Wywiad z Dagmarą Matuszak - "Dziewczynka w fabryce"


okladkaMelinda to ilustrowany poemat autorstwa brytyjskiego pisarza Neila Gaimana i polskiej rysowniczki Dagmary Matuszak, który po styczniowej premierze w USA wchodzi obecnie do dystrybucji w Polsce. Album ma charakter stricte kolekcjonerski. Wydany jest w limitowanym nakładzie, którego znaczna część jest ręcznie sygnowana przez obydwoje autorów. O pracy nad tym niezwykłym debiutem opowie nam ilustratorka, absolwentka wydziału malarstwa krakowskiej ASP - Dagmara Matuszak.

„Melinda" nie jest wprawdzie komiksem, ale Ty jesteś autorką wywodzącą się ze środowiska komiksowego. Jak czujesz się jako pierwsza polska autorka komiksowa, która ma swój album wydany na rynku anglosaskim? W dodatku w koprodukcji z doskonałym scenarzystą, jakim jest Neil Gaiman?

No cóż, nie czuję się przez to jakoś wyjątkowo. Jednak rynek zachodni jest o tyle bardziej interesujący dla mnie, jako artystki, że jest na nim miejsce dla każdego niemal rodzaju propozycji - zarówno masowej, jak i niszowej. W związku z tym, inaczej niż w Polsce, nie ma potrzeby równać poziomu pracy do potrzeb masowego odbiorcy. Można pozwolić sobie na eksperymenty zarówno formalne jak i estetyczne.

ilustracja1 Jak doszło do twojej współpracy z Neilem Gaimanem i powstania tego albumu?

Spotkałam Neila dwa lata temu, podczas jego wizyty w Krakowie. Brałam wtedy udział w wystawie prac inspirowanych jego twórczością. Ilustracje się spodobały, nawiązaliśmy stały kontakt mailowy. Przy jakiejś okazji, Neil zapytał mnie w zeszłym roku co lubię rysować najbardziej. W odpowiedzi wysłałam mu listę, na której figurowały m. in. następujące obiekty: psy, ryby, żołnierze, maszyny, owady, gniewne dziewczynki w wielkich miastach, rozpad. Po jakimś czasie odesłał mi do zilustrowania gotowy poemat, zawierający wszystkie powyższe wątki.

Czy Gaiman zasugerował, jak powinna wyglądać główna bohaterka, jej otoczenie, lub cokolwiek innego w albumie?

Nie, dostałam tekst i mogłam z nim zrobić, co tylko mi się żywnie podobało. Co jakiś czas posyłałam do wglądu efekty swojej pracy. Sama zaprojektowałam również layout książki i dobrałam materiały na których została wykonana, w krakowskiej drukarni.

Czy postapokaliptyczne krajobrazy, w których porusza się główna bohaterka są w całości wytworem Twojej wyobraźni, czy też opierałaś się na jakichś konkretnych miejscach: fotografiach, materiałach źródłowych?

Tak, wszystkie lokacje w Melindzie są autentyczne. Opierałam się na bardzo konkretnych miejscach. Przetwarzając je oczywiście odpowiednio tak, aby pasowały do fabuły. Dzięki „Melindzie" - razem z nią - zwiedziłam wiele miejsc, o których normalnie zapewne nawet by mi się nie śniło, że istnieją. Między innymi nieczynną już dziś krakowską fabrykę cementu „Bonarka", wraz z przylegającymi zakładami chemicznymi, wodociągi miejskie, dawną fabrykę amunicji Oskara Schindlera na krakowskim Podgórzu, poaustriacki fort Rajsko, kombinat w Nowej Hucie, opuszczony socjalistyczny kurort dla prominentów z lat 70 w Kozubniku, widoczną podobno nawet z kosmosu tzw. „Wielką Dziurę" w Bełchatowie, i kilka innych. Odwiedzenie wielu z tych miejsc wymagało specjalnych zezwoleń, lub dużej dozy determinacji. Z piątego piętra takiej opuszczonej, rozpadającej się fabryki świat wygląda zupełnie inaczej.

ilustracja2 Skąd Twoja fascynacja industrialem?

Być może w związku z jakimś wspomnieniem z dzieciństwa. Na przykład kiedy dziadek zabrał mnie na wycieczkę do cukrowni, gdzie pracował... Niezależnie od genezy, dziś industrial interesuje mnie wyłącznie w połączeniu z rozpadem i korozją. Ogarniającą go entropią. Znakiem upływającego czasu. Z drugiej strony mam zupełnie przeciwstawne zainteresowania - przyszłość, nowe technologie, maszyny, tworzywa sztuczne, obrazy uproszczone. Drzemie równocześnie we mnie upodobanie do natury, która jest przypuszczalnie mistrzynią entropii, a jednocześnie dawcą życia. Prywatnie zajmuję się między innymi końmi, których mam aż trzy i staram się poświęcać im każdą wolną chwilę.

Album prezentuje dużą różnorodność formalną. Są w nim partie malowane i rysunkowe. Które z nich wymagały większego nakładu pracy?

Zdecydowanie malowane, choć jest ich mniej. Zwłaszcza, że powstawały w dużym pośpiechu, już po zakończeniu partii czarno-bialych (rysowanych), a zaraz przed oddaniem kompletu materiałów do druku. Tak więc na wykonanie każdego miałam zaledwie kilka godzin. Myślę jednak, że za każdym razem udało mi się uwolnić dość energii, czy też może osiągnąć stan odpowiedniej koncentracji, aby uzyskać pożądany efekt. Oczywiście są w tym albumie również ilustracje wykonane w technice rysunkowej, które wymagały intensywnej pracy.

Opowiedz o swoim warsztacie.

W przypadku ilustracji monochromatycznych - piórko i tusz na papierze akwarelowym. Kolory powstawały w technice bardzo mieszanej: kolorowe tusze, akwarele oraz akryle. Fakt, że niektóre z nich były matowe, a niektóre błyszczące, sprawił nam wiele kłopotów przy obróbce (skanowaniu). Musiałam sięgnąć po kilka warstw werniksu matującego, z duszą na ramieniu, czy ta różnorodna materiałowo struktura to wytrzyma. Obraz na okładkę powstał w technice olejnej. Trwało to... długo (śmiech). Powiedzmy, że pół roku. Zdecydowana większość powstała bardzo szybko, szczegóły dopracowywałam z dużymi przerwami. Ostatecznie prace zakończyłam na kilka dni przed wysyłką do USA. Tylko dzięki sykatywom nie odbył tej podróży wciąż mokry.

Jak zareagował wydawca, kiedy wykonane w Polsce książki dotarły do USA ?

Zarówno Neil Gaiman, jak i Peter Schneider z wydawnictwa „Hill House, Publishers", które wydało „Melindę" w USA, do ostatniej chwili nie wiedzieli jak będzie wyglądała w całości książka. Zareagowali bardzo entuzjastycznie. Zaskoczył ich poziom edytorski książki, pieczołowitość wykonania; druku, oprawy. Nie spodziewali się też chyba tak rozbudowanego layoutu. „Melinda" ma obecnie dobrą prasę w USA.

Plany na przyszłość ?

„Melinda" będzie mieć najprawdopodobniej wkrótce kontynuację. Będąc nieco zmęczona komiksami klasycznymi, chętnie powtórzę ten eksperyment formalny z innym autorem. Niewykluczone, że będę ilustrować także inne książki Neila Gaimana wydawane w formie kolekcjonerskiej przez nowojorskie wydawnictwo „Hill House, Publishers". Marzy mi się zrealizowanie tomu klasycznych bajek, również od strony designerskiej. Być może wydawnictwo „Atropos" - wydawca polskiej edycji „Melindy" stworzy mi w przyszłości taką możliwość. Tymczasem skupiam się na pracach eksportowych, m. in. dla niemieckich wydawnictw, gdzie projektuję okładki do słuchowisk na CD.

Dziękujemy za rozmowę.

Dziękuję. Pozdrawiam czytelników!

Zeszyty Komiksowe - 3 - (marzec 2005)

Redaktor naczelny: Michał Błażejczyk
Okładka: Marek Turek
Rok wydania polskiego: 3/2005
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: własna, sklepy specjalistyczne
Wydanie: I

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus