Informacje o:

Imię: Piotr
Nazwisko: Witkowski

fotoRedaktor Gildii Komiksu - recenzent.
Oto preferencje komiksowe Piotra :

Opisanie własnych preferencji komiksowych okazało się dla mnie trudniejsze, niż się spodziewałem - bowiem okazało się, że ile razy znajdowałem jakąś regułę odnośnie mojego gustu, chwilę później znajdowałem i wyjątki od niej... Tym niemniej, pewnych uogólnień udało mi się jednak dokonać - i choć nie stanowią one nienaruszalnych pewników, mogą one być wskazówkami, co w komiksach będzie mi się podobać, a co nie.

Uogólnienie pierwsze: klasyczność. Przyznaję, być może jest to przejaw mojego ograniczenia, ale raczej nie sięgam po awangardę. Nie twierdzę absolutnie, że jest to zła odmiana komiksu - tym niemniej ja osobiście czytam komiksy przede wszystkim po to, by poznać jakieś interesujące opowieści. Stąd też mniej interesują mnie komiksy eksperymentujące formą, a bardziej - klasyczne, dobrze zrobione historie, z ciekawymi postaciami i wciągającą fabułą. Uważam że nawet w tak mało eksperymentalny sposób można przekazać coś ważnego...

Uogólnienie drugie: fantastyka. Komiksy, które wzbudzają moje największe zainteresowanie to te, które pokazują świat choć trochę inny od codziennego. Oznacza to, że większość komiksów, jakie czytam i lubię, to albo SF, albo fantasy, albo horror. Owszem, mogę przeczytać komiks sensacyjny, czy kryminalny - jednak zwykle przy takiej lekturze prześladuje mnie uczucie, że komiksy te niepotrzebnie się ograniczają, przedstawiona w nich "normalna" rzeczywistość jest dla mnie co nieco nudna. Z tego też powodu większość komiksów całkowicie niefantastycznych nie daje mi aż takiej satysfakcji, jak te z chociażby szczątkowymi elementami fantastyki. Nie znaczy to, że nie potrafię realistycznych komiksów docenić (przykładowo, "100 naboi" jest dla mnie komiksem wręcz wyśmienicie napisanym), ale nie zmienia to faktu, że czuję zwykle przy nich pewien niedosyt. Nie jest tak jedynie w przypadku komiksów obyczajowych i psychologicznych - np. "Jimmy Corrigan" to dlamnie jeden z najlepszych komiksów, jakie zdarzyło mi się czytać.

Uogólnienie trzecie: realistyczność. Zdaję sobie sprawę, że na pierwszy rzut oka kłóci się to z poprzednim akapitem - ale chodzi mi o to, że lubię takie (także fantastyczne) historie, które są wiarygodne i nie cierpią na przesadną baśniowość i wyidealizowanie, które nie boją się nawet odrobiny cynizmu. Przykładowo, zauroczył mnie komiks "Slaine", gdzie przy całej fantastyczności scenerii nie zrezygnowano z prezentowania przemocy, gdzie Celtowie są prawdziwymi barbarzyńcami, składającymi ofiary z ludzi - nie zaś ulizanym ludem z podrzędnej kreskówki o Conanie. Z kolei wprost zdenerwowała mnie "Skarga utraconych ziem", ze swoim jasnym podziałem na dobro i zło, z czarnymi charakterami ubierającymi się niezmiennie... na czarno, z księżniczką, której nawet największe pomyłki nigdy nie niosą żadnych konsekwencji...

Uogólnienie czwarte: oryginalność. Nie twierdzę, że komiks, aby mnie zainteresować, musi być kompletnie niepowtarzalny i rewolucyjny - tym niemniej zawsze dodatnie punkty dostają u mnie te komiksy, które choć trochę wysilają się i mają w sobie choćby jeden pomysł, którego nigdzie wcześniej nie widziałem. A już naprawdę mało prawdopodobne jest, by bardzo spodobał mi się komiks, od którego wtórność aż bije - a zdarzyło mi się takie spotkać (takim komiksem jest np. "Obergeist").

Uogólnienie piąte: ambitność. Zawsze uważałem, iż komiks może być czymś więcej, niż tylko rozrywką, iż poprzez to medium można przekazywać ważne treści, mówić o poważnych problemach. Stąd też każdy komiks, który próbuje to robić, znajduje u mnie uznanie. Jest to najważniejsze kryterium, według którego oceniam komiks - nieważne, czy jest to komiks SF, czy obyczajowy, jeśli jego autorzy choćby próbowali uczynić go czymś więcej, niż tylko porcją dobrej zabawy, komiks taki ma szansę stać się jednym z moich faworytów.

Jak nietrudno zauważyć, powyższe kryteria bardziej dotyczą fabuły komiksów, niż ich warstwy rysunkowej. Rzeczywiście - dla mnie strona graficzna komiksu jest kwestią drugorzędną wobec scenariusza. Nie twierdzę, że nie jest ona dla mnie ważna - tym niemniej zawsze wolałem dobrze napisane komiksy z przeciętnymi ilustracjami od scenariuszowych potworków ukrytych pod dopieszczoną grafiką. W związku z tym, nie mam wyraźnie określonego gustu co do rysunków - podobają mi się różne style rysowania, czasem bardzo odmienne. Rysownicy, jakich cenię, to m.in. Mignola, Bilal i Miller... Generalnie, od rysunków w komiksach wymagam dwóch rzeczy: by starały się nie być banalne i by dobrze pasowały do historii, jaką mają opowiadać.

To by było chyba wszystko, jeśli chodzi o opisanie mojego gustu... Na zakończenie pozwolę sobie wymienić kilka komiksów, które szczególnie mi się podobają. Może będzie to dodatkową wskazówką co do moich upodobań... A więc, z komiksów wydanych w Polsce cenię sobie między innymi:

- "48 stron" - za nieprawdopodobnie absurdalny humor i kompletnie odjechaną wyobraźnię twórców,
- "Drapieżców" - za baśniowo - mroczny klimat, kreowany zarówno przez scenariusz Dufaux, jak i rysunki Mariniego,
- "Slaine: Rogaty Bóg" - za połączenie wciągającej historii z wątkami antropologicznymi, religijnymi i feministycznymi oraz rozrachunkiem ze schematami fantasy,
- "Sen potwora" - za świetną, kojarzącą się z najlepszą książkową SF, fabułę oraz genialne, wizjonerskie rysunki,
- "Transmetropolitan" - za inspirującą bezkompromisowość w kpieniu z wad ludzkości,
- "Sandmana" - za surrealistyczne i straszne pomysły Neila Gaimana,
- "Powrót Mrocznego Rycerza" - za skonstruowanie inteligentnej opowieści o superherosie i użycie jej jako odskoczni do wypowiedzi o polityce i społeczeństwie.

I to już naprawdę wszystko ode mnie... Zapraszam do czytania moich recenzji.


blog comments powered by Disqus