Quito w tych dniach tętni wyjątkowo. Plejady dźwięków rozbiegają się po placach. Pochody, tańce, orkiestry, śmiechy, trzepot halek. Odświętne szyki przechodniów wtórują rytmom bębnów. Niewiarygodna energia. I zapal. I wysiłek. Tego wysiłku mnóstwo, on dumnie imponuje. Stop klatka: zdarte stopy, a jednak tańczą dalej. Stop druga: dłonie bębniarzy całe we krwi od uderzeń. Stop wieczór: wracają zmęczeni, rodziny prowadza tancerzy, nagle, ktoś mdleje z wysiłku. Naprawdę dał z siebie wszystko. Jak wszyscy dookoła. Bo oni kochają się bawić. maugośka&tomek


blog comments powered by Disqus