1986: piętnaście lat minęło - część 2


Tym razem o komiksie absolutnie doskonałym, dziele skończonym: Dark Knight Returns Franka Millera. Czymże jest Mroczny Rycerz powraca? To czteroczęściowa (każda po 48 stron) zamknięta historia z Batmanem w roli głównej, pozostająca jednak poza continuum Uniwersum DC i pierwowzór tzw. Elseworldów.

Batman - The Dark Knight Returns (Mroczny Rycerz powraca)

okladkaOpowiada ona o wydarzeniach, usytuowanych w bliskiej przyszłości (koniec lat osiemdziesiątych). Dawni bohaterowie zniknęli z widnokręgu: Green Lantern opuścił naszą planetę, Wonder Women wróciła na wyspę Amazonek. Bryluje tylko Superman, który jako przykładny harcerzyk pracuje dla rządu. Natomiast Bruce Wayne dziesięć lat wcześniej zrezygnował z roli Batmana. Ponieważ jednak na świecie (zaognia się konflikt USA - ZSRR) oraz w Gotham City nie dzieje się za dobrze, milioner postanawia powrócić i zrobić porządek we własnym ogródku. Nawet sześćdziesiątka na karku nie może być ku temu przeszkodą. A jest po co wracać - w Gotham rozpoczyna panowanie gang Mutantów skupiający młodzież o mentalności dresa. Szpital psychiatryczny Arkham opuszcza Harvey Dent (znany jako Two-Face), dawny przyjaciel Wayne'a potem jeden z najważniejszych wrogów. Ma nową twarz, został też wyleczony przez psychiatrę, niejakiego doktora Wolpera. Okazuje się jednak, iż stare nawyki pozostały i Harvey znika, aby przygotować się do eksplodowania Gotham za pomocą atomówki. Batman musi, rzecz jasna, temu zapobiec - co, rzecz jasna, mu się udaje. Po niezłym comebacku Mroczny postanawia zabrać się za Mutantów, ale tym razem dostaje ostry łomot. Z opresji wyciąga go nowy Robin - nastolatka Carrie, która zafascynowana Batmanem postanawia zostać jego pomocnikiem. Mutanci trafiają do więzienia w skutek interwencji policji pod wodzą komisarza Gordona, ale władze zdają sobie sprawę, że gang jest niepowstrzymaną siłą, której jedynym celem jest totalny chaos i anarchia. Wie to również Batman, który po krótkiej rekonwalescencji przekonuje Gordona, aby ten wypuścił przywódcę Mutantów. Tym razem Nietoperz wygrywa przejmując formalnie przywództwo gangu. Jego część zostaje nawet przemianowana na Synów Batmana. W międzyczasie telewizja prowadzi nagonkę na Bata jako niebezpiecznego psychopatę, a pierwsze skrzypce gra na tej impezce nawiedzony dr Wolper, który tym razem postanawia przywrócić społeczeństwu kolejną jednostkę skrzywdzoną przez Mrocznego - Jokera. Tak jak w przypadku Two-Face'a okazuje się, że Wolper to idiota skończony. Joker podczas talk show z gigantyczną widownią likwiduje wszystkich zebranych, łącznie z doktorkiem. Planuje ostateczną konfrontację z Batmanem, do której dochodzi w wesołym miasteczku. Nietoperz zabija Jokera, sam otrzymując kosę w brzuch.
Kolejna rekonwalescencja Wayne'a jest nieco dłuższa, a narastający konflikt między USA a ZSRR kończy się wystrzeleniem rakiet. Ameryka pogrąża się w chaosie. Batman po zejściu ze stołu operacyjnego stwierdza, że aby uratować Gotham musi wziąć sprawę we własne ręce. Tym razem działa już poza prawem, James Gordon zostałusunięty ze stanowiska, a nowy komisarz obiecuje, że postawi Batmana przed sądem. Prezydent poleca Supermanowi, aby ten usunął źródło problemu jakim jest Mroczny. l w ten sposób dwaj przyjaciele stają po przeciwnych stronach barykady, a konflikt ten musi zakończyć się śmiercią jednego z nich... Nie napiszę jak to się wszystko skończyło.
DKR jest bez wątpienia dziełem, które każdy fan komiksu powinien posiadać. Powyższe streszczenie nie obejmuje nawet połowy wszystkich wątków zaprezentowanych przez Millera. Co normalne u tego artysty, wątków pobocznych przenikających się lub integralnych jest cała masa - wszystkie poprowadzone genialnie, tak od strony graficznej jak i narracyjnej. Frank umieszcza w Powrocie... absolutne perełki, jak przerywnik w postaci nawiedzonego gościa, który po czterdziestokrotnym przesłuchaniu od tyłu "Stairway to Heaven" Led Zeppelin, zgodnie z tym co mówił telewizyjny kaznodzieja dostrzega w utworze satanistyczny przekaz. Jeden z wielu motywów niby nic nie wnoszących do opowieści, a jednak tym bardziej cennych. Poza tym masa scen absolutnie WIELKICH (rozmowa Bata z Two-Face; śmierć Jokera; pojedynek Supa i Nietoperza; śmierć jednego z bohaterów i jego pogrzeb;) Wszystko to czyni dzieło Millera klasykiem wśród klasyków, l jakby tego było mało pełno w DKR znakomitych odwołań do komiksowej historii Uniwersum DC, podanych z mieszanką ironii i nostalgii (np. Catwomen, która dawno straciła swoją fenomenalną figurę, Green Arrow robiący w imię przyjaźni niesamowite rzeczy). Frank pogrywa ze schematami wyciągając z nich co się da i oferując czytelnikom coś nowego, a trzeba dodać, że mimo upływu piętnastu lat komiks nie zestarzał się ani trochę. To chyba w DKR scenarzysta zastosował po raz pierwszy w historii komiksu narrację telewizyjną (obecnie wykorzystywaną w wielu opowieściach). Telewizja była prawdopodobnie swego czasu prywatnym demonem Millera - w Powrocie... jejogłupiająca rola, mieszanie ludziom w głowach zalewem informacji i rozrywki dla debili jest przedstawiona naprawdę fascynująco. Frank dorzucił garść socjologiczno-psychologicznych obserwacji społeczeństwa amerykańskiego, sportretował Reagana (niewymieniony z nazwiska Prezydent) ukazując go jako makiawelicznego polityka wykorzystującego Supera do brudnej roboty w imię obrony demokracji. Podobnie jak w Born Again pokazuje upadek amerykańskich wartości, szerzącą się korupcję i wszechobecne zakłamanie. Wszystko to czyni z DKR dzieło skierowane do dojrzałego czytelnika, który kocha, a przede wszystkim rozumie komiks trudniejszy w odbiorze.
Znakomite są także momenty, gdy Miller puszcza oko do czytelnika np. mały Bruce w pogoni za królikiem wpada do jaskini (Lewis Caroll się kłania), gdzie staje oko w oko z nietoperzami - wtedy się jeszcze ich boi. Psychiatra Wolper kojarzy mi się natomiast (niewiem czy trafnie) z psychiatrą Frederickiem Werthamem, który w latach pięćdziesiątych wywołał sensację oskarżając komiksy o wynaturzanie psychiki nieletnich. Największą zaletą Powrotu... jest jednak nowe spojrzenie na postaci Mrocznego i innych bohaterów. Miller uczynił ich głęboko ludzkimi: Gordon, Dent, Robin (Carrie) to momentami pierwszy plan, równie ciekawie przedstawiony jak główny bohater. Nawet tak schematyczna postać jak Superman nabiera w wersji Millera cech człowieka, który miota się między służbą zakłamanemu rządowi a lojalnością wobec starego przyjaciela. l gdy trzeba Super potrafi zachować się jak prawdziwy bohater. Powrót... to jednak przede wszystkim dogłębne spojrzenie na postać Batmana, analiza kierujących nim motywów, wewnętrznego rozdarcia między tożsamością Wayne'a i Nietoperza - znakomicie, mądrze napisane. Wzorcowo po prostu.
Jest DKR nowoczesnym (na połowę lat osiemdziesiątych) spojrzeniem na komiksowe legendy,nasuwającym skojarzenia z filmami o antybohaterach. Millerowy Batman jest bardziej niejednoznaczny, działający poza prawem, ale sympatia czytelnika i tak jest po jego stronie. Natomiast Joker w wersji Franka to prawdziwie spedalone monstrum, naprawdę złe i przerażające. A pomimo całego brudu, upadku pewnych wartości DKR to komiks o tym, że coś jeszcze ocalało: nadzieja na lepszą przyszłość. Teraz parę słów o rysunkach. Ołówek Millera czyli genialna, precyzyjna kreska i oryginalny styl nie do podrobienia. Tusz Klausa Jansona na najwyższym poziomie - facet jest cudowny w tym co robi. Paleta kolorów Lynn Varley po prostu powala (zwłaszcza wybuch jądrowy). Poza tym znakomite kadrowanie historii (scena zabójstwa rodziców Brucea), nowoczesne metody narracji - wzór do naśladowania dla rysowników po dzień dzisiejszy. Nawet jeżeli kogoś nie interesuje historia, powinien ją obejrzeć dla jej strony plastycznej.
W Stanach po dziś dzień toczy się spór o to, który z komiksów z '86 jest ważniejszy dla historii komiksu, który z nich jest dziełem numer 1: DKR czy też Watchmen Moore'a i Gibbonsa. Z całym szacunkiem dla "Obserwatorów", Milla rulez.

Przeczytaj inne części artykułu z tej serii: 1 - (Daredevil - Born Again), 2 - (Batman - Dark Knight Returns), 3 - (Watchmen).

Produkt - 8 - (4/2001)

Redaktor naczelny: Michał Śledziński
Okładka: Michał Śledziński
Wydawnictwo: Niezależna Prasa
Rok wydania polskiego: 2001
Liczba stron: 100
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: kioski, saloniki
Cena z okładki: 9,99 zł

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus