Urodzeni zabójcy! - recenzja komiksu "Żywe trupy: Lękaj się łowców"

Autor: Mirosław Skrzydło
2 stycznia 2011

W jedenastym tomie komiksowego horroru (Lękaj się łowców) granica między tym, co moralne i etyczne, a bezdusznym mordem w imię przetrwania pandemii uległa totalnemu zatarciu. Robert Kirkman - scenarzysta tego mrocznego dzieła bije na alarm: koniec ludzkości dokonał się na naszych oczach. Nie ma już żadnej szansy na powrót do normalności.

Album rozpoczyna się nadzwyczaj spokojnie, niemal sielankowo. Bohaterowie znajdują sprawną furgonetkę, na dodatek wypełnioną czystymi materacami. Dla ludzi od miesięcy żyjących w spartańskich warunkach to nie lada wydarzenie. Niestety (albo na szczęście) to tylko chwilowy relaks przed dramatyczną sceną, która rozgrywa się już na szóstej stronie tego makabrycznego odcinka. Małoletni Ben w bestialski i pozbawiony litości sposób zabija swego brata bliźniaka Billy'ego. Momentalnie pojawia się pytanie - Co zrobić z młodym psychopatą? Abraham Ford uważa, że w ekstremalnej sytuacji w jakiej się znaleźli należy wyeliminować każde potencjalne zagrożenie. Z jego, bądź co bądź szaloną opinią, nie zgadzają się Dale i Andrea - od dłuższego czasu pełniący funkcję zastępczych rodziców bliźniaków. Konflikt rozwiązuje jeden z bohaterów, który w środku nocy pozbawia życia dziecięcego mordercę. Kto stoi za tą zbrodnią i jak należy ją oceniać? Czy czyn ten był aktem odwagi, czy tchórzostwa?

Niemal w tej samej chwili z lasu wyłania się czarnoskóry duchowny - ojciec Gabriel Stokes, którego śmiało możemy nazwać ostatnim prawym mieszkańcem Ziemi. Czy dobroduszny księżunio zdoła uwolnić dusze pozostałych postaci z uścisku Diabła? To nie koniec niespodziewanych gości, gdyż grupę dowodzoną przez Ricka uporczywie śledzą brutalni ludzie. Dochodzi nawet do tego, że porywają oni pogrążonego w żałobie Dale'a, w celu spożycia jego starczego ciała. Okazuje się bowiem, iż tytułowi łowcy to pozbawieni skrupułów ludożercy. Co jednak się stanie, gdy role katów i ofiar odwrócą się o przysłowiowe sto osiemdziesiąt stopni? Rick, Michonne, Andrea, czy Abraham to zaprawieni w bojach myśliwi, którzy nie jedno już przeżyli, a lista ich ofiar ciągle rośnie. Zapowiada się zatem zaciekła walka o przetrwanie. Może nie tak krwawa, jak ta z ósmego tomu (Stworzeni by cierpieć), gdy opętany żądzą zemsty Gubernator ze swoją armią wtargnął do więzienia zamieszkałego przez bohaterów cyklu, ale i tak warta dłuższej uwagi.

Lękaj się łowców obfituje w szereg dramatycznych scen i zaskakujących wolt. To bez wątpienia jeden z najlepszych tomów serii (obok albumów numer: trzy - Bezpieczeństwo za kratami, sześć - To bolesne życie oraz wspomnianego już ósmego tomu). Trzeba sporej odwagi, by w serii komiksowej przedstawiać tak brutalne sceny, jak choćby zabójstwo dziecka przez jego rodzonego brata, czy całowanie własnej córki zamienionej w zombie przez chorobliwie opiekuńczego ojca. Robert Kirkman w tej materii sprawdza się znakomicie, a jego seria Żywe trupy powinna znaleźć się na półce każdego horror-maniaka tuż obok wczesnych filmowych dokonań George'a A. Romero i Wesa Cravena.

Żywe trupy - 11 - Lękaj się łowców

Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunek: Charlie Adlard
Wydawnictwo: Taurus Media
Rok wydania polskiego: 10/2010
Tytuł oryginalny: The Walking Dead: Fear the Hunters
Wydawca oryginalny: Image Comics
Liczba stron: 132
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-60298-58-9
Wydanie: I
Cena z okładki: 42 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus