U progu tajemnicy... (35 lat później)

Autor: Maciej Szatko
9 października 2012

Emilcin, mała miejscowość województwa lubelskiego w powiecie opolskim i najbardziej znane w Polsce miejsce związane z wielce prawdopodobnym kontaktem jej mieszkańca z istotami pozaziemskimi, nosi miano "polskiego Roswell".

To właśnie tutaj, 10 maja 1978 roku, mieszkaniec wsi – Jan Wolski – podczas powrotu swoją furmanką przez las napotkał dwóch obcych, z którymi razem dotarł na pobliską polanę, gdzie kilka metrów nad ziemią unosił się dziwny pojazd, na którego pokładzie spędził on wraz z czterema obcymi istotami około kilkunastu minut.

Ta nieprawdopodobna historia była przedmiotem wielu publikacji - m.in. książki Zdarzenie w Emilcinie autorstwa najbardziej znanego polskiego ufologa, nieżyjącego już Zbigniewa Blani-Bognara - i badań, jak film dokumentalny zrealizowany w tym samym roku co przedmiotowe wydarzenia przez Telewizję Polską, pt. U progu tajemnicy. To właśnie w nim zobaczyć można m.in. Grzegorza Rosińskiego, autora komiksu powstałego na motywach przygody Wolskiego, zatytułowanego Przybysze (do scenariusza Henryka Kurty), który ukazał się w wersji kolorowej w numerze 27 magazynu "Relax" (1978) oraz w wersji czarno-żółtej w antologii Ogień nad Tajgą (KAW, 1982).

Jan Wolski całe swoje życie spędził w Emilcinie, gdzie zmarł w 1991 roku w wieku 84 lat i pochowany został na cmentarzu w oddalonym o 7 kilometrów dalej Opolu Lubelskim.

Do dzisiaj Emilcin jest odwiedzany przez miłośników jednej z najbardziej zagadkowych historii związanej z UFO, choć nie ma ich tyle, ilu by mogło. W centrum wsi znajduje się ustawiony dzięki wysiłkom Fundacji "Nautilus" pamiątkowy monument dokumentujący to wydarzenie oraz tablice opisujące co się tu wydarzyło przed blisko 35 laty wraz ze zdjęciami i szkicami wydarzenia z 1978 roku.

Tuż za tablicą informującą o nazwie wsi znajduje się opuszczony dom i stodoła należące kiedyś do Jana Wolskiego.

Po przeciwległej stronie ulicy znajduje się droga do lasu, którą udawał się on do domu prowadząc furmankę. Kilkaset metrów dalej znajduje się zaś słynna polana, na której doszło do kontaktu z obcą cywilizacją.

Miejsce to łatwo znaleźć gdyż posiada ono jedną, niezwykle charakterystyczną cechę – otóż w tym miejscu ... nie rośnie do dzisiaj trawa (!). Naprawdę trudno racjonalnie wytłumaczyć fakt, że na obrzeżach polany występuje bujna roślinność, zaś na jej środku – całkowity jej brak. To jeszcze jedna tajemnica związana z wydarzeniem sprzed kilkudziesięciu lat.

Niestety, poza wymienionymi próżno szukać w Emilcinie innych, związanych z kontaktem z obcymi elementów, a szkoda bo miejsce posiada w tej materii spory potencjał. Dlatego właśnie określenie "polskie Roswell" używane jest w stosunku do Emilcina nieco na wyrost, choć posiada wszelkie predyspozycje by ściągać do siebie tłumy ciekawskich tak, jak miało to miejsce zaraz po wydarzeniach w 1978 roku, gdy popularność bardzo dawała się Janowi Wolskiemu we znaki i twierdził on nawet, że wiedząc czym się to skończy drugi raz nie wyjawiłby nikomu swojego "kosmicznego sekretu". Warto odnotować także jeszcze jeden ciekawy fakt - jeszcze do niedawna oryginalne plansze z komiksu Przybysze znajdowały się na wystawie retrospekcyjnej Grzegorza Rosińskiego w jego rodzinnej Stalowej Woli, czyli zaledwie ok. 80 kilometrów od miejsca wydarzeń, którego treści dotyczyły...



blog comments powered by Disqus