"Zryw" – druga recenzja komiksu

Autor: Tomasz Nowak
23 maja 2018

www.gildia.pl
Zryw.
Dostępność: 24h
Cena: 6,00 zł
dodaj do koszyka

Zryw, o jakich zbyt łatwo zapomnieć

Odkrywanie naszej historii najnowszej w postaci komiksu stało się w ciągu ostatnich lat pasją. Do tego coraz więcej w tej materii świeżości i zaskakujących rozwiązań. Zwłaszcza pod względem formalnym. Wydany przez Ośrodek "Pamięć i Przyszłość" Zryw należny pod tym względem do awangardy.

Komiks powstał z okazji 35. rocznicy utworzenia Solidarności Walczącej. To radykalne skrzydło antykomunistycznej opozycji stawiało sobie za cel całkowite uwolnienie Polski spod moskiewskiego buta. Proponując mocne, wyraziste rozwiązania, także siłowe, poszło zupełnie inną drogą niż nastawiony na kompromis główny nurt Solidarności, który ostatecznie zasiadł przy Okrągłym Stole.

Sklecona na podstawie dokumentów i wspomnień przez Juliusza Woźnego fabuła pokazuje to, z czego podskórnie wszyscy zdają sobie sprawę. Uwłaszczeniu nomenklatury partyjnej towarzyszyło zaklepanie ciepłego bytu towarzyszom z milicji i SB. I to ci właśnie, przy wódeczce i kartach, wspominają "upierdliwców" z SW, z którymi musieli się "użerać" w latach 80. Tylko mimochodem wspominają oczywiście, że większość opozycjonistów wskutek opresji oraz własnej działalności podziemnej, często w bardzo trudnych warunkach (obcowanie z chemią z powielaczy) "wyzdychała", podczas gdy byłym towarzyszom nadal żyje się dobrze. Nie mogą się nadziwić, że ktoś może robić aż tyle dla idei niepodległości.

Zaskakującą formułę graficzną dla tych dwutorowych – współczesnych rozważań i dawnych wspominków – przyjął odpowiedzialny za nią Martin Venter. Mieszankę mrocznych grafik rodem z komiksów Franka Millera oparł na fotograficznym, sposteryzowanym kolażu. Udało mu się w ten sposób pogłębić zasugerowane od początku poczucie paradokumentalizmu, obcowania nie tylko z przeszłością, nie tylko z fabułą, ale z nieformalną kroniką epoki. A, jako że w istocie mowa jest o sprawach mrocznych – tragicznych czasach przemocy, konieczności walki o sprawy podstawowe – czarno-biała forma (ze zdecydowaną przewagą czerni) jest tu jak najbardziej uzasadniona.

Sceny biesiadujących esbeków, ukazane w tej samej, półmrocznej konwencji, dodają słusznego ciężaru ich warcholskiemu dowcipowi. Oni sami uosabiają czarny chichot historii, której koło przetoczyło się bardziej po walczących o słuszną sprawę, niż po ich prześladowcach.

Gdzieniegdzie – znów na wzór Millera – pojawia się na planszach Ventera barwa czerwona. Podkreślone nią zostały tylko symbole Solidarności oraz krew. Ten symboliczny związek ma swoja ponadczasową wymowę wobec wszelkich głębokich podziałów, bez względu na czasy.

Trochę może za dużo czasem w wypowiedziach poszczególnych postaci krzyku. Tego rysunkowego, mającego bohaterom uzupełniać braki w ekspresji, gdyż ta słowna bywa znacznie bogatsza. To wszak jedyny przytyk dla budowanych niesztampowo plansz Ventera.

Autorom w tak niezwykłej formie, sugerującej większą bliskość do dokumentu niż do fabuły, udaje się powiedzieć na temat tamtych (jak i współczesnych) zdarzeń i ludzi całkiem sporo. Mylące może być jedynie ukazanie Solidarności Walczącej wyłącznie w kontekście kliku jej liderów. Była to bowiem rozległa, ogólnokrajowa struktura, niekonwencjonalnie skonstruowana i głęboko zakonspirowana, a w razie konieczności zdecydowana stanąć nawet do boju. I dlatego tak niebezpieczna w oczach ówczesnej władzy. We Wrocławiu natomiast biło jej serce.

Oczywiście Zryw nie jest regularnym wykładem dziejów SW. Przypomina przerzucanie starych, przykurzonych czasem i niepamięcią zapisków. Stąd niektóre z przytaczanych faktów i zdarzeń zdaje się zawieszone w nieokreślonej czasoprzestrzeni. Z drugiej strony, pomijając naukową ścisłość, udaje się autorom fantastycznie przekazać nastrój czasów. Uświadomić trudy pozornie prostej walki, bo czymże jest przecież druk i kolportaż ulotek czy prowadzenie radiostacji. Tak, o opresyjności totalitarnego państwa tak łatwo się zapomina...

Można oczywiście spojrzeć na ten komiks również w bieżącym kontekście politycznym. Jednak dopatrywanie się w nim peanu na cześć klanu Morawieckich jest głupotą. Przeszłość miała różne odcienie i różnych bohaterów, i dopóki nie zaczniemy doceniać ich zasług, nie zdołamy się wygrzebać z grajdołu pełnego błota wzajemnych oskarżeń. Autorom Zrywu udało się w nim nie ugrzęznąć.

Swym komiksem rzucają więcej światła tam gdzie przez lata rzadko ono docierało. Dają szansę zajrzeć tam, gdzie w pośpiechu sloganów, zaglądać się nie chce. Na dodatek czynią to w formie bardzo odważnej, znakomicie wykorzystując przyjętą konwencję.

Wiele jest takich motywów, zdarzeń i ludzi, zepchniętych na margines oficjalnej wersji polskich dziejów. Dlatego album Woźnego i Ventera to cenna poznawcza perełka dla współczesnych. A ostatecznie o wadze podjętego przez nich tematu i tak zaświadczy Historia – ta pisana już przez naszych następców.

Zryw

Scenariusz: Juliusz Woźny
Rysunek: Martin Venter
Wydawnictwo: Ośrodek "Pamięć i Przyszłość"
Rok wydania polskiego: 6/2017
Liczba stron: 58
Format: 210x295 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: cz.-b. + kolor czerwony
Dystrybucja: własna, sklepy specjalistyczne
ISBN-13: 9788394691714
Wydanie: I
Cena z okładki: 5 zł
Materiały powiązane:




blog comments powered by Disqus