Zbigniew Larwa


zdjęcie

Zbyszek o sobie:

Moje życie od urodzenia toczyło się w cieniu wielkiego czerwonego brata - ściślej mówiąc wielkiej Armii Czerwonej stacjonującej u wrót mojego miasta. Zawsze gdzieś wokół mnie jednak toczyło się krasnoludzkie życie. A  to jakieś krasnoludy zjadły moje drugie śniadanie, a to zapodziały moje klucze od domu, (zresztą robią to po dziś dzień). Na klasówkach w szkole nigdy jednak mi nie pomogły, no - może na maturze tak, bo sam nie wiem jak ją zdałem. Wierzcie mi - ciężkie było życie w tamtych mrocznych czasach. Wielki były brat zanegował istnienie krasnoludów, bo:

  • nigdy nie należeli do pionierów i nie mogli być siłą rzeczy "kraśni",

  • napewno żaden z nich nie był ludem - czyli wiodącą siłą.

Żyjąc w tak wypaczonym świecie jakimś cudem skończyłem małą szkołę, średnią , no - na tę o którą chodziło, to się nie dostałem... i już.
Moim największym osiągnięciem jest kochająca żona i dwójka, (tak, tak, dwójka) wspaniałych dzieci.
Mimo, że wszyscy pukali się w głowę gdy mówiłem, co chcę robić w życiu - ja zawsze chciałem rysować komiksy... sam nie wiem dlaczego. Chciałem do dnia wielkiego przełomu, kiedy to krasnoludy ujawniły się, a było to tak: dostałem do ręki fotografię mojego wuja i już wiedziałem że są wród nas na pewno! Trochę póniej poznałem Artura Wosinka (Ruthra) i tak się zaczęło.


Bibliografia:

Komiksy:



blog comments powered by Disqus