"Gawronkiewicz wielkim komiksiarzem jest" - "upupianie" w wersji komiksowej

Autor: Karol Konwerski
11 kwietnia 2007

Przebiegłe dochodzenie Ottona i Watsona - 2 - RomantyzmZadziwiające. Człowiek otwiera gazetę, ogląda telewizje (kulturalną) przegląda internetowe pisma i fora dyskusyjne i nagle ze strachem stwierdza, że najprawdopodobniej żyje w jakiejś innej rzeczywistości, oddycha innym powietrzem, patrzy na inne niebo, a przede wszystkim - czyta inne komiksy.

Mowa o Romantyzmie Janusza i Gawronkiewicza, a dokładnie - medialnej reakcji na ten album. Począwszy od Rzeczpospolitej, przez Dziennik, Esencję, a na Tygodniku Kulturalnym TVP Kultura skończywszy, czytam i słyszę jakimż to niesamowitym, najważniejszym wydarzeniem roku, miesiąca i tygodnia (sic!) jest nowy komiks tej autorskiej pary. Problem jedynie w tym, że nikt (słownie, liczbowo, za pomocą wykresów, pismem klinowym, śpiewem czy tańcem) nie tłumaczy prostemu zjadaczowi kultury wysokiej i niskiej (czyt. Karolowi Konwerskiemu), dlaczego Romantyzm wielkim komiksem jest.

W swoich tekstach staram się nie odnosić do wypowiedzi i opinii formułowanych przez "kolegów po piórze" (serdecznie przepraszam jeżeli kogoś takowe stwierdzenie obraża), ale w tym konkretnym przypadku nie reagować jest bardzo trudno.

Mandragora wydała najprawdopodobniej najważniejszy polski komiks tego roku "Romantyzm" Krzysztofa Gawronkiewicza i Grzegorza Janusza - Dominika Makówka "Rzeczpospolita".

Naprawdę nie mam zamiaru czepiać się opinii Pani Dominiki, fakt iż jesteśmy na przednówku komiksowego roku, fakt iż w tym samym czasie ukazały się inne tytuły, z którymi Romantyzm nie wytrzymuje konkurencji, jest kwestią wtórną. To jedynie opinia Pani Dominiki. Ilustruje ona natomiast dziwny trend, obecny w "kulturalnej krytyce" od dawna do tej pory w komiksach nieobecny, bądź tak marginalny, że nie wart uwagi. Trend ten charakteryzuje się tym, iż ocena danego dzieła nie dotyczy tego co w konkretnym tworze znajdziemy, ale kto jest jego autorem.

Mnie samemu trudno album ten uznać za najważniejszy polski komiks roku, drugi w ramach serii, którego fabuła jest absolutnie wtórna do Esencji, pierwszej części tego cyklu. Esencja w warstwie fabularnej jest rozwiniętą anegdotą, lekką, pełną inteligentnego humoru. Z tej anegdoty Janusz wycisnął fenomenalny album, który zmusza czytelnika do uważnego czytania, bawi się z nim podrzucając co chwila, w poetyckiej oprawie, tropy interpretacyjne, pozostając przy tym od pierwszej do ostatniej strony wciągającą komiksową opowieścią. Niestety, Janusz w nowym albumie stara się bardzo ten "esencyjny" fenomen powtórzyć. Niestety, bo w efekcie w Romantyzmie scenarzysta kopiuje samego siebie, powtarzając te same motywy, od pomysłu na intrygę począwszy ( w końcu seria ta to kryminał) na głównych bohaterach skończywszy. O ile fabułę Esencji można określić mianem poetyckiej, o tyle Romantyzm bezpośrednio korzystający z lirycznych cytatów jest przerażająco dosadny, nie poddający się jakiejkolwiek interpretacji. Próba sięgnięcia do tego ukrytego sensu, teoretycznie ukrytego w przenośni stosowanej przez Janusza, prowadzi do smutnej konstatacji, że treściowo Romantyzm jest tworem pustym, starającym się opowiedzieć "o czymś ważnym", kulturze, sztuce, tradycji romantycznej, ale niestety na staraniu się kończy.

(...) Utrzymane w delikatnym stylu retro rysunki Gawronkiewicza dodałyby urody każdemu miastu, ale "Esencja" i "Romantyzm" śmiało mogą służyć za foldery reklamowe - każdy cudzoziemiec chciałby zwiedzić taką Warszawę, jaką stworzył ten utalentowany rysownik. (...) - Katarzyna Nowakowska "Dziennik".

Pani Katarzyna ma absolutna rację. Stylowe ilustracje Gawronkiewicza przykuwają oko, a Warszawa w jego rysunkach jest faktycznie "na wskroś romantyczna". Problem jedynie w tym, że podobnie jak inni recenzenci, Pani Katarzyna unika jak ognia jakiegokolwiek głębszej oceny fabuły stworzonej przez Janusza. To jedno.

Drugie, to fakt, iż podobnie jak wielu innych komiksowych krytyków, Pani Katarzyna zapomina, że nie opisuje albumu z ilustracjami Warszawy, a komiks. Komiks, który składać się powinien z kadrów, stron, ilustracji, fabuły i treści stanowiących jedną całość. Tymczasem recepcja Romantyzmu kończy się na prostym odbiorze ładnych obrazków.

Piotr Sawicki w recenzji Esencji napisał, że (...)anegdotyczny scenariusz Grzegorza Janusza nie jest obarczony wielkim tematem, zarazem ma charakter przenośni, która dopiero dzięki wkładowi Gawronkiewicza stała się przenośnią poetycką(...). Niestety w Romantyzmie tekst sobie, a obrazki sobie. Rysownik w żaden sposób nie uzupełnia scenarzysty, jest gorzej. Kunszt Gawronkiewicza obnaża każdą niedoróbkę, każdy kiks popełniony przez Janusza. Najlepszym tego przykładem jest postać Watsona, o którym mówi się przez połowę albumu jak o człowieku, partnerze Ottona. Tymczasem dla czytelnika nie znającego Esencji dużym zaskoczeniem jest pojawienie się znikąd szczura o imieniu Watson (fakt potwierdzony doświadczalnie na czytelniku nie znającym Esencji.) Gawronkiewicz nie wiem czy świadomie, czy intuicyjnie wprowadził na jednym z kadrów zdjęcie partnera głównego bohatera, zabieg ten ratujący poniekąd błąd scenarzysty ma efekt odwrotny.

Jestem pewna, że Osoba literackiego krytyka, przyciągnie do tego komiksu także czytelników spoza środowiska komiksowego. - Gość Tygodnika Kulturalnego TVP Kultura.

No i doszliśmy. Powyższy cytat jest jak najbardziej autentyczny. Mało tego, Pani Gość otwarcie stwierdziła, że komiksu nie czytała, ale postać Dunina Wąsowicza to swego rodzaju wartość dodana w komiksie. Co ciekawe właśnie na przykładzie tej postaci, widać jak Janusz wykłada się w samej konstrukcji tej opowieści. Układ albumu jest przedziwny, na początku autorzy raczą nas wydumanym i przydługim monologiem na temat wartości sztuki, jej tworzenia i upadku kultury, po czym historia przyspiesza, a raczej biegnie do właściwej swojej kryminalnej części i ...tyle. Koniec. Podobno jest to efekt nacisku wydawcy.

Czy jest to wystarczające usprawiedliwienie dla "najprawdopodobniej najważniejszego polskiego komiksu tego roku"?

Dla mnie nie bardzo.

Na koniec jeszcze jedna ważna w kontekście tego albumu sprawa, a mianowicie ile romantyzmu jest w Romantyzmie?

Na forum dyskusyjnym Nowej Gildii, jeden z użytkowników mówi o tym, że komiks Janusza i Gawronkiewicza to głos w sprawie dziedzictwa tradycji romantycznej w polskiej kulturze.

Być może mam duże braki w wykształceniu, być może nie rozumiem tego, co pisze Janusz, ale nie potrafię doszukać się żadnego "dyskursu", "głosu" w sprawie, bo za takowy - bełkotliwego wywodu Znanego Krytyka i Wydawcy w pierwszej części albumu uznać nie mogę. Co ciekawe, jeśli jakichkolwiek związków z kulturą tzw. wysoką można się doszukiwać w przypadku Romantyzmu to znaleźć je można i owszem, ale nie w treści komiksu, a w tekstach komiksowych krytyków. Nad każdym absolutnie tekstem krytycznym na temat tego albumu, unosi się duch Gombrowicza i jego "upupiania". Oto bowiem jak w Ferdydurke profesor Bladaczka, tak rzesza komiksowych krytyków narzuca czytelnikom tezę, że "Gawronkiewicz wielkim komiksiarzem jest" bez uzasadnienia, bez dowodu, bez sensu.

Tym samym działają oni nie tylko na szkodę bogu ducha winnego czytelnika, ale przede wszystkim szkodzą te słowa samym autorom, bo przecież jak mówi Gombrowicz "(...)człowiek jest uzależniony od swojego odbicia w duszy drugiego człowieka, chociażby ta dusza była kretyniczna(...)".

Na zakończenie

Karol Konwerski

Przebiegłe dochodzenie Ottona i Watsona - 2 - Romantyzm

Scenariusz: Grzegorz Janusz
Rysunek: Krzysztof Gawronkiewicz
Wydawnictwo: Mandragora
Rok wydania polskiego: 3/2007
Liczba stron: 48
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: saloniki, księgarnie
ISBN-13: 978-83-60802-01-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł
Materiały powiązane:

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus