Scott Lobdell

Autor: Killah
Ur.: 21 sierpnia 1960 , Nowy Jork / USA
zdjęcie

Przed zdobyciem pierwszej pracy związanej z komiksami Scott Lobdell brał udział w przedstawieniach komediowych wystawianych na scenie. Pierwsze kroki w branży komiksowej związane są głównie z tytułami humorystycznymi. Oprócz tego pisał krótkie, 8-stronicowe historie uzupełniające dla takich serii jak Starlog i Marvel Age, a nieco później także Marvel Super-Heroes i Marvel Comics Presents. Aż do 31-ego numeru Excalibur te historyjki prześladowały go (jak sam to określa), bowiem do tej pory nikt w Marvelu nie chciał powierzyć mu napisania całego komiksu. Na szczęście dla niego edytorzy potrzebowali kogoś, kto stworzyłby scenariusz do tego właśnie tytułu w bardzo krótkim czasie i wybór padł właśnie na Lobdella. Niedługo później podobny zbieg okoliczności ponownie przyniósł mu szczęście. "Byłem akurat na gwiazdkowym przyjęciu w siedzibie Marvela, kiedy Bob Harras dosłownie złapał mnie za kołnierz i zaprowadził do swojego gabinetu. Położył przede mną rysunki do jednego z numerów narysowanych przez Jima Lee. Spojrzał mi w oczy i powiedział: 'Scott, 22 strony w dwa dni. Potrafisz to zrobić?'" - wspomina scenarzysta. Uznał, że nie ma nic do stracenia. Jego debiut nastapił w The Uncanny X-Men #286. W związku z faktem, że posiada dyplom z psychologii, w swoich historiach skupiał się dużo częściej na psychikach poszczególnych postaci niż na walkach ze złoczyńcami. Spod jego pióra wyszło wiele znakomitych opowiadań, jak choćby ta o Onslaughcie, czy Fatalne Oddziaływania. Miał także swój udział w tworzeniu Age of Apocalypse. Niebawem zajął się również seriami X-Men, Alpha Flight oraz Generation X. Wkrótce jego praca nad X-seriami została niespodziewanie zakończona, gdy pokłócił się z redaktorem naczelnym Marvela, Bobem Harrasem. Był już wtedy jednak poważanym w komiksowym światku scenarzystą, więc mógł przebierać w ofertach. Postanowił jednak na razie nie opuszczać chlebodawcy i zajął się innymi projektami, jak choćby The Fantastic Four czy odrodzonego po walce z Onslaughtem Iron-Mana w trwającej 12 miesięcy i obejmującej cztery serie sadze Heroes Reborn. Po jakimś czasie chciał spróbować szczęścia gdzie indziej. Wtedy nadeszły dla niego chudsze lata - nie wypalił pomysł współpracy z Toddem McFarlane'm nad Spawnem, a z kolei stworzony przez byłego rysownika X-Force, Tony'ego Daniela, The Tenth nie przyniósł mu uznania w oczach krytyków. Wydawało się, że rychło dołączy do całego zastępu zapomnianych scenarzystów.
Znowu jednak dopisało mu szczęście. Akurat wtedy wydawnictwo Wildstorm planowało wznowienie serii Wildcats. Jego szef, Jim Lee, którego Lobdell znał jeszcze z czasów The Uncanny X-Men, postanowił postawić właśnie na swego dawnego znajomego. Miał on współpracować ze wschodzącą gwiazdą branży, Travisem Charestem. Niestety, razem stworzyli jedynie 6 numerów, podczas których jednak udało się nakreślić wiarygodne portrety psychologiczne dla poszczególnych postaci i wyznaczyć dalszy kierunek dla tej serii, nad którą pieczę mieli sprawować od tej pory Joe Casey i Sean Phillips. Gwiazda scenarzysty powoli zaczęła gasnąć, pomimo pracy nad The Darkness w wydawnictwie Top Cow, czy Buffy - The Vampire Slayer w Dark Horse. Pożądanego efektu nie przyniosły także Kiss i Star Wars. Wydawało się, że dawny blask przywróci mu powrót do Marvela i do tworzenia po raz kolejny przygód mutantów. Także tutaj wkrótce zastąpił go Casey (a raczej nowy redaktor naczelny uznał jego usługi za zbędne) i w zasadzie wszelki słuch o nim zaginął.
Niedawno jednak 'Dom Pomysłów' zapowiedział wznowienie stworzonej przez Johna Byrne'a serii Alpha Flight. Opiekę nad nią powierzyli właśnie Lobdellowi. W niedawno udzielonym wywiadzie wyjawił on, że planuje wprowadzić nowych bohaterów i nadać komiksowi lżejszy ton. Możnaby więc rzec, że życie Scotta Lobdella zatoczyło pełne koło - znowu będzie zajmował się komedią...


Filmy:




blog comments powered by Disqus