Kosuke Fujishima

Autor: Tomasz "Gato" Gawroński
Ur.: 7 lipca 1964 , Tokio / Japonia
zdjęcie

Kosuke Fujishima urodził się 7 lipca 1964 roku w Tokio. W młodości był fanem mang i filmów animowanych jak jego rówieśnicy. W tym okresie najczęściej sięgał po klasyczne "space-operas" Leiji Matsumoto pt. Uchu Senkan Yamato czy Ginga Tetsudo 999. Pozostając biernym czytelnikiem, podziwiał i zachwycał się pracą rysowników i animatorów, sam nie starając się zgłębiać żadnej techniki rysowania. Jak sam wspomina, nigdy nie spodziewał się, że kiedyś będzie tworzył mangi. "Zdarzyło mi się kiedyś namalować pociąg z Ginga Tetsudo 999 - biały na czarnym tle. Przerosło to moje możliwości. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, jak ciężki to zawód!" - wspomina.
W liceum należał do klubu rysunku. Jednak i wtedy nie traktował swojego zainteresowania jako przyszłego potencjalnego zawodu. W dodatku opiekun klubu wybił mu z głowy jakąkolwiek karierę rysownika, stwierdzając, że nie sposób zarobić na chleb uprawiając ten zawód. Fujishima mimo wszystko postanowił zostać asystentem jakiegoś znanego rysownika. Niestety, nie był to najszczęśliwszy krok w jego karierze. Całe przedsięwzięcie okazało się jednym wielkim niewypałem. Na domiar złego, u młodego Kosuke przyszło załamanie nerwowe. Ostatnią deską ratunku okazał się "Paf", magazyn branżowy o komiksach. Był to prezent od jego wspaniałomyślnego brata. Współpraca z owym magazynem trwała dwa lata, do czasu znalezienia sobie bardziej pasjonującego zajęcia. Ponieważ znany mangaka Tetsuya Egawa poszukiwał asystenta, Fujishima zaoferował swoją kandydaturę. Został przyjęty i takim to sposobem zaczął stawiać pierwsze kroki w branży.

Kosuke przez cały czas podglądał technikę rysowania Egawy. Na podstawie oryginalnych plansz rozszyfrowywał tajniki tworzenia rysunku, komponowania ich na stronie, czy sztuki narracji. W normalnych warunkach byłoby to niemożliwe, oglądając tylko gotowe i wydrukowane strony. "Podpatrując, nie czułem się w dalszym ciągu na siłach okiełznać całą sztukę malowania" - opowiada. Szczególne problemy przysparzało mu rozplanowanie historii w taki sposób, aby mogła zmieścić się w określonym limicie stron.

W tym czasie Be Free! - bestseller Egawy miał być zaadaptowany na film fabularny. Zadanie to spadło na barki Fujishimy, który doskonale sobie poradził z tym wyzwaniem. Później stworzył swoją pierwszą mangę, która pozwoliła mu wyjść z ukrycia.

Kosuke Fujishima przyznaje, że nie był w rzeczywistości ojcem dwóch, przełomowych dla niego mang. W You're Under Arrest pomysł na główną postać zaczerpnął z Be Free!. Ktoś szepnął w studiu, że najbardziej spodobała się mu postać policjantki w tym tytule, więc jeden z redaktorów, podchwytując pomysł o poszerzeniu historii eksponującej jej przygody, zlecił Kosuke rysowanie takiego komiksu. Realizując to zamówienie Kosuke, miał jednak przez cały czas problemy ze strukturą komiksu. Dopiero po pewnym czasie zaczął się czuć bardzo swobodnie. To, co szczególnie zaczęło mu przeszkadzać w trakcie, to brak wyodrębnienia podstawowych elementów serii.

Podobnie zresztą miały się rzeczy przy Oh! My Goddess!. Fujishima wspomina: "Na początku poproszono mnie o napisanie historii dłuższej niż You're Under Arrest, dla magazynu Afternoon". Jego pierwsze projekty zostały jednak w całości odrzucone przez wydawcę. Życzył on sobie stworzenia serii z boginią. Fujishima był bardzo rozgoryczony. Pomysł wydawcy wziął się z rysunku, jaki wykonał Fujishima na T-Shirt. Narysował Miyuki w stroju bogini, co cholernie przypadło do gustu wydawcy. Po dwóch tygodniach pracy projekt był gotowy: "Szczerze powiedziawszy, było to dość łatwe. Byłem zresztą święcie przekonany, że temat serialu nie będzie trwać długo. To nie było robione od niechcenia, ale cały czas wiedziałem, że nie muszę jej tworzyć. Na przykład, wydaje mi się, że scena, w której Belldandy i Keiichi całują się, zdarzyła się zbyt szybko, była niezbyt przemyślana".

Powracając do zamiłowań Kosuke Fujishimy, jednym z nich są motory. Jeśli chodzi o jednoślady, jest on istnym oszołomem. Jego garaż wypełniony jest po brzegi motorami. Woli je zdecydowanie bardziej niż samochody, gdyż mają znacznie łatwiejszy dostęp do różnego rodzaju rurek i złączy. Całe to jego szaleństwo zaczęło się po obejrzeniu 750 Rider, Isamiego Ishii. Tę pasję widać również w jego komiksach. Keichi, główny bohater Oh My Goddess! nieustannie dłubie przy motocyklach, opowiada o nich, a w kilku opowiadaniach stają się one wręcz głównym bohaterem.

Kiedy oglądał filmy video, zawsze kupował sobie różnego rodzaju fiszki techniczne (szczegółowe plany, szkice). Podobnie jak Kenichi Sonoda (Gunsmith Cats), jest miłośnikiem broni, w szczególności strzelb. Ma ich w domu niezliczoną ilość. Służą mu jako modele. Na dodatek, ostatnio doszła mu nowa mania - rowery. Stało się to pod wpływem jednej z ostatnich prac Egawy. Jego zamiłowania zaowocowały szczególnie podczas współpracy w tworzeniu gier video np. Sakura Wars, w których był projektantem postaci.

opracowano na podstawie materiałów prasowych wydawnictwa Japonica Polonica Fantastica


Komiksy:




blog comments powered by Disqus