Fotorelacja z wystawy Truścińskiego i Rebelki

W ramach zorganizowanego w Szczecinie Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Wizualnej inSPIRACJE otwarto wystaw prezentującą, namalowany na wielkich planszach specjalnie na zamówienie inSPIRACJI, apokaliptyczny komiks Jakuba Rebelki i Przemysława Truścińskiego.

APOKALIPSA: What the Hell?!
Przemysław Truściński

Prezentacja twórczości apokaliptycznej Przemysława Truścińskiego pokazana jest w przestrzeni wpisującej się w kształt litery H, co stanowi nawiązanie do treści, a tym samym tytułu: What the Hell?!

Już samo to określenie, a tym samym sposób narracji, umiejscawia artystę w kręgu popkulturowym. Sprawnie nawiązuje on kontakt z widzem. Jest przekonywujący. Jego grafiki mocno oddziałują nie tylko poprzez perfekcyjnie konstruowane, choć przerażające pejzaże, ale także poprzez treść, odczytywaną mimowolnie przez podświadomość. Kiedy przed oczami mamy oprawione w ozdobne ramy oryginalne szkice artysty, z boku, z obu stron, spoglądają na nas ogromne czarno - białe wizje. Przygniatają nas nie tylko swoimi rozmiarami, lecz przesłaniem nieuchronności tego co niechciane, nieuchronności śmierci, a nawet szaleństwa. Nie ma rzeczy dobrych, nie ma rzeczy złych. Jest tylko paraliżujący strach, który nie stanowi jednak alternatywy dla poczucia bezpieczeństwa. Ma się wrażenie, że to jedyna cecha świadomości, a tym samym najwyższy wymiar. Sacrum. To dar od nieznanego, bezimiennego twórcy, który właśnie zapadł w sen, zapomniawszy o swoim dziele. I pytaniem bez odpowiedzi staje się zdanie: czy na pewno śni? A może i jego samego dogoniła już śmierć?

Wojciech Łowicki

APOKALIPSA: Czterej jeźdźcy apokalipsy
Jakub Rebelka

Projekt prezentujący twórczość Jakuba Rebelki składa się z czterech plansz w symetrycznych podziałach.

Tematycznie odwołuje się do postaci czterech jeźdźców apokalipsy. Jak zwykle artysta ten, należący do młodego pokolenia twórców komiksu, uważany za najzdolniejszego, mocno działa kolorem. Kolor w jego pracach jest tak samo ważny jak linia. Operuje pełną paletą. Jednak, pomimo wielu zestawień barwnych, całość sprawia wrażenie surowego i wyważonego monolitu. Postacie, które przywodzą na myśl biblijnych zwiastunów nieszczęść i wzywają grzeszników do pokuty, tutaj poszerzają swoje ikoniczne znaczenie, a tym samym zwielokrotniają swą głębię znaczeniową. Czasy ostateczne, zwiastowane przez jeźdźców, to nie tylko koniec wszystkiego. Nie tylko podróż w nicość lub zaświaty. Każdy dzień przecież ma swój początek, koniec, a potem i zmartwychwstanie kreowane wschodem słońca. Tak jak każda mała chwila ma swój kres, tak potężne cywilizacje odchodzą w niebyt poprzez umieranie miliardów chwil. Obyczaje i kultura giną wraz ze swoimi symbolami. Ale też powracają nieoczekiwanie. Łączą się w świadomości zbiorowej w nowe konstelacje, nowe kierunki i nowe mody. Raz są zabierane przez klęski, zapowiadane przez potwornych proroków, a innym razem rodzą się z nieszczęść, aby podczas ewolucji ludzkiego umysłu wznieść się symbolicznie do gwiazd. Choć trzeba uważać: upadek z tak wysoka nie należy do najbezpieczniejszych...

Wojciech Łowicki






blog comments powered by Disqus