Recenzja komiksu "Gwiezdne bezdroża"

Autor: Henryk Tur
16 lipca 2008

www.gildia.pl
Strefa Komiksu - 7 - Gwiezdne bezdroża.
Dostępność: 24h
Cena: 37,80 zł 42,00 zł
dodaj do koszyka

Muszę na samym początku powiedzieć dwie rzeczy. Pierwszą - że uwielbiam inteligentny humor. Taki, który ma drugie dno i w krzywym zwierciadle oddaje naszą rzeczywistość. Drugą - że recenzowaną pozycję znałem już wcześniej niemal w całości, a to dzięki epizodom, które wydawca "Magazynu Fantastycznego" łaskawie od czasu do czasu w nim zamieszczał, powodując u mnie skurcze brzucha - ze śmiechu oczywiście. Teraz, zebrane razem i pokolorowane scalono w jeden album o wspólnej nazwie. Jest tu sześć rysunkowych opowieści, z których tylko ostatnia - Geriaturn ma w zbiorku swoją premierę.

Komiks przenosi nas w świat dalekiej (?) przyszłości, gdy ludzkość opanowała spory kawał kosmosu. I jak to w przypadku naszej rasy bywa, mimo postępów nauki i techniki facetom nadal tylko jedno w głowie, walczące feministki opanowały kilka światów, naukowcy z braku dotacji rządowych zaczęli zdobywać fundusze na badania... kosmicznym piractwem, a z lenistwa ludzkość natworzyła robotów, aby wyręczały ją w ciężkiej pracy. Na planszach tego zwariowanego komiksu, który kpi sobie z wszystkiego wokół, przewijają się dwa główne wątki - Fantazelli i Piratów. Fantazella to żeński odpowiednik Conana. Wędruje po galaktyce, szukając zleceń wymagających miecza, a faceci lgną do niej niczym muchy do miodu, co rodzi wiele zabawnych sytuacji. Piraci zaś to grupa naukowców, którym obcięto fundusze, dlatego też zaczęli zdobywać je na własną rękę.

Na każdej stronie Gwiezdnych bezdroży roi się od świetnych żartów i wydarzeń. Mały chłopiec okazuje się być potworem, napadnięty przez piratów statek "Wibration" okazuje się być pełen wojowniczych feministek, zahibernowany kosmonauta zostaje przegrany w karty wraz ze statkiem przez robota, który na - jego i swoje - nieszczęście uczłowieczył się, a doktor w szpitalu stosuje dość niecodzienne metody. W tym komiksie na każdym niemal rysunku widzimy coś, co wywołuje szeroki uśmiech - a to "Szpital psychiatryczny im. Posłów do parlamentu europejskiego", a to billboard przedstawiający trzy znane twarze (i czwartą też?) polityków przegranych obecnie partii, którzy w tej rzeczywistości zmienili Polskę w Rzeczpospolita Katolicką, to znowu w feministycznym świecie reklamy motorów Su-Ki czy napoju energetycznego "Red Cow". Ale oprócz samych rysunków można spaść ze śmiechu z krzesła, czytając niektóre odzywki bohaterów - np. "Dobrze zagrałem i mam żydowski nos! Oskara mam już w kieszeni!". Fabuła i dialogi rzeczywiście zasługują na komiksowego Oscara, zaś rysunki Ryszarda Dąbrowskiego są po prostu rewelacyjne. Jego kreska doskonale oddaje klimat całości i tworzy z nią spójną całość - trudno sobie wyobrazić, aby ktoś mógł to zrobić lepiej i w tej chwili nie widzę nikogo innego, kto zilustrowałby tą opowieść. To tak jak ze Światem Dysku - sam Pratchett ujął to tak: ja opisałem, a Kirby stworzył.

Cóż mogę rzec na końcu? Gwiezdne bezdroża to świetny, skrzący autentycznym, wysokiej jakości humorem i dowcipem album, który uznaję prywatnie za kultowy. Jeszcze prywatnie, ponieważ mam nadzieję że po drugiej odsłonie serii - a będzie tam James Błąd - moje zdanie podzieli rzesza miłośników zabawnych historii. Najkrócej rzecz oddając, GB to skrzyżowanie klasycznych space-oper z humorem a'la bracia Marx czy prześmiewcze filmiki typu Naga broń. Pozycja obowiązkowa nie tylko dla komiksomaniaków, ale dla każdego człowieka z poczuciem humoru.

Strefa Komiksu - 7 - Gwiezdne bezdroża

Redaktor naczelny: Robert Zaręba
Scenariusz: Ryszard Dąbrowski, Robert Zaręba
Rysunek: Ryszard Dąbrowski
Wydawnictwo: Robert Zaręba
Rok wydania polskiego: 6/2008
Liczba stron: 44
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 42,00 zł
Materiały powiązane:

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus