Moebius (Moebius)

Autor: Małgorzata Rabizo - Birek
Ur.: 8 maja 1938
Zm.: 10 marca 2012
zdjęcie

Największą atrakcją zorganizowanego w 2001 roku Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Angouleme była retrospektywna prezentacja dorobku francuskiego mistrza komiksu Jeana Girauda, który, przypomnę, posługuje się dwoma pseudonimami: Gir i Moebius. Nosiła tytuł "Trait de genie", co można przetłumaczyć jako "Ślad geniuszu". Ekspozycję można było oglądać w salach wystawowych Centre Nationale de la Bande Dessinee et de l'Image, czyli w Narodowym Centrum Komiksów i Obrazu - placówce badawczej i muzeum dziewiątej muzy.

Wystawa Girauda robiła na zwiedzających niezwykłe wrażenie nie tylko z powodu wyjątkowej osobowości twórczej jej bohatera, ale także dzięki oszałamiającej inscenizacji. Choć właściwie wszystkie z obejrzanych przeze mnie w czasie festiwalu ekspozycji były atrakcyjnie zaaranżowane i miały starannie przemyślany scenariusz. Komiksów, wbrew pozorom, wcale nie jest łatwo pokazać, bo są przede wszystkim przeznaczone do lektury, co prawda szczególnej, ponieważangażują wszystkie zmysły i podobnie jak film wciągają odbiorców w środek wykreowanej przez artystę rzeczywistości. Można zazdrościć Francuzom umiejętności fantazyjnego zagospodarowania przestrzeni. Na przykład przeszklony budynek Narodowego Centrum Komiksów i Obrazu został wbudowany w zabytkowy browar przy stromej skarpie starówki Angouleme, co stanowi jakby metaforę tej sztuki, która jest związana z nowoczesnością, a jednocześnie mocno zakorzeniona w ikonicznej tradycji. Stojące obok Muzeum Papieru mieści się w starym młynie wodnym. W surowej scenerii maszynowni, przy akompaniamencie bałkańskiej muzyki i szumu spiętrzonych wód rzeki Charente można tam było oglądać ekspozycję współczesnego komiksu z krajów byłej Jugosławii.

Jeszcze więcej atrakcji oczekiwało widzów, którzy tłumnie przybywali na wystawę Jean'a Girauda. Jego prace podziwialiśmy wśród wielojęzycznej publiczności festiwalowej, wycieczek szkolnych, a nawet przedszkolnej dziatwy, którą najbardziej zachwycały rozsypane na podłodze jednej z sal kamyczki. Przypomniały mi się wtedy, okupowane przez publiczność, wystawy w polskich muzeach, na przykład dzieł Chagalla czy Warhola.

Kim jest człowiek, którego twórczość cieszy się we Francji tak wielkim zainteresowaniem? Urodzony w 1938 roku twórca debiutował na początku lat sześćdziesiątych. Sławę przyniósł mu rozpoczęty w 1963 roku i kontynuowany do dziś westernowy cykl przygód porucznika Blueberry'ego, realizowany do scenariuszy Jean-Michel Charliera (pokaz oryginalnych plansz ostatniego albumu, realizowanego przez Girauda po śmierci scenarzysty w 1989 roku samodzielnie). Wśród tego rodzaju popularnych opowieści od początku wyróżniał się zarówno wysokim poziomem artystycznym, jak i pogłębionym rysunkiem psychologicznym postaci (na przykład główny bohater o twarzy Jean-Paul Belmonda starzeje się w miarę rozwoju akcji). Westerny podpisywane pseudonimem Gir mają bogate, świetnie odmalowane tło historyczne, a także odtworzone w najdrobniejszych detalach realia topograficzne, kulturowe i obyczajowe.

Jednak ten rodzaj komiksu, mocno obwarowany konwencjami gatunku, nie zaspokajał dynamicznego temperamentu utalentowanego Francuza. U końca lat sześćdziesiątych, na fali kontrkultury objawił drugą część swej osobowości, a powstające w tym nurcie utwory zaczął podpisywać pseudonimem Moebius. Trudno w kilku zdaniach opisać specyfikę "moebiusowego" świata, który emanuje metafizycznym i egzystencjalnym niepokojem, wyraża religijne zagubienie i duchowe poszukiwania w gąszczu mitycznych opowieści. Twórca eksponuje zło i niepokojącą erotykę. Jest urzeczony oniryzmem, "odmiennymi stanami świadomości" i magią. Wprowadza do swych prac wątki ekologiczne, fascynuje się nowymi technologiami, odkryciami naukowymi i zagląda w otchłań kosmosu. Moebius żegluje na fali zjawisk określanych mianem New Age, a czyni to najczęściej w szczególnej formule metafizyczno-onirycznych, fantastycznych opowieści. Najbardziej znanymi utworami tego nurtu są cykle: Garaż hermetyczny, Incal według scenariuszy sławnego pisarza i filmowca Alexandro Jodorowskiego oraz Ogrody Edeny.

Nawet ci, którym obce są stworzone przez Moebiusa wizje świata i człowieka, uznać muszą jego niepodważalne arcymistrzostwo w dziedzinie rysunku i obrazowej narracji. W tytule wystawy pada rzadko dziś używane słowo "geniusz" i nie ma w tym przesady. Artysta robi z kreską, co chce - stwarza możliwe i niemożliwe rzeczywistości, odwzorowuje to, co realne i kreuje wyobrażone. Mnie w każdym razie nasunęło się porównanie z Durerem, którego cykle graficzne oglądałam na początku roku w Krakowie. Moebius ewokuje różne żywioły, zagląda w kosmiczne przestrzenie, wymyśla fantastyczne machiny, nieistniejące rośliny i przedziwne ludzko-zwierzęco-mechaniczne bestiarium przyszłości. Jest równie znakomity, kiedy rysuje kształty organiczne, jak i wtedy, gdy wkracza w symboliczne uniwersum, poruszając się z największą swobodą wśród ezoterycznych, skomplikowanych znaków porządku duchowego. Jego wizja demiurga z finału Incala, eksponowana w Angouleme, dorównuje siłą ekspresji znanej grafice Blake'a, przedstawiającej Urizena.

Prace Jeana Girauda są pełne dynamiki, ale też rozpoznaje się go natychmiast po monumentalnych, statycznych kadrach z idealnymi proporcjami kształtów w przestrzeni oraz bezbłędnie położonymi partiami koloru. Przy czym - co niezwykle rzadkie - potrafił przezwyciężyć swoją stylistykę; inaczej rysuje jako Gir, a inaczej jako Moebius; do tego stopnia, że monografię jego twórczości krytyk Numa Sadoul zatytułował znamiennie Doktor Moebius i Mister Gir. Tym, co przekonuje do jego sztuki, są również wątki autobiograficzne i autotematyczne. Często umieszcza swoją postać wewnątrz komiksu, obnaża proces tworzenia. Nie obawia się rysować "w pierwszej osobie", czyniąc siebie nie tylko narratorem, ale i bohaterem zdarzeń, jak to ma miejsce w najbardziej znanej z jego symbolicznych przypowieści zatytułowanej Deviation.

Można to przetłumaczyć dosłownie, jako zboczenie z właściwej drogi podczas podróży samochodem i wjechanie w nieznane obszary. Taki sens sugerują pierwsze kadry komiksu, ale rozwijająca się akcja kieruje raczej ku drugiemu znaczeniu - medycznej nazwie choroby umysłowej. Tak oto, na oczach czytelników, trzymający się zdrowego rozsądku i realności Gir zmienia się w Moebiusa: nieustraszonego wędrowca, łowcę niesamowitych i niebezpiecznych przygód oraz kolekcjonera ekstremalnych doświadczeń. Wystawę zamykały cztery autoportrety artysty, w których obnażył w oryginalny sposób proces starzenia. Każdy z wizerunków wykonany został innym narzędziem: ołówkiem, tuszem, piórkiem, wreszcie za pomocą komputera. W monumentalnym i bogatym komiksowym dziele Moebiusa-Gira wyczuwa się nieuchwytną wartość, która decyduje o artyzmie - egzystencjalną prawdę oraz całkowite "zawierzenie" sztuce. Dodam do tego tytaniczną pracowitość, bez której w ogóle nie ma mowy o uprawianiu komiksu.

Na wystawie można było obejrzeć również prace Girauda dla filmu. Na wielkim ekranie wyświetlany był film animowany zatytułowany "Wrota czasu". Przed kilkunastu laty rysownik przygotowywał projekty do adaptacji książki Franka Herberta "Diuna", którą miał realizować Alexandro Jodorowski. Pozostały tylko projekty, które rysownik wykorzystał w swoich komiksach, ponieważ film ostatecznie reżyserował David Lynch i była to jego największa wpadka. Ale francuski twórca, który przez kilkanaście lat mieszkał i pracował w USA, kreował plastyczną wizję innych znanych filmów z gatunku science-fiction: "Obcego", "Tronu" i ostatnio głośnego "Piątego elementu" Luca Bessona. Także dzięki jego niezwykłym projektom weszły one do klasyki tego nurtu.

Autorzy wystawy uczynili wszystko, by zwiedzający poczuli się tak, jakby przemierzali świat dzieł artysty. Każda z części ekspozycji ma odmienną aranżację. Zrekonstruowano ciasne korytarze kopalni złota i jaskini na Dzikim Zachodzie, dziwaczne zakamarki mega-miasta przyszłości oraz zimną, wirtualną przestrzeń komputerowych wariacji. W czarnej salce dorośli mogą podglądać przez sugestywne pęknięcia "sekretne ogrody" moebiusowej erotyki. Zainscenizowano przestrzennie kilka najbardziej znanych kadrów i okładek jego prac. Przy wejściu na ekspozycję można było zobaczyć dużą instalację, przedstawiającą sylwetkę artysty przy rysunkowym rajzbrecie. Rzeźbę usytuowano na zboczu, spowitej nieziemskim blaskiem, piaszczystej wydmy jakiejś odległej planety. Bogactwo doznań potęgowała, sącząca się z głośników nastrojowa muzyka.

Wystawa była prezentowana w Narodowym Centrum Komiksów i Obrazu w Angouleme aż do września i z pewnością wielu z tych, którzy wybierali się na wakacje do Francji i północnej Hiszpanii, "zboczyło" nieco z drogi, by zobaczyć dzieła Jeana Girauda - jednego z mistrzów współczesnej sztuki.


Komiksy:



blog comments powered by Disqus