Istna rzeź! - recenzja komiksu "Żywe trupy: Bez wyjścia"

Autor: Mirosław Skrzydło
11 stycznia 2012

Sukces horror cyklu Żywe trupy, kryje się w umiejętnym zestawieniu - opowieści drogi, dramatu, rasowej historii grozy, stworzeniu całej masy wyrazistych bohaterów oraz wielu krwistych zwrotach akcji. Robert Kirkman, który niestrudzenie prowadzi serię od pierwszego zeszytu, uwielbia zaskakiwać swych zagorzałych fanów. Nie inaczej jest w czternastym tomie - Bez wyjścia. Trzymajcie się mocno. Będzie trzęsło!

Ostatnie dwa tomy nie dostarczyły nam nazbyt wiele dramatycznych scen. Drużyna śmiałków z niemałymi problemami zintegrowała się ze społecznością rządzoną przez pogodnego, acz skrywającego mroczny sekret, Douglasa Monroe. Rick i spółka, zdołali odszyfrować prawidła funkcjonowania tejże grupy społecznej. Mieli wybór, albo przyjąć zasady wyznaczone przez Douglasa, albo przejąć pełnię władzy. Wybrali tą pierwszą opcję. Niestety na horyzoncie pojawia się nowe, bardziej krwiożercze, zagrożenie. Wygłodniałe zombie zdołały pokonać umocnienia i wtargnąć do oazy spokoju.

Zanim jednak dojdzie do zabójczej konfrontacji, wydarzy się kilka nieprzewidywalnych scen. Rick w końcu pogodzi się ze śmiercią żony i zwiąże się z nową partnerką. Michonne zejdzie się z nieco opętanym Morganem, a Monroe uświadomi sobie, że utopia którą udało mu się stworzyć, tak naprawdę nigdy nie istniała.

Po pierwszej, spokojniejszej części komiksu (o ile można przy recenzowaniu Żywych trupów mówić o czymś takim, jak spokój!), następuje gwałtowne przyspieszenie akcji. Niczym podczas ataku świty Gubernatora pod koniec ósmego tomu, trup ponownie ścieli się gęsto. Wprawdzie giną przede wszystkim nowi bohaterowie, lecz nie obejdzie się również bez śmierci postaci, która od dłuższego czasu "gości" w komiksie. Po raz wtóry tragedia nie ominie śmiałego Ricka. Czy niekwestionowany lider, poradzi sobie z kolejną stratą?

W czternastym tomie serii demony drzemiące w ciałach bohaterów, przebudzą się na dobre. Robert Kirkman próbuje udowodnić, że w chwili zagrożenia należy bacznie stanąć naprzeciw agresora. Tylko walcząc ramię w ramię, można osiągnąć sukces i przezwyciężyć najcięższe zadanie (w tym przypadku pandemię żywych umarlaków). Rick uświadamia sobie, iż przez ten cały czas głównym problemem, nie były zombie, tylko ludzkie ułomności i nasze wrodzone tchórzostwo. Szkoda tylko, że to w sumie niezbyt górnolotne rozważanie, pojawia się dopiero po dziesiątkach uśmierconych postaci.

Ocena: 8/10

Żywe trupy - 14 - Bez wyjścia

Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunek: Charlie Adlard
Wydawnictwo: Taurus Media
Rok wydania polskiego: 9/2011
Wydawca oryginalny: Image Comics
Liczba stron: 136
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788360298664
Wydanie: I
Cena z okładki: 43 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus