Komiksowe piractwo (nie) usprawiedliwione ?


01Oto jesteśmy świadkami ponownego - niemal dokładnie po 10 latach - pojawienia się w Polsce zjawiska nazwanego kiedyś "komiksowym boom'em", a związanego z wydawniczą "eksplozją" komiksowych publikacji woluminowych. Choć jeszcze niezbyt bogata, to jednak już całkiem różnorodna oferta wydawnicza paru stosunkowo niedawno powstałych wydawnictw nastawionych na publikowanie komiksów, skutecznie zapełnia półki (niektórych) księgarń. Do tego dochodzi jeszcze kilka w miarę regularnie wydawanych "magazynów komiksowych" o proweniencji undergroundowej lub po prostu "xerówkowej" - przepoczwarzonych zgodnie z wolnorynkowymi wymogami w komercyjne periodyki. Fan komiksu, jak i przeciętny konsument obrazkowej strawy mają więc w czym wybierać. Oby tylko nie nastąpiło "przegrzanie koniunktury" - co poprzednim razem skończyło się dekadą komiksowej posuchy wydawniczej...

Wraz z zaistnieniem nowej sytuacji na rynku wydawniczym, dotychczasowe uwarunkowania komiksowych realiów w Polsce również ulegają zmianie, czy wręcz regresji - jak np. handel starymi ("używanymi") woluminami. Narzekania wynajmujących stoiska giełdowe w czasie Festiwalu Komiksu w Łodzi na kiepskie zyski i mniejsze niż poprzednio zainteresowanie "starymi" komiksami, dodatkowo potwierdzają fakt znacznego poruszenia na rynku wydawnictw "premierowych" i rzeczywistego zainteresowania się nimi czytelników komiksu. Czy w takiej sytuacji jest jeszcze miejsce na tzw. pirackie wydawnictwa?

02 Wtłoczone nam w procesie socjalizacji normy życia społecznego lub, jak kto woli, sumienie nakazuje potępiać nielegalne czerpanie korzyści (majątkowych) z cudzej własności, będące po prostu formą złodziejstwa - czym w istocie "piractwo" jest. Z drugiej jednak strony, trudno oprzeć się pokusie zakupu po kilkakrotnie niższej cenie (od tych wydanych legalnie) piracko skopiowanej płyty kompaktowej z muzyką czy oprogramowaniem komputerowym. W przeciwieństwie jednak do tych "produktów" piracko wydane komiksy wcale nie są tanie, np. "Zapach niewidzialnego" Manary można nabyć na giełdzie za 20 zł, zaś pornograficzne "Włoskie wakacje" za 25 zł. W tym przypadku nie cena stanowi kryterium ich atrakcyjności rynkowej, lecz tematyka - niespotykana w komiksach dostępnych w oficjalnym obiegu (co paradoksalnie upodabnia tę sytuację do funkcjonującego w mrocznych czasach cenzury PRL-owskiej tzw. drugiego obiegu, choć oczywiście wtedy chodziło o zupełnie inną tematykę...).

Można by zaryzykować tezę, że to legalnie działające wydawnictwa napędzają klientów piratom komiksowym poprzez swoją bojaźliwą (a czasem i chybioną) politykę wydawniczą. Dlaczego do tej pory nie został wydany w Polsce żaden (!) utwór Mistrzów Gatunku, jak Ph. Druillet, G.Crepax, Ph. Caza, czy - przede wszystkim - Moebius? Zamiast arcydzieł gatunku oferowane są nam jakieś popłuczyny zachodniej produkcji albo wznowienia seriali, które już kiedyś w Polsce odniosły sukces, np. "Kapitan Kloss", "Janosik", "Rork". Czy decydenci w wydawnictwach nie zdają sobie sprawy, że populacja miłośników komiksu w Polsce nie składa się wyłącznie z dzieci i młodzieży? Czy nie mają świadomości, że na tzw. Zachodzie istnieją również komiksy adresowane do dorosłego czytelnika? Wystarczy posurfować w Internecie, by zapoznać się z prezentowanymi tam pirackimi tłumaczeniami komiksów, na które popyt w Polsce nadal nie jest zaspokojony.

Dzisiaj może to wydać się niewiarygodne, lecz w 1991 r. w sieci kiosków "RUCH-u" można było oficjalnie zakupić erotyczny komiks M. Manary pt. "Klik!". Nie dość, że przedstawiał śmiałe (jak na ów czas) sceny rozbierane, to w dodatku wydany był w języku polskim - z pogwałceniem wszelkich praw autorskich, rzecz jasna. Choć rozszedł się błyskawicznie i mimo, że zawierał zapowiedzi wydawnicze następnych tego typu publikacji, to jednak nic więcej z tego już nie ukazało się. Trudno liczyć dziś na to, aby ten stan rzeczy uległ zmianie - biorąc pod uwagę preferencje tematyczne legalnie działających wydawców. A pamiętając o gromach, jakie spadły na wydawnictwo POST za opublikowanie (kontrowersyjnego - w Polsce), "Maus'a", prędzej doczekamy się komiksu o życiu papieża, niźli o beztroskich igraszkach manarowskiej nimfetki. No, chyba że trzeźwo myślący "piraci" znowu zwietrzą tu interes...

Autor - w 1997r. ukończył Socjologię Sztuki w Uniwersytecie Łódzkim, broniąc pracę magisterską pt.: "Komiks jako medium kultury współczesnej".

Od redakcji: tekst został napisany przed wydaniem przez wydawnictwo Post komiksu Klik - kobieta pod presją, jednak, jak mówi stare przysłowie "jedna jaskółka wiosny nie czyni", jest nadal bardzo aktualny.
Jednocześnie zapraszamy do dyskusji na temat komiksów dla dorosłych czytelników na tej stronie naszego forum dyskusyjnego.



blog comments powered by Disqus