Wojciech Sawicki

Ur.: 23 grudnia 1980 , Białystok

Trudno rozpisywać się na temat samego siebie, ale cóż... Urodziłem się 23:12:AD1980 w mieście zwanym Białystok. Tak, to tu, gdzie śnieg i białe niedźwiedzie. Studiuję sobie architekturę i anglistykę. Ciężko jest łączyć dwa kierunki i jeszcze rysować mangę, ale jakoś przywykłem ^^.
Kiedy i jak stałem się takim niepoprawnym wielbicielem M&A, nie pamiętam dokładnie. Jako mały berbeć widziałem niegdyś jakieś pra-anime sprowadzone skądś przez kogoś - to była pierwsza styczność. Druga to był Manga Room w śp. Secret Service, miesięczniku o grach komputerowych. Pamiętam, jak oficjalnie przeklinałem mangę za zajmowanie miejsca, a nieoficjalnie czytałem dogłębnie te recki i pomału łykałem bakcyla. W końcu pożyczyłem od kogoś całą serię mang Sailor Moon (nie śmiejcie się!!!) i już mi tak zostało. Urzekł mnie sposób rysowania, mimika, swoboda konwencji, fantastyczna plastyka, no i poczucie humoru. Potem było trochę pomniejszych tytułów, wreszcie Eva... Schiza, z której do dziś nie mogę się wyleczyć. Ostatnio? Love Hina! Druga nieuleczalna schiza... ^_^
Co mnie naszło, żeby popróbować samemu? Cóż, rysowałem, odkąd po raz pierwszy wziąłem ołowek do ręki. Mieszkałem wtedy w Libii, rodzice pracowali tam na czteroletnim kontrakcie, i to była jedna z niewielu dostępnych rozrywek. Nieraz już pisałem komiksy, do szuflady lub dla przyjaciół, aż wreszcie postanowiłem napisać swoją własną mangę. Zaczęło się od pomysłu na krótką serię w kilku odcinkach do druku w gazecie, gdzie byłem reporterem i ilustratorem. Pomysł jednak rozrastał się, chcialem dać bohaterom życie, rozwinąć wątki... Stało się jasne, że Guardian będzie musiał się ukazać jako samodzielny tytuł. Przełomem stała się moja bezcenna przyjaciółka Marta, która odmieniła tę mangę całkowicie. Bez jej wspaniałej wyobraźni, fantastycznego talentu literackiego i ogromnego entuzjazmu Guardian nie rozwinąłby skrzydeł. Ponieważ od narysowania pierwszej strony minęły już chyba trzy lata, a ja sam w tym czasie wiele się nauczyłem, okazało się, że początek mangi pod względem graficznym w żaden sposób nie przystaje do późniejszych stron... Tu z pomocą przyszła Nala Fontaine, znakomita rysowniczka z Kanady, studentka Wydziału Animacji Uniwersytetu Concordia. Wykonala wiele wspaniałych szkiców postaci i mechów, które zadecydowały o ich ostatecznym wyglądzie, a także podjęła się poprawienia tych nieszczęsnych wczesnych stron. Bez niej jeszcze dłuuuugo nie zdołalibyśmy ukończyć dzieła.
Mam nadzieję, że efekt naszych radości i zmartwień, zabawy i męczarni przypadnie Wam do gustu. Przelaliśmy na karty Guardiana nasze marzenia, cząstkę nas samych... Wierzymy, że i Wam się spodoba.


Komiksy:



blog comments powered by Disqus