią, którą zanucić potrafił każdy. Komiks – mimo, iż w dźwięk nie wyposażony – konstrukcję ma podobną, a rolę czołówki pełni jeden kadr w odpowiednim miejscu na planszy. Kadr, który podświadomie włącza czytelnikowi w głowie X-Files Main Theme. Mała rzecz, a cieszy!

Jak jednak w porównaniu do działającej bardzo sprawnie strony kompozycyjno-graficznej wypada warstwa fabularna komiksu? Scenarzysta Joe Harris (przy wsparciu twórcy serialu Chrisa Cartera) przywraca najważniejszych dla serii bohaterów w sposób bardzo wiarygodny – nawet mimo tego, że niekiedy musi ich wycofać z nowego, utajnionego żywota, czy nawet wykopać z grobu. Stosując częste zawieszenia akcji i mocne cliffhangery, Harris bardzo sprawnie kreśli intrygę, która kręci się wokół faktu zinfiltrowania sieci FBI przez tajemniczych sprawców. Ponownie nikt nie może czuć się bezpieczny, prawda jest gdzieś tam, a ufać nie można nikomu. Harris umiejętnie sięga do historii serialu. Nawiązując do najważniejszych telewizyjnych zdarzeń zdaje się oddawać szacunek tym spośród widzów, którzy serialu nie traktowali jak Biblię. W związku z tym, by połapać się w fabule, wystarczy pamiętać zarys historii losów Muldera i Scully. Wielogodzinny seans z wszystkimi dziewięcioma sezonami nie jest tu niezbędny.

Wyznawcy to nadspodziewanie dobre przedłużenie filmu pod postacią komiksu. Album Harrisa i Walsha posiada klimat pierwowzoru, jest sprawnie napisany, a także odpowiednio narysowany. Początek "rysowanego" sezonu Z Archiwum X przywołuje te same emocje, które towarzyszyły widzom kultowego serialu, co pozwala stwierdzić, że autorzy wykonali swoją robotę wzorowo. Po co nam nowy sezon w telewizji, skoro możemy obcować z tak sprawnym komiksem?

Z Archiwum X - Sezon 10, vol. 1: Wyznawcy

Scenariusz: Joe Harris
Rysunek: Michael Walsh
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Rok wydania polskiego: 2/2015
Tytuł oryginalny: The X-Files Season 10
Wydawca oryginalny: IDW Publishing
Rok wydania oryginału: 2013
Liczba stron: 128
Format: 155x235 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-7924-311-2
Wydanie: I
Cena z okładki: 39,90 zł


blog comments powered by Disqus