Artykuł "KRON: "


To kogo dziś pogrążymy, Ryba? Może jakąś nową mangę coooo... Niee? Czemu? Bo co? Przyjaźń polsko-japońska. Druga Japonia. Ale, Ryba przecież nie otake komiksy walczyliśmy. Co? KRON-a? Krystynę, Rozalię, Oliwię, Natalię. Inaczej? Krzyśka, Roberta, Olka i Norberta?! Dziękuję, nie tańczę.

Pewnego sobotniego wieczora, w telewizorku mignęła mi reklama komiksu. No, niby nic, tylko że w naszym kraju wydawcy komiksu z reguły nie stać nawet na anonse w prasie fachowej, a co dopiero na reklamę w TV (do tej kwestii jeszcze powrócę). Postanowiłem zainteresować się tym reklamowanym cudem, które po kilku dniach zlądowało do pobliskiego kiosku. O ile okładka magazynu nie zabjja, to nazwiska na niej umieszczone na pewno. Grafika: Polch, Truściński. Scenariusz: Skarżycki. Wow! To będzie hit, myślę sobie.

Z błyskiem w oku nabywam KRON-a. I tu pierwsza, mało przyjemna niespodzianka, za 24 stronicowy zeszyt (panowie, stwierdzenie "album" na okładce to gruba przesada), w którym jest zaledwie 16 plansz komiksu zapłaciłem 4,50. Dużo trochę. No, ale gwiazdy, panie, myślę sobie, mają swoje prawa. Całość przeczytałem w 115 sekund (to tylko trochę więcej niż przeciętny czas obejrzenia świerszczyka o zbliżonej objętości). Pierwsze wrażenie: forget it.

Z napisów na okładce wnioskowałem, że całość komiksu narysuje Polch, Truściński będzie go po prostu inkerował. Jednak mamy tu do czynienia ze splitem: 5 (!) stron i okładka Polch, reszta Truściński.. Scenariusz jest krótki: czwórka gości jedzie do Krakowa, gdzieś ktoś kroi im brykę - kolesie rzucają się w pościg, gostek wyskakuje z wozu (trochę już nadwątlonego) straszy ich straszakiem i ucieka, spotkane laski podwożą mośków do serwisu, (całe trzydzieści kilka słów) i... koniec. Skarżycki, autor Jeża Jerzego, komiksu w niektórych kręgach już kultowego, stworzył nudną historyjkę o przygodach ( ?) czterech gości (komiks dla prawdziwych mężczyzn), których nie wiadomo co łączy ( ja tam niczego nie sugeruję).

Pierwsze pięć stron należy do Polcha (myślę, że w tym przypadku biografię sobie daruję). Co by nie mówić, te pięć plansz to old school. I to, niestety w stylu "Niewygodnego świadka" , brakuje tylko dzwonów. Pojawia się nawet postać policjanta, ktoś na kształt kpt. Żbika po weryfikacji. W zasadzie, to tych Żbików jest dwóch (stary schemat: dobry i zły glina). Eufemistycznie określając, rysunki Polcha są gorsze niż w Wiedźminie, a do Kovala z okresu "Sam przeciw wszystkim" w ogóle nie ma porównania.

Drugi z rysowników, to gwiazda łódzkich konwentów Przemysław Truściński. Na dobrą sprawę jest to jego pierwszy, wysokonakładowy komiks, liczący więcej niż 3 plansze. Ale co kraj, to obyczaj, dla gwiazdy Truścińskiego projektuje się już nawet domy (vide AQQ), czy kible (w tym miejscu pragnę pozdrowić lożę krakowską). Truściński jest zdecydowanie lepszy od Polcha, ale i tak daleko mu do poziomu jego własnych szortów, (jak "Piekła" na przykład). Dwie najlepsze plansze komiksu (str. 18 i 13) należą właśnie do niego.

Numer uzupełniają jakieś nieśmieszne dowcipy, rysunki Leśniaka oraz krótki przewodnik po Krakowie. O wiele ciekawsze rzeczy można przeczytać w zinach. Całość pomyślana jest jako przewodnik po miastach - ten numer był o Krakowie - następny będzie toczył się w Płocku. Fascynujące.

Najlepsze zostawiłem na koniec. Sprawa nakładu i reklamy. Otóż, to kredowe "cudo" wydane zostało w nakładzie 60.000 egzemplarzy. Jest to liczba na rynku komiksowym po prostu kosmiczna. Prawda jest jednak trochę inna. Otóż, KRON jest komiksem związanym z firmą, produkującą wódkę o nazwie, i tu niespodzianka, KRON. W Polsce, jak wiadomo alkoholi reklamować nie wolno (chyba że te bezalkoholowe), więc mamy do czynienia z tym samym schematem co łódka BOLS.

KRON to kasztan, jakich w chwili obecnej na rynku sporo, tym bardziej boli, że ten kasztan firmują uznane nazwiska. Pierwszy numer KRON-a jest ostatnim, który kupiłem - zresztą przy tym poziomie nie wróżę "komiksowi prawdziwych mężczyzn" dłuższej kariery.

ocena: 1/5

KRON - 1

Scenariusz: Rafał Skarżycki
Rysunek: Bogusław Polch, Przemysław Truściński
Kolor: Tomasz Lew Leśniak
Liternictwo: Tomasz Lew Leśniak
Okładka: Bogusław Polch
Wydawnictwo: KRON
Rok wydania polskiego: 1999
Liczba stron: 20
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: kioski
ISBN: 83-912705-0-5
Cena z okładki: 4,50 zł



blog comments powered by Disqus