Tak. Wszystko było obmyślone, przeliczone, dopasowane. Przez kraje gorące, wtedy gdy trochę chłodniej, przez deszczowe w czasie pory suchej, przez zimne - latem. Po Maknorze, Cordyliera Blanca, potem południe Peru, Boliwia, Chile i w końcu Patagonia. Jedziemy z wiosną, wracamy z jesienią. Wygodnie i po bożemu. Tylko... Czy po bożemu, to i po naszemu? Hmm, dwa tygodnie wystarczyły, żeby rzeczywistość zamerdała ogonem i wywróciła wszystko do góry nogami. maugośka&tomek


blog comments powered by Disqus