Recenzja komiksu "Zamach na prezydenta"

Autor: Michał Misztal
30 października 2012

Po lekturze Zamachu na prezydenta wcale nie wiem o Sławku Lewandowskim więcej, niż przed nią. Jedyną zawartą w komiksie informacją na jego temat jest imię i nazwisko autora. Nie ma żadnej notki biograficznej, spisu poprzednich opowieści, które wyszły spod jego ręki, na moim egzemplarzu nawet nie napisano, że wydawcą Zamachu... jest Ważka. Trudno, może następnym razem. Póki co pozostaje wspomóc się własną wyobraźnią, a ja w dalszym ciągu wyobrażam sobie Lewandowskiego jako faceta opowiadającego dowcipy, czasami bardzo długie, ale charakteryzujące się tym, że zebrani wokół słuchacze co chwilę wybuchają głośnym śmiechem. I nie przeszkadza im, że puenta jest jeszcze daleko przed nimi.

Tym razem Lewandowski dostał większy format i możliwość zaprezentowania swoich ilustracji w kolorze, co na pewno wyszło Zamachowi... na dobre. Wizualnie wszystko wygląda jeszcze lepiej niż poprzednio. Jeśli chodzi o samą opowieść, autor zrobił komiks o "najlepszym na świecie płatnym mordercy", specjalizującym się w zabijaniu prezydentów. Już na samym początku dostaje propozycję zlikwidowania kolejnego. Nie wiem dlaczego, ale oczekiwałem, że będzie to nasza głowa państwa (ewentualnie jej parodia, pozwalająca uniknąć dosłowności), ale nie. Główny bohater stwierdza, że nie może powiedzieć, o jaki kraj chodzi, a jego podróż nie przypomina podróży po Polsce. To dużo dziwniejsze miejsce. Prezydent, obiekt zainteresowania mordercy, przemieszcza się ze wschodu na zachód bez jakiejkolwiek ochrony, transportując wypełnione cegłami taczki (buduje fabrykę w miejscu, gdzie nie ma cegielni; mógłby wozić je pociągiem, ale "nie umie uruchomić lokomotywy"), zaś obywatele państwa żyją w doszczętnie zniszczonej przez okupanta stolicy, której nie mają ochoty odbudowywać. Zachowują się na jeszcze wiele niedorzecznych sposobów, sprawiając, że zabójca ma już dość, chce po prostu zabić prezydenta i jak najszybciej się stamtąd wynieść. Na swoje nieszczęście trafia w sam środek politycznej intrygi.

Komiks Lewandowskiego naprawdę przypomina genialnie opowiedziany, wielowątkowy dowcip. Taki, który pewnie dałoby się opowiedzieć w trzech zdaniach i może nawet byłby zabawny, ale potrzeba czegoś więcej, żeby rozbudować go do granic możliwości, jednocześnie rozbrajając odbiorcę niemal każdym z dodanych pomysłów. Jedyny problem z tym dowcipem polega na tym, że wcale nie kończy się na ostatniej stronie komiksu. Czytelnicy muszą się rozejść i cierpliwie poczekać na dalszy ciąg. Jeśli muszę, to poczekam, ale historii Lewandowskiego nigdy za wiele i najchętniej przeczytałbym resztę od razu.

Zamach na prezydenta - 1

Scenariusz: Sławomir Lewandowski
Rysunek: Sławomir Lewandowski
Wydawnictwo: Ważka
Rok wydania polskiego: 10/2012
Liczba stron: 48
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 38 zł


blog comments powered by Disqus