Pozostał nam tylko Matołek


tarzan_matolekKsiążka Adama Ruska "Tarzan, Matołek i inni. Cykliczne historyjki obrazkowe w Polsce w latach 1919-1939" jest opracowaniem nowatorskim, które przekrojowo i wyczerpująco opisuje i analizuje rynek seryjnych publikacji obrazkowych w przedwojennej Polsce. Dla zainteresowanych tą tematyką stanowi potężne źródło zebranej i usystematyzowanej wiedzy. Dla historii polskiej kultury współczesnej jest natomiast uzupełnieniem niezwykle rozległej tematyki, dotyczącej całego gatunku plastyczno-literackiego, który aż do tej pory nie doczekał się szczegółowego opisu.

Trzeba przyznać, że takiego zbiorczego i kompletnego opracowania jeszcze w Polsce nie było. Dotąd najbardziej znanym omówieniem tematu był rozdział dotyczący literatury obrazkowej w książce Janusza Dunina "Papierowy bandyta. Książka kramarska i brukowa w Polsce" z 1974 r. Tamta praca dotyczyła jednak całej literatury. Tu autor zadał sobie sporo trudu zbierając rozrzucone na przestrzeni kilkudziesięciu lat artykuły w przeróżnych tytułach prasowych i przeglądając opasłe roczniki przedwojennych pism, które publikowały "cykliczne historyjki obrazkowe". A co ciekawsze, Adam Rusek ma w planach publikacje następnych tego typu opracowań dotyczących historyjek obrazkowych i komiksów wydawanych u nas po wojnie.

Już we wstępie badacz wyjaśnia nam pojęcia z zakresu popularnej kultury cykliczno-obrazkowej, przeprowadza krótką genezę powstania gatunku i jego funkcjonowania na rynkach zagranicznych, każe nam odnosić się do tej publikacji z należnym szacunkiem. Solidne podstawy teoretyczne, jakie autor wyniósł z lektury licznych za granicą (i ich nielicznych polskich tłumaczeń) publikacji dotyczących komiksu, dały mu szansę na przekrojowe i wyczerpujące potraktowanie tematu.

Naturalnym środowiskiem dla występowania wszelkiego rodzaju graficznych opowieści rysunkowych jest prasa. Komiks, mimo że zakorzeniony w dziełach twórców europejskich (Toepffer, Busch, Ross), swoją ostateczną formę gatunkową uzyskał w USA, pod koniec XIX w., wraz z gwałtownym rozwojem prasy. W Polsce przedwojennej, to czasopisma o charakterze popularno-informacyjnym i sensacyjnym były głównymi nośnikami cyklicznych historyjek obrazkowych. Przodował w tym łódzki ,,Express Ilustrowany", który powstał w 1923 r. Od tego czasu zaznacza się coraz większa obecność rysunków i seriali obrazkowych na łamach gazet, która zdecydowanie nasila się w latach 30. XX w. Powstają wtedy takie pisma, jak "Świat Przygód", satyryczna "Karuzela", "Wędrowiec" i "Gazetka Miki". W 1937 r. istniało aż pięć tygodników komiksowych. Nie stroniły od tej formy i pisma o charakterze politycznym, wydawane w większych miastach oraz prasa adresowana do dzieci i młodzieży. Najczęściejjednak wykorzystywały je periodyki sensacyjne i satyryczne. Natomiast, jak podaje Rusek, niewiele byto osobnych książek i broszur z historyjkami obrazkowymi. Najbardziej znaną jest "120 przygód Koziołka Matołka" Makuszyńskiego i Walentynowicza.

Pierwszy wniosek, jaki autor opracowania wysnuwa w swojej pracy, brzmi: w dwudziestoleciu międzywojennym nie istniały w Polsce publikacje stricte komiksowe. Byty to przeważnie ciągi obrazków ilustrujących pewne wydarzenia, podpisane u dołu tekstem prozatorskim lub wierszem. W podtytule książki nie pada więc słowo "komiks", ponieważ oznacza ono już rozwiniętą, konkretną formę plastyczno-literacką, natomiast zastąpione zostaje terminem "cykliczne historyjki obrazkowe", który jest bardziej ogólny i adekwatny do opisywanych przedstawień. Co ciekawe, badacz przytacza szereg przykładów, w których pokazuje, jak w polskich tłumaczeniach komiksów obcojęzycznych usuwano charakterystyczne dla gatunku komiksowego dymki, zastępując je tekstami umieszczonymi najczęściej pod obrazkami (czasem w ich obrębie). Dokonywano w ten sposób archaizacji formy komiksowej na bardziej pierwotną. Zresztą takie przedstawienia nazywano wtedy filmami rysunkowymi i ogłaszano, że będą "...wyświetlane na ekranie naszej Gazety...".

Druga ciekawa obserwacja autora dotyczy transponowania historyjek obrazkowych z zagranicy na rynek krajowy. Otóż wielokrotnie odbywało się to z naruszeniem, jakbyśmy to dziś nazwali, praw autorskich i licencyjnych. Przysyłane z zagranicy plansze, były bądź to dowolnie kompilowane, bądź opatrywane dowolnymi tekstami nie będącymi tłumaczeniami oryginału, bądź też polscy rysownicy zwyczajnie przerysowywali oryginały dostosowując szczegóły na obrazkach do warunków krajowych. Bywało też tak, że publikacje zawierały tylko niewielką część kadrów oryginalnego wydania komiksu, które stanowiły ilustracje do tekstu pisanego obok (np. tak krajowy edytor potraktował "Flash Gordona" Alexa Raymonda - w polskim tłumaczeniu "Błysk Gordon i królowa Błękitnej Magii"). Dowolność w operowaniu oryginalnymi materiałami prowadziła do takich sytuacji, że szwedzki cykl Adamson ukazywał się w Polsce pod kilkoma różnymi tytułami: Pan Agapit (Krupka), Napoleon Kluska, Ildefons Kopytko, czy Profesor Piwko, w zależności od tego, jaka gazeta go publikowała. Natomiast popularny Donald Duck (dziś określany po prostu jako Kaczor Donald) nazywał się przed wojną Kaczorek Zadziorek, Superman zaś był Nadczłowiekiem jutra.

Przeciętnie cykle obrazkowe liczyły od kilku do kilkudziesięciu odcinków. Ewenementem są tutaj "Przygody bezrobotnego Frącka", których opublikowano na łamach "Siedmiu Groszy" w latach 1932-1939 aż 2000 odcinków! Innymi popularnymi seriami były: "Kubuś detektyw i jego pies Meteor" (290 odcinków w "Expressie Ilustrowanym"), "Pączek i Strączek" (123 odcinki w "Dzień dobry!"), "Przygody Dodka" (160 odcinków w " Dzień dobry!" i "Przygody Wicka Buły w ((raju))" (130 odcinków w "Gościu Niedzielnym"). Jak widać, najpopularniejsze byty historyjki humorystyczne i dotyczące współczesnych tematów krajowych, ale dominowały zdecydowanie krótkie metraże - od kilku do kilkudziesięciu odcinków w serii.

Rusek zauważa, że autorami historyjek obrazkowych byli najczęściej rysownicy-amatorzy, a fabuły i teksty wymyślali z reguły ich redakcyjni koledzy - dziennikarze. Badacz twierdzi, że ten rodzaj aktywności twórczej pozostawał na marginesie ich głównych zajęć. Mimo to można w wielu odcinkowych cyklach rysunkowych odnaleźć i sprawne rysunki (Mackiewicz, Grus, Walentynowicz, Dobrzyński) i teksty (Makuszyński, Hertz, Meissner).

Oprócz opowiastek o wydźwięku humorystycznym pojawiły się też i takie o charakterze politycznym. "Ogniem i mieczem, czyli przygody szalonego Grzesia" z 1919 r. miały wydźwięk humorystyczno-propagandowy (główny bohater zaciągnął się do polskiego wojska i walczył z bolszewikami oraz Niemcami, ale także z agitatorami komunistycznymi i gospodarczymi spekulantami), w "Przygodach Wicka Buły w ((raju))" ośmieszono cały system sowiecki, a w "Przygodach bezrobotnego Froncka" w miarę zbliżania się wojny nasiliły się akcenty antyniemieckie. Nie zabrakło też historyjek o wydźwięku antysemickim publikowanych przez prasę zbliżoną do kręgów Narodowej Demokracji (najwyraźniej widać to w "Uciesznych przygodach obieżyświatów" z "Orędownika").

Podobnie jak w USA (Flip i Flap, Chaplin), tak i w Polsce powstały przynajmniej dwa cykle wykorzystujące popularność filmowych komików. Pierwszy - "Przygody Lopka" bazował na sukcesie aktorsko-kabaretowym Kazimierza Krukowskiego, drugi - "Wesołe przygody Dodka" ukazywał Adolfa Dymszę. W 1937 r. wystąpili oni w kadrach historyjki razem.

Okazuje się, że komiksowe nowości ze świata trafiały na łamy polskiej prasy dość szybko. Superman, który pojawił się po raz pierwszy w USA w czerwcu 1938 r. do Polski zawitał już rok później (jako Burzan). Flasha Gordona krajowi czytelnicy ujrzeli w 1937 r. (powstał w 1933 r.), a disney'owską Mickey Mouse ("Przygody Myszki Miki") i Kaczora Donalda w 1938 r. (stworzeni odpowiednio w 1930 i 1934 r). "Blondie" (jako "Rodzina Gąsków") dotarta do Polski w 1939 r, Tarzan w 1934 r., Mandrake the Magician w 1936 r, a Prince Valiant w 1937 r. Jeden z najstarszych komiksów amerykańskich "The Katzenjammer Kids" ukazywał się u nas od 1933 r. jako "Wicek i Wacek na szerokim świecie". Warto też wspomnieć o adaptacjach komiksów europejskich - szwedzkim Adamsonie (od 1929), duńskim "Pacie i Pataszonie" (od 1931), czy francuskim "Professeur Nimbus" (od 1935).

Ciekawe fakty wiążą się z powstałą w 1938 r. "Gazetką Miki", publikującą komiksy licencjonowane przez Walt Disney Production. Redagowały ją pozostające wcześniej bez pracy dwie działaczki komunistyczne: Wanda Wasilewska i Janina Broniewska (podpisywały się nieprawdziwymi nazwiskami). Współpracujący z redakcją początkujący ilustrator Jan Marcin Szancer wspominał, że nie mógł wytrzymać pracy przy "disneyowskich schematach", których nienawidził.

Obraz przedwojennych rysunkowych cykli obrazkowych w Polsce, jawi się z jednej strony jako bardzo różnorodny, z wielością tytułów i bohaterów, z drugiej strony jako dość monotonny, bo ograniczony głównie do humoresek przeznaczonych i dla dorosłych (prasa codzienna, tygodniki), i dla dzieci (osobne gazetki ilustrowane). Liczba autorów tych produkcji też nie jest imponująca i obejmuje, według obliczeń Ruska, około dwudziestu grafików i tyluż autorów tekstów, o których nasza wiedza jest znacznie mniejsza. W latach 20. dominowali jeszcze krajowi twórcy, ale już następna dekada przyniosła prymat historyjek importowanych i to głównie z USA. Jakość cykli nie odbiegała od przeciętnej światowej, choć o ile na świecie powstały wtedy dziesiątki kontynuowanych do dziś serii komiksowych, to w Polsce z tamtych czasów przetrwał jedynie Koziołek Matołek.

Recenzja ta ukazała się również w Biuletynie Informacyjnym Biblioteki Narodowej nr 3/158/2001

AQQ - 26 - (1/2002)

Wydawnictwo: Zin Zin Press
Rok wydania polskiego: 2/2002
Liczba stron: 68
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b., kolorowa wkładka
Dystrybucja: EMPIK, własna



blog comments powered by Disqus