Jeszcze będzie przepięknie

Autor: Bartosz Kurc

okladkaTak śpiewał w latach 80. Tilt opisując nadzieję i wyczekiwanie na lepsze jutro. Funky Koval nie czekał. Walczył o wolność. Wymierzał przemyślane ciosy (dosłownie) w skorumpowane układy. Imponowało to czytelnikom. Szkoda tylko, iż taka postać nie pojawiła się naprawdę.

Cofnijmy się o 20 lat. Szara rzeczywistość za oknem i w komiksach. I wtedy wkraczył Koval. Na łamach drugiego numeru "Fantastyki" rozpoczęła się publikacja komiksu początkowo zatytułowanego Kosmiczny detektyw. Nazwa ta jednak szybko zmieniona została na imię bohatera. Funky Koval ukazywał się w czterostronicowych epizodach. Każdy z nich musiał zawierać w sobie skondensowaną treść i wydatnie posuwać akcję komiksu do przodu. Scenarzyści - Maciej Parowski i Jacek Rodek - nie oszczędzali się w pomysłach jak i w ilości kadrów z tekstami, dając jednak do zrozumienia o swojej znajomości opowiadania obrazem. Początkowo każdy epizod był zamkniętą całością, później połączono wątki w całość. Koval był nowością na polskim rynku. Był to chyba pierwszy polski komiks nie ograniczony pewnymi z góry założonymi regułami. Nie był adresowany do dziecięcego odbiorcy, nie był także edukacyjny, w ogóle nie pełnił żadnych usługowych funkcji, jakie wówczas w większości pełniły komiksy dostępne w Polsce. Komiks nie płacił jakiegokolwiek haraczu za możliwość swego istnienia. Jedynym ogranicznikiem była cenzura, ale autorzy może właśnie dzięki niej nadawali komiksowi bardziej aluzyjny chatakter. I było na pewno przy tym sporo intelektualnej zabawy. Pod scenerią science fiction ukazywali wiele nawiązań do aktualnej sytuacji w Polsce np. Czerwony Alarm na DB 4 to odpowiednik stanu wojennego, zdelegalizowana Universs - zdelegalizowana Solidarność. Wyraźnie widać w wyposażeniu bohatera w gadżety (zegarek!) fascynację niedostępnej wówczas w Polsce serii filmów z Bondem. Autorzy wzorowali się także na filmach Nowej Przygody oraz na wielu dziełach kultury popularnej, bez jakiegokolwiek wstydu, tworząc jednakże nową całość. Komiks o Kovalu stał się czymś więcej niż komiksem, był wypowiedzią pokoleniową, z którą identyfikowało się sporo jego czytelników. "Był dla nas objawieniem, wyzwoleniem i oczyszczeniem. Wzorowaliśmy się na nim" pisał wiele lat później jeden z czytelników. Do dziś nie powstało w Polsce żadne dzieło kultury masowej, które w jakiś sposób byłoby rozliczeniem z niedawną przeszłością a jednocześnie możliwe w odbiorze. Swego krnąbrnego bohatera autorzy stawiali ponad otaczające zniewolenia i układy oraz kazali toczyć nawet samotną walkę z wrogiem w imię ideałów wolności i sprawiedliwości np. geniealna sekwencja eliminacji sekretarza prezydenta (róża!). Koval wypowiadał swe posłuszeństwo i w prosty sposób rozprawiał się ze złem. Tam gdzie inni się naradzali, on atakował. Zasługą autorów było, iż postać ta zmieniała swoje nastawienie do świata. Z zawadiaki, z szalonego pilota Koval stał się wojownikiem z systemem, nawet już po zwycięstwie (?). Niejako przy okazji propagował sam gatunek komiksu, pokazując, iż bez różnego rodzaju ograniczeń może być to całkiem odrębny rodzaj sztuki. Starsi czytelnicy "Fantastyki" pamiętają, iż czytanie pisma zaczynało się właśnie od Kovala. Powodzenie spowodowało powstanie nawet dodatku "Komiks-Fantastyka".
Koval to jednak żadna kombatancka opowieść a czysty komiks, z masą zwrotów akcji, wybuchami, pościgami, kosmicznymi potyczkami, intrygami i... pięknymi kobietami głównego bohatera. Lilly to przelotna (jak się okazuje nie tylko) miłostka. Uratował ją z rąk Sekty Temporystów. Razem spędzali urlop. Jednak główną miłością Kovala jest Brenda, koleżanka z Universs. Początkowo niezauważana, wkrótce będąca obiektem uwielbiania i miłości. Jest jeszcze Vonda, pojawiła się na chwilę. Jest miłym wspomnieniem z przyszłości bohatera.
Polch wykorzystał swe najlepsze doświadczenia z Danikena. Połączył techniczną dokładność kreski ze swobodą i elegancją w kreacji świata. Pozostał przy tym dokładny w odwzorowywaniu rzeczywistości. Ogromne wrażenie robiły projekty scenograficzne, od kostiumów do pojazdów czy wnętrz. Komiks pokazywał kolorowy, stechnicyzowany świat społeczeństwa konsumpcyjnego co kontrastowało z ówczesną rzeczywistością. Tym większe wrażenie robiły wszelkie nowinki jak i niedostępne wówczas w Polsce produkty, łącznie z tak banalnymi rzeczami jak puszki z piwem, czy wszelkiego rodzaju opakowania (ten design) czy cały sprzęt elektroniczny (w albumie pierwszym jest Unitra Diora). Wszystko projektowane z pomysłowością, rozmachem i dokładnością. Wizerunki bohaterów wzorowane były na autentycznych postaciach autorów komiksu (Matt Parey, Jack Roddy) oraz części redakcji "Fantastyki" i współpracowników pisma (Paul Barley - Lech Jęczmyk, O'Raymouth - Marek Oramus). Pojawia się nawet sam Polch. Ciekawe czy ktoś stoi za twarzą, nieprzekupnego gliniarza Vita Devro. Inne postacie były częściowo zakamuflowane, z obawy przed cenzurą, lecz poprawnie odczytywane przez czytelników (łysy dziennikarz z odstającymi uszami, czy szef wrogiej organizacji zawsze pokazujący się w ciemnych okularach). Funky Koval uznawany jest za najlepszy polski komiks. Po dwóch częściach zrealizowanych w latach 1982 - 1986 (Bez oddechu, Sam przeciw wszystkim) nastąpiła przerwa. Trzecia część, Wbrew sobie powstała na przełomie 1991 i 1992 toku. Nie odniosła już takiego spektakularnego sukcesu jak poprzednie. Zawiodło to, co było siłą komiksu - dopracowany detal i tło. Polch zbyt odszedł od realizmu, w wielu miejscach zbliżając się do karykatury. Scenarzyści za bardzo pozmieniali charaktery i postawy bohaterów, a rzeczywistość komiksu za bardzo zbliżyli do prawdziwych polskich problemów. Komiks stracił na swojej warstwie publicystyki. Jednakże album nie rozwiązał wszystkich wątków, wręcz przeciwnie, wprowadził nowe. Cykl nie został jednak kontynuowany. Raz na jakiś czas pojawiały się informacje o wznowieniu. Autorzy podali nawet tytuły nowych części: Do końca świata, Dom wariatów oraz Szalony pilot.
Na dwudziestolecie Kovala Egmont przygotował reprint wszystkich części. Niestety, nowe wydanie zawiera pewne niedociągnięcia (układ plansz, druk ze starych materiałów poligraficznych o niskiej jakości). Autorzy zaprezentowli za to 4 nowe plansze z zupełnie innej przygotowywanej części - Bez litości. Tak więc cykl nadal pozostaje niezakończony, stając się jednym z najbardziej niewykorzystanych sukcesów w polskiej kulturze popularnej.

Pierwodrok. Każdy odcinek posiadał 4 plansze.
Cześć I publikowana była pod tytułem Kosmiczny detektyw ("Fantastyka" 2/1982-10/1983). Tytuły: 1. Licencja 2. Miss Uniwersum 3. Zodiakalna afera 4. Agencja w niebezpieczeństwie: Robot 5. Funky ma kłopoty 6. Zaskoczenie 7. Potyczka 8. Z lotu ptaka 9. W gnieździe węża 10. Akcja "Chaos" 11. Bez konwenansów 12. Epitafium
Część II już pod tytułem Funky Koval 2 ("Fantastyka" 6/1985-6/1986). 1. W obronie własnej 2. Mężczyzna i kobieta 3. Femme Fatale 4. Cross 5. Ktoś potężniejszy 6. Dzienikarze i policjanci 7. Wpadka 8. Czyste szaleństwo 9. Mobilizacja 10. Demonstracja mocy 11. Audiencja 12. Fantom?
Część III pod tytułem Funky Koval III ("Nowa Fantastyka" 6/1991-4/1992) 1. Zombie 2. Czarne dziury 3. Niespodzianki 4. Sojusznicy i przeciwnicy 5. Czynnik bezpieczeństwa 6. Alarm 7. Dublerzy? 8. Wniebowzięcie 9. Wbrew sobie 10. W worku 11. Ludzie to krętacze

Zmiany w wydaniu albumowym:
1. W pierwszej części dodano dwie nowe plansze, piątą i dziesiątą. 2. Początkowo komiks miał równe marginesy. Wystające kadry pojawiły się dopiero od planszy 27, wcześniejsze strony uzupełniono. 3. I tak na planszy 7 i 15 dorysowano plakaty "Rhotax-superkiller". 4. Zmieniono nazwę statku z pierwszej planszy z "Snacka" na "Snaok". 5. Na planszy 9 usunięto dymek ("Cisza na planie! Za co ja Wam płacę!? Powtarzamy ujęcie! Jazda!"), w jego miejscu pojawił się znany z albumu tekst "Scenografia była kiczowata...". 6. Na planszy 13 dorysowano leżącego pijanego Drolla. 7. Na stronach 14, 22, 46 dodano końcowe teksty narratora (np. "Sekretarz przeszarżował...") 8. Na planszy 47 usunięto ostatni dymek ("Dwa tygodnie? O rany!"). 9. Pierwsza strona ostatniego odcinka pierwszej serii (Epitafium) została końcową stroną albumu Bez oddechu, reszta (czyli 3 strony) weszła w skład drugiego albumu po dorysowaniu do niego nowej planszy. 10. Ostatni odcinek drugiej serii (Fantom?) został włączony jako początek trzeciej serii, usunięto w nim wyrażenie "tymczasem" w komentarzu narratora w pierwszym kadrze, dodano 2 plansze i opublikowano jako pierwszy odcinek trzeciej serii (pod zmienionym tytułem Zombie).

Arena Komiks - 9

Redaktor naczelny: Tomasz Tomaszewski
Okładka: Jakub Rebelka
Wydawnictwo: Graficon
Rok wydania polskiego: 3/2003
Liczba stron: 64
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b. + kolorowa wkładka
Dystrybucja: EMPIK, własna
Cena z okładki: 12 zł
Materiały powiązane:

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus