Juan Gimenez

Autor: Wojciech Birek
Ur.: 26 listopada 1943 , prowincja Mendoza / Argentyna
zdjęcie

Publikacja w latach osiemdziesiątych na łamach pisma "Komiks" kilku jego komiksowych nowelek przyniosła Gimenezowi spore uznanie wśród polskich czytelników. Jego hiperrealistyczny styl, pozwalający ubrać w konkretne kształty niezwykłe futurystyczne wizje, stawia go w rzędzie najpopularniejszych grafików i ilustratorów. Imponujące obrazy i opowieści Juana Gimeneza to wierny zapis fantazji wszystkich miłośników science-fiction w jej tradycyjnej, klasycznej postaci.

01Gimenez urodził się 26 listopada 1943 r. w Mendozie w Argentynie. Uczył się mechaniki i rysunku przemysłowego, po czym wyjechał do Hiszpanii, gdzie wstąpił na Akademię Sztuk Pięknych w Barcelonie. Już wówczas myślał o karierze twórcy komiksów, którą rozpoczął po ukończeniu studiów i powrocie do Argentyny. W latach 60. tworzył tam komiksy prasowe i współpracował z największymi argentyńskimi wydawnictwami. W roku 1970 zamieszkał na hiszpańskim Lazurowym Wybrzeżu, ale dopiero lata osiemdziesiąte zaowocowały dziełami, które przyniosły mu popularność. Takie albumy, jak Prawdziwa historia Leo Roa, Mutantka, Czarna Gwiazda czy Gangrena, publikowane także przez wydawców zagranicznych, zapewniły Gimenezowi tytuł najlepszego hiszpańskiego rysownika tej dekady. W roku 1990 otrzymał także nagrodę Gaudiego dla najlepszego rysownika na Międzynarodowym Festiwalu Komiksu w Barcelonie. Jego komiksy do dziś regularnie wracają na łamy popularnego na całym świecie miesięcznika "Heavy Metal".

02Gimenez to poeta technologii. Z jego komiksów aż wylewają się wizerunki skomplikowanych, fantastycznych urządzeń, wymyślonych i pokazanych w najdrobniejszych detalach. Widać tu wykształcenie, ale i wyobraźnię oraz zamiłowanie do techniki. W swoich komiksach artysta odwołuje się zresztą często do mechanizmów i urządzeń z naszej rzeczywistości; nie sprawiają mu trudności wycieczki w różne epoki ziemskiej historii (zawsze zresztą podszyte fantastyką); bez trudu też przekomponowuje elementy naszej kultury materialnej w obrazy niezwykłych, nieziemskich światów. W jego komiksach realistycznym do bólu obrazom, pełnym światła i jego refleksów (niepowtarzalne operowanie światłem to chyba wizytówka argentyńskiego rysownika) towarzyszy często ironiczna, pełna dystansu nuta w pokazywaniu ludzkich dokonań. Epicki rozmach obrazów wymusza pewien patos, ale często wkrada się w nie żart czy nawet szyderstwo, a podziw dla ludzkich zdolności konstrukcyjnych zdaje się walczyć z pobłażliwym powątpiewaniem co do ich skuteczności.

03Być może to właśnie owo nietypowe połączenie cech twórczości Gimeneza zwróciły na niego uwagę hiperscenarzysty Alexandro Jodorowsky'ego, który wciągnął rysownika w swoją stale rosnącą komiksową galaktykę Incala. Wymyślona w latach 80. i stworzona wspólnie z Moebiusem seria mistycznych komiksów, z niebywałą swobodą posługujących się konwencjami fantastyki naukowej, stale obrasta dodatkami: cykl o Incalu doczekał się już sześciotomowego "prequala", a niedawno rozpoczęto jego kontynuację. Gimenezowi przypadło w udziale zupełnie wyjątkowe zadanie: ubrać w obrazy rodzinne kroniki kasty Meta-Baronów - potomków jednej z kluczowych postaci serii o Incalu. W ośmiu jak dotąd tomach poznajemy niesamowitą historię wyjątkowego rodu, którego celem było wydanie meta-wojownika - istoty, dla której wojna jest naturalnym żywiołem i która nie ma słabych stron. Stąd okrutne, nieludzkie zwyczaje rodzinne, jak obowiązek pokonania w śmiertelnej walce własnego rodzica, co stanowiło swoistą inicjację w dojrzałe życie. Kroniki Meta-Baronów to katalog wspaniałych tragedii, których bohaterowie desperacko walczą z rodowym przeznaczeniem, aby mimo wszystko mu ulec. Okrutna wyobraźnia Jodorowsky'ego (mającego również latynoski rodowód), wydaje się w tej serii przekraczać własne granice, potęgując dramatyzm losów kolejnych członków tytułowego rodu. Dla Gimeneza seria ta stała się okazją do stworzenia obrazów na niespotykaną dotąd skalę: niezwykłe, nigdy nie widziane planety, fantastyczne istoty, nieprzeliczone galaktyczne floty, bitwy i pojedynki i bohaterowie, walczący z własnym człowieczeństwem w imię rodowej konieczności. Po każdym kolejnym tomie czytelnik zastanawia się, jakie jeszcze plagi spuści scenarzysta na kolejnych bohaterów, ale jednego jest zawsze pewien: że Juan Gimenez jak zawsze bezbłędnie pokaże to w swoich fascynujących obrazach.

04Nawet obecny w komiksach Gimeneza humor znajduje swój odpowiednik w cyklu o Meta-Baronach: jego narratorami są dwa kłótliwe, niezwykle ludzkie w reakcjach roboty - służący obecnego Meta-Barona, umilające sobie czas oczekiwania na powrót pana z kolejnej wojny niekończącymi się krwawymi opowieściami. Cykl Jodorowsky'ego stał się ważnym dopełnieniem twórczości Gimeneza, zaś pod względem objętości - jej najważniejszą cząstką. Trzeba przyznać, że zdominował on ostatnie lata komiksowej działalności rysownika, a to za sprawą nieprawdopodobnej płodności twórczej scenarzysty, który wypuszcza kolejne scenariusze z szybkością karabinu maszynowego. A należy pamiętać, że poza komiksami Gimenez zajmuje się także ilustracją, projektowaniem okładek na płyty czy grafiki do gier komputerowych.
Juan Gimenez od lat konsekwentnie trzyma się swego hiperrealistycznego stylu, ale nie wydaje się, by miało mu zabraknąć tematów i bodźców do następnych utrzymanych w nim dzieł.

Oficjalna strona: www.juangimenez.com




blog comments powered by Disqus