Historia z życia wzięta – recenzja komiksu "Polskie gówno"

Autor: Henryk Tur
8 marca 2015

www.gildia.pl
Strefa Komiksu - 32 - Polskie gówno.
Dostępność: 24h
Cena: 34,00 zł 37,80 zł
dodaj do koszyka

Kariera rockmana marzy się wielu młodym ludziom, jednak 99% z nich kończy najwyżej jako członkowie "zespołu garażowego". Spowodowane jest to różnymi czynnikami, spośród których jednym z ważniejszych jest brak odpowiedniego menedżera. Historia opowiedziana w Polskim gównie dotyczy jednego z takich właśnie zespołów, który niespodziewanie dostał szansę na posiadanie swojego impresario, a co za tym idzie – możliwość zrobienia kariery.

Poznajcie zespół Tranzystory – to miłe chłopaki, które są gwiazdą lokalnego klubu, gdzie czasem na koncercie pojawia się jedna osoba. Frontman, Jerzy Bydgoszcz, pracuje jako listonosz, aby spłacić swój dług w skarbówce. Szczęście w nieszczęściu, że jeden z jej urzędników organizował kiedyś koncerty, a ponieważ nudzi go praca za biurkiem, postanowił do tego wrócić i składa Bydgoszczowi propozycję nie do odrzucenia – zostanie menedżerem zespołu. Tak oto zaczyna się przygoda, która poprowadzi zespół z garażu na sceny mniejszych i większych miast Polski, a ponieważ życie muzyka w trasie rządzi się swoimi prawami, perypetii tu nie zabraknie.

Komiks powstał na bazie pierwotnego scenariusza filmu pod tym samym tytułem, który w momencie pisania tej recenzji (początek lutego 2015) wchodzi właśnie do kin. Pozycja została zrobiona z jajem – wypełniają ją dowcipne dialogi, niespodziewane wydarzenia, a Bydgoszcz przeżywa rozmaite przygody. Nie zabrakło tu także odniesień do prawdziwych postaci sceny muzycznej – przewija się m. in.: alter ego Muńka Staszczyka z T.Love, Trzoda (czyli "inna" Doda), jak również kilka innych rozpoznawalnych postaci. Co jednak zarzucić można komiksowi, to mała wyrazistość kapeli – na czterech muzyków tylko frontman i wiecznie zapijaczony perkusista mają jakieś osobowości, zaś drugi gitarzysta i basista pełnią role dekoracji. Nie można także odmówić oryginalności menedżerowi Tranzystorów – o nazwisku Skandal – który potrafi zaskoczyć, a scena, kiedy za jego sprawą do komiksu wkracza Bollywood, jest jedną z najzabawniejszych w albumie. Nie brak tu i innych, przy których człowiekowi chcąc nie chcąc pojawia uśmiech na twarzy – zwłaszcza podczas czytania tekstów śpiewanych przez kolegów i koleżanki po fachu Bydgoszcza.

Historia opowiedziana w albumie ma jednak parę zgrzytów – na przykład kierowca ekipy pojawia się nie wiadomo skąd, podobnie w kilku innych sytuacjach czytelnik może poczuć się zdezorientowany. Są to jednak elementy, które nie przeszkadzają w ogólnym, dobrym odbiorze całości. Album narysował Ryszard Dąbrowski, który starał się wiernie odzwierciedlić postaci występujące na ekranie. Wyszło mu to dobrze, aczkolwiek nawet ktoś, kto nie widział choćby zapowiedzi produkcji, z pewnością doceni świetną mimikę wszystkich występujących tu osób, doskonale oddającą ich stan ducha w danej sytuacji. Polskie gówno czyta się i ogląda z przyjemnością i nawet największy ponurak uśmiechnie od czasu do czasu. Jako że recenzent przed napisaniem powyższego tekstu filmu jeszcze nie oglądał, trudno mu ocenić, czym komiks różni się od historii opowiedzianej na dużym ekranie. Jakkolwiek by jednak nie było, chętnie zobaczyłbym kontynuację przygód Tranzystorów. Wszak tytułowego g... w Polsce nie brak – i to nie tylko w rock and rollu. Niestety.

Podsumowując: mamy do czynienia z autentycznie zabawną pozycją, która pozostanie w pamięci każdego czytelnika jeszcze długo po zakończeniu lektury. Gorąco polecam.

Strefa Komiksu - 32 - Polskie gówno

Scenariusz: Tymon Tymański
Rysunek: Ryszard Dąbrowski
Wydawnictwo: Robert Zaręba
Rok wydania polskiego: 1/2015
Liczba stron: 48
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 37,80 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus