Joe Casey

Autor: Killah
Ur.: 30 stycznia 1972 , Nowy Jork / USA
zdjęcie

Pełne imię i nazwisko: Joseph Casey
"Ludzkość nareszcie wyprodukowała coś, co wydaje się być prawdziwie niezniszczalnym bytem: Korporację. Naturalnie, nazwy mogą ulegać zmianie, ale założenia pozostają takie same. Ich chłodnemu i praktycznemu pięknu powierzyliśmy nasze własne style życia. Powszechnie znane marki jednoczą świat". Taki właśnie wstęp widnieje w pierwszym z numerów jednej z serii pisanych obecnie przez Joe Caseya, który już jako 15-latek wysyłał próbki swoich tekstów do poważanych ludzi branży, takich jak ówczesny redaktor naczelny DC Comics, Dick Giordano. Już wtedy dało się zauważyć, że ma on ogromny talent. Ten 31-letni dziś scenarzysta rozpoczął swą karierę w połowie lat 90-tych, zastępując Jamesa Robinsona, pracującego wówczas nad komiksem Cable. Tam, wraz z rysownikiem Jose Ladronnem, stworzyli kilka ciekawych historii z udziałem Nathana Dayspringa. Zaowocowało to awansem Caseya w marvelowskiej hierarchii i powierzeniem mu flagowej pozycji wydawnictwa, The Uncanny X-Men. I tam po raz pierwszy dała o sobie znać pasja młodego twórcy największą, według niego, potęgą współczesnej cywilizacji - korporacją. Do pisania przygód mutantów podszedł w ciekawy sposób: centralną "postacią" wymyślonej przez niego fabuły była organizacja Worthington Industries, oraz jej szef (Chief-Executive-Officer), Warren Worthington III. Niewielu fanom spodobał się ten typ historii, lecz trzeba przyznać, że stanowiły one zwrot o 180 stopni od tego, czym uraczyli nas Scott Lobdell, czy Fabian Nicieza. Ta, możnaby rzec, niezdrowa fascynacja korporacjami podążyła jednak za Casey'em do kolejnego wydawnictwa, a mianowicie Wildstorm.
W firmie Jima Lee Casey zajął się tworzeniem historii kolejnej, dość standardowej grupy superherosów - Wild C.A.T.s. Ją także zmienił nie do poznania. Z dziecinnej, przewidywalnej aż do bólu serii-mordobicia pomiędzy rasą Daemonitów, a klanem Coda, przemienił ją w prawdziwy szpiegowski thriller. Kolorowe uniformy i supermoce poszły w odstawkę, a ich miejsce zajęli: Halo Corporation, oraz jej szef, Jack Marlowe (wcześniej Spartan). Ekstremalna przemoc i czarny humor sprawiły, że postacie stały się o wiele bardziej realne. Kiedy seria druga dobiegła końca, jej miejsce zajęła, przeznaczona dla dorosłego czytelnia, Wildcats version 3.0. Warto też wspomnieć o kilku innych projektach, jak utrzymany w dość surrealistycznym tonie Automatic Kafka (gdy został poproszony o opisanie tego tytułu jednym słowem, Casey odpowiedział: mindfuck), Hip Flask, Kiss (którego bohaterami są członkowie legendarnego zespołu rockowego o tej samej nazwie), czy Adventures of Superman, dość ciepło zresztą odebrane przez krytyków. Oprócz tego, Joe Casey planuje już niedługo stworzyć jeszcze jedną pozycję: The Intimates.
Pomyliłby się jednak ten, kto myśli, że 31-letni scenarzysta udziela się aktywnie jedynie w branży komiksowej. Jest on bowiem, wraz z kolegami po fachu: Stevem Seagle'm, Joe Kellym i Duncanem Rouleau, współtwórcą grupy Man-Of-Action, która działa niemal w każdej dziedzinie rozrywki, poczynając od gier komputerowych, a na filmach kończąc (ci panowie odpowiedzialni są za stworzenie scenariusza do gry X-Men: Legends, która ma trafić do sklepów w tym roku). Casey twierdzi, że takie zróżnicowanie pomaga mu zdobyć niezbędne doświadczanie i ulepszać swój warsztat. Wielokrotnie zresztą wypowiadał się, że wydawnictwa komiksowe "blokują" rozwój młodych talentów. Frustrującym jest dla niego fakt, że interesują się one jedynie liczbą sprzedanych kopii, a lekceważą pomysłowość i innowacyjność twórców. Jemu żadnej z tych cech nie brakuje i miejmy nadzieję, że będzie nadal zmieniał nasze wyobrażenie o tym, jak powinien wyglądać komiks superbohaterski, choćby w lutowym crossoverze Coup D'Etat, dziejącym się w świecie Wildstorm...


Filmy:

Komiksy:




blog comments powered by Disqus