Pandemia śmierci - recenzja 7. i 8. tomu serii "Żywe trupy"

Autor: Mirosław Skrzydło
6 kwietnia 2010

7 i 8 tom horror serii Żywe Trupy zamykają kolejny (trwający od 3 albumu) etap, zapewniających sporą dawkę dramatyzmu, perypetii dzielnego Ricka, jego najbliższej rodziny oraz przyjaciół tworzących "prawie" idealną mikro-społeczność. Ilu spośród nich zdoła ocaleć atak opętanego rządzą zemsty Gubernatora i jego zaślepionych podwładnych? Zapowiada się krwawa uczta!

Wszystko zaczyna się nadspodziewanie spokojnie. Maggie i Glen postanawiają umocnić swój związek małżeństwem, które z wielką przyjemnością odprawia święty ojciec panny młodej Hershel. W tej oazie szczęścia, nieustannie powracająca do dnia swej zdrady Lori decyduje się wyjawić Rickowi swój mroczny sekret. Chwilę potem szóstka szczęśliwców ryzykuje i udaje się na pobliski posterunek gwardii narodowej. Cel ich podróży jest jasny - muszą dobrze się  uzbroić przed możliwym atakiem Gubernatora. W dalszej części Ciszy przed burzą - kolejna postać straci swą kończynę (co staje się nieznośną normą krwawej serii), jeden z bohaterów postanowi opuścić więzienie, by ratować siebie i swą ukochaną, zaobserwujemy też kolejne, tragiczne samobójstwo.  

Cisza przed burzą to album pełen obyczajowych wątków, romansów oraz kilku dotkliwych w skutkach dramatów. Niestety, pojawiający się na ostatniej stronie rozjuszony niczym wściekły byk Gubernator w olbrzymim czołgu i asyście około czterdziestu  wiernych ludzi, może oznaczać tylko jedno - koniec więziennej sielanki.

Tom 8 (Stworzeni by cierpieć) to piekielna pieśń pełna śmierci, bólu i cierpienia.  O ile we wcześniejszym albumie mieliśmy okazję jeszcze dokładniej poznać relacje, jakie zawiązały się między poszczególnymi postaciami (jakbyśmy oglądali tanie reality show w stylu Big Brother) oraz delektować się błyskotliwymi dialogami, o tyle Stworzeni by cierpieć to szalona jazda bez trzymanki; zabójczy rollercoaster, z którego ponad połowa bohaterów nie ujdzie z życiem. Gubernator pragnie tylko jednego - zabić całą drużynę Ricka (prócz Michonne, dla której szykuje bardziej wykwintną śmierć) i zająć idealne schronienie przed wygłodniałymi zombie, czyli więzienie stanowe. Czy uda mu się to osiągnąć?

Robert Kirkman w tomach siódmym i ósmym udowadnia, że jest sprawnym rzemieślnikiem biegle operującym gatunkami literackimi (horror, obyczaj, dramat, thriller), które z taką doskonałością miesza w trzymającej wysoki poziom serii Żywe Trupy. Jeśli chodzi o ilustracje Charlie Adlarda to   ciągle wspaniale oddają one ponury klimat cyklu.

Żywe Trupy polecam osobom, które w klasycznych opowieściach o zombie szukają czegoś więcej, niż tylko masy wygłodniałych, niezgrabnie poruszających się ludzkich zwłok, efektownych obrazów śmierci oraz wartkiej akcji. Piątka z plusem!   

Żywe trupy - 8 - Stworzeni by cierpieć

Scenariusz: Robert Kirkman
Rysunek: Charlie Adlard
Wydawnictwo: Taurus Media
Rok wydania polskiego: 11/2009
Tytuł oryginalny: The Walking Dead:
Wydawca oryginalny: Image
Liczba stron: 144
Format: 170x260 mm
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-60298-46-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 40 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus