Nie okazuj litości! - recenzja komiksu "Zabójca: Machina śmierci"

Autor: Mirosław Skrzydło
11 czerwca 2012

Kryminalno-obyczajowa seria Zabójca, Alexisa Nolenta (a.k.a. Matz) odpowiedzialnego za scenariusz oraz Luca Jacamona (rysunki), sprawi czytelnikom nie lada kłopot. Z jednej strony, dla miłośników tego typu rozrywki, cała intryga wyda się nazbyt wtórna i przewidywalna, a pseudo-egzystencjalne wynurzenia tytułowego kryminalisty pozbawione oryginalności. Z drugiej natomiast ilustracje Jacamona mogą trącić iście kreskówkowym charakterem. Czy Zabójca zasłużył na wszystkie nagrody i nominacje, które zgarnął w przeciągu ostatnich kilku lat?

Zabójca o niezbyt przekonywującej aparycji podrzędnego maklera, czy szarego pracownika korporacji, po ostatnim trefnym zleceniu jest zmuszony uciekać z Francji. Oazę spokoju odnajduje w malowniczej Wenezueli, do tego przy boku roznegliżowanej, egzotycznej piękności. Jak sam przyznaje w pierwszych zdaniach albumu – "Złapałem oddech. Forma i morale wróciły". Wydawałoby się zatem, iż renomowany płatny morderca, w końcu odnalazł wewnętrzny spokój i przysłowiowe miejsce na Ziemi. Nic bardziej mylnego, gdyż jego śladem podąża francuski gliniarz. Na surowych bagnach, w otoczeniu wygłodniałych aligatorów, zabójca staje do zaciętego pojedynku z prawym bohaterem. Po raz wtóry pokazuje z jakiej dokładnie gliny został uformowany i jak brutalnie potrafi obejść się z czyhającymi na niego przeciwnikami.

Dalsza fabuła to już powrót zimnego zwyrodnialca do Paryża i katorżnicze próby poznania tożsamości prześladowców. Zabójca zamierza także odebrać pieniądze za wcześniejsze zlecenia od swego starego przyjaciela, który przed laty wciągnął go w ten krwawy fach. Główny antybohater serii, pragnie również ostatecznie rozstać się z niebezpiecznym zawodem i przypuszczalnie zamieszkać w wenezuelskiej dziczy ze wspomnianą wyżej pięknością. Wcześniej jednak zgadza się wykonać ostatnie, dobrze płatne zlecenie. Czy zerwanie z przestępczym życiem jest w ogóle możliwe?

W Machinie śmierci dowiadujemy się w jakich okolicznościach tajemniczy osobnik został zabójcą. Przekonujemy się również jaki z niego amant, uwodziciel i biegły myśliciel. Morderca raczy nas kolejną dawką przemyśleń, z których jasno wynika, iż współczesny świat jest pełen brudu, zła i nieprawości. Ludzie są z natury zepsuci do szpiku kości, chciwi oraz zdegenerowani. Podobnie, jak w przypadku pierwszego tomu, można sądzić, że bezduszny likwidator, w ten sposób szuka usprawiedliwienia swych czynów. Do tego porównuje siebie do aligatora jako tego naturalnego i bezbłędnego zabójcę oraz przywołuje dwóch historycznych konkwistadorów – uczciwego Simona Bolivara oraz demonicznego Lope De Aguirre’a. Właśnie te fragmenty są najciekawszymi epizodami w drugim albumie cyklu.

Zabójca to komiks co najwyżej dobry, który momentami może zaciekawić największych malkontentów. Ilustracje Jacamona nie można nazwać wybitnymi. Ot, poprawna kreska, niekiedy tylko wybijająca się ponad rzesze podobnych rysunków (zwłaszcza pod względem umiejętnego oddania architektonicznej strony Paryża oraz wenezuelskiej dżungli). Najgorsze jest to, iż główny bohater nie przekonuje, a jego rozważania trącą amatorszczyzną na poziomie nastoletniego młokosa. Trudno identyfikować się z zabójcą oraz w pełni przeżywać jego perypetie. Po dwóch pierwszych albumach, ciężko orzec za co właściwie krytycy wychwalają serię Matza (nominację do nagrody Eisnera nie dostaje się z przypadku). Może trzeci tom, przyniesie odpowiedź na to pytanie?

Ocena: 7/10

Zabójca - 2 - Machina śmierci

Scenariusz: Matz
Rysunek: Luc Jacamon
Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowska
Wydawnictwo: Taurus Media
Rok wydania polskiego: 1/2012
Tytuł oryginalny: Le Tueur: L'engrenage
Wydawca oryginalny: Casterman
Liczba stron: 64
Format: 215x290 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788360298701
Wydanie: I
Cena z okładki: 37 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus