Informacje o:

Imię: Konrad
Nazwisko: Grzegorzewicz
Nick: konradkonrad

Konrad sam o sobie czyli...

Napiszę przede wszystkim, czego nie lubię, bo to co lubię, zazwyczaj będzie widać w recenzjach :-)

Nie lubię zbytnio komiksów o superbohaterach. Nigdy nie kręciły mnie takie historie i jeśli coś w tym gatunku mi się spodoba (np. Watchmen), to raczej pomimo niż dzięki takiej tematyce. Mogę wręcz powiedzieć szerzej, że nie przepadam za amerykańskim stylem narracji (duże, wypełnione postaciami i akcją kadry), ani "amerykańskim" stylem rysowania, zwłaszcza tym współczesnym, z komputerowym, bardzo kolorowym kolorem.

Nie odczuwam także sentymentu do starych polskich komiksów typu Żbik, Kloss czy Relaxy.

Jeśli chodzi zaś o tematykę, to wyznam od razu, że nie jestem fanem fantastyki. Nie znaczy to, że wszelkie komiksy o takiej tematyce mi nie leżą z zasady, ale akcja w kosmosie, a tym bardziej w realiach fantasy, nie będzie dla mnie zachętą do sięgnięcia po daną pozycję. Podobnie nie będzie nią sensacyjna fabuła, pełna pościgów, walk i eksplozji. Zawsze istnieją chlubne wyjątki, ale zazwyczaj takie komiksy zawierają mało fajnych rzeczy poza fajną dekoracją i efektami. Najczęściej nie kręcą mnie też historie, polegające na tym, że bohater jest sam przeciw wszystkim, ale dzięki swej pomysłowości, przebiegłości i odwadze, pokonując wiele perypetii zabija wszystkich złych i jest OK :-)

A co jest fajne?

Przede wszystkim komiksy oryginalne, czy to pod względem treści czy sposobu opowiadania. Takie, które mówią coś ciekawego o człowieku lub pokazują rzeczy od nieoczekiwanej strony. Lubię gdy konflikty rozgrywają się ludzkim wnętrzu, a nie w ogniu karabinów. Jestem gotów wybaczyć błędy warsztatowe, jeśli widzę, że twórca coś tworzy, a nie produkuje. Wolę rysunek, w którym autor pokazuje swoją wyobraźnię, niż rzetelny realizm. Nie znaczy to że realizm jest "be", a obrazki wykręcone "cacy", ale problem w tym, że realistyczne rysunki, rzadko wzbudzają we mnie szczególny zachwyt. Po prostu tak mam i już.

Moje ulubione komiksy, z tych dostępnych w Polsce, to (bez uwzględnienia kolejności):

  • Mikropolis i większość komiksów Gawronkiewicza (ale w dużej mierze z powodu świetnych scenariuszy Rosińskiego i Janusza),

  • większość rzeczy Baranowskiego (za poetyke absurdu, humor słowny i ogromną wyobraźnię),

  • Trylogia Nikopola (ale od drugiej części), Szninkiel (ale kto nie lubi Szninkla?),

  • komiksy Tomasza Niewiadomskiego (Ratman, Bolo i.in.), Mateusza Skutnika (także z racji scenariuszy niestety nie pamietam czyich, przepraszam), Rafała Gosienieckiego (gł. Phantasmata), braci Minkiewiczów (Wilq, Cyrkielnia, ale już nie Straine), Krzysztofa Ostrowskiego (te prześmiewczo-groteskowe, a nie o upiorach) itp.

  • Cześć Michael (za skupienie na szczególe i budowanie ciekawych opowiastek w oparciu o proste obserwacje, poza tym mam koty w domu ;-)),

  • Maus i El Borbah i pewnie jeszcze kilka innych, o których w tej chwili nie pamiętam.

Oprócz tego interesuje mnie szeroko rozumiana alternatywa zagraniczna, zwłaszcza taka pretendująca do miana ambitnej (cokolwiek to znaczy :-)). I to by było na tyle.


blog comments powered by Disqus