Wywiad z twórcami i wydawcą komiksu "Fara - Brama do gwiazd"

Autor: Miras
13 listopada 2010

Mirosław Sobiecki: Tadeuszu, dlaczego FARA? Dlaczego taki temat? Skąd wziął się ten pomysł?

Tadeusz Raczkiewicz: Przygoda z Farą zaczęła się od mojej autorskiej wystawy w Gubinie w 2006 roku, wystawy plansz do niepublikowanego komiksu TAJFUN - Jądro. Na tę wystawę przyszedł burmistrz oraz przewodniczący komitetu ochrony zabytków w Gubinie pan Bartczak, który zaproponował mi żebym zrobił komiks o Gubinie, a konkretnie o Farze. To jest zabytek. Jeden z największych kościołów w zachodniej Polsce. Został zniszczony w czasie Drugiej Wojny Światowej i do tej pory pozostał nieodbudowany. Podjąłem się tego zadania. To było cztery lata temu. Pomysł wpadł mi do głowy. Zacząłem rysować cztery pierwsze plansze. Potem napisałem krótki dalszy scenariusz i na tym się zatrzymałem. Co prawda nie naciskano na mnie z Urzędu Miasta, ale wiedziałem że coś muszę z tym zrobić. Przygotowania trwały. Powstawały szkice, jakieś pomysły.

MS: Ale z tego co wiem trwało to pół roku, a przez następne dwa i pół roku temat był odłożony na półkę?

TR: Tak, temat był odłożony ale po głowie ciągle mi chodził. Jednocześnie zaczął na mnie naciskać Prezes Fundacji Odbudowy Fary, o czym wcześniej nie mówiłem, żeby temat Fary był połączony z Tajfunem.

MS: Czyli żeby akcja kolejnych przygód Tajfuna działa się w Gubinie i była związana z Farą?

TR: Tak, ale ja nie chciałem tego łączyć. Chciałem zrobić coś nowego. Nie chciałem zamieszczać Tajfuna w komiksie, który byłby o Gubinie. Chciałem zrobić komiks fantasy czytany w całej Polsce, a nie tylko w naszym mieście. Nie chciałem zrobić bryku historycznego o mieście, ponieważ nie przyjąłby się on w np. Łodzi czy w Warszawie. Chciałem żeby to czytali wszyscy, żeby to był komiks przygodowy zahaczający o Gubin. Na szczęście w 2009 roku, podczas Warszawskich Spotkań Komiksowych spotkałem Piotra Ponaczewnego, który wiele lat temu napisał dla mnie scenariusz do Tajemnicy Kamiennego Lasu, drukowanego w "Świecie Młodych" w latach 80-tych. Od razu wpadł mi pomysł żeby to właśnie Piotr napisał dla mnie scenariusz do Fary. Dałem Mu opisy historyczne, zdjęcia przedwojenne Fary i Gubina oraz współczesne ruin tego kościoła. Dałem także kilka swoich rysunków. Piotr po namyśle postanowił to zrobić.

MS: Piotrze, jak to się stało że znalazłeś się na WSK? Przez tyle lat nigdzie nikt Cię nie widział, a tylko Twoje nazwisko budziło uznanie i szacunek, natomiast nigdy wcześniej nie pojawiałeś się publicznie na festiwalach komiksowych.

Piotr Ponaczewny: Gdzieś w telewizji usłyszałem informację, że będą Spotkania Komiksowe. Kiedyś pisałem scenariusze, a potem przez wiele lat miałem przerwę. Pomyślałem sobie, że pójdę i zobaczę jak to teraz wygląda. Chciałem także poznać osobiście Tadeusza bo nigdy w życiu Go nie widziałem. Gdy dawałem do "Świata Młodych" scenariusz Kamiennego Lasu, to Tadeusza przy tym nie było, a materiały dostał poprzez Redakcję. Na spotkaniu z Tadeuszem stanąłem sobie z boczku i obserwowałem.

MS: Pamiętam że cichutko siedziałeś sobie wśród fanów, po czym wstałeś i skromnie się przedstawiłeś. Twoja obecność wzbudziła wtedy szok i ogromne zainteresowanie. Jak zareagowałeś na propozycję napisania nowego scenariusza?

PP: Bardzo się zdziwiłem ponieważ nie pisałem przez tak wiele lat. Troszkę się przestraszyłem, że nie dam rady, że już nie dam rady.

MS: Scenariusz powstawał pół roku. Jak wyglądał ten etap? Konsultowaliście się?

TR: Dzwoniliśmy do siebie i konsultowaliśmy się. Piotr przesłał mi najpierw konspekt do akceptacji pomysłu.

PP: No taki bardzo króciutki konspekt...

TR: Króciutki, ale pozwalający na podjęcie decyzji i akceptację pomysłu. Ja go przyjąłem i Piotr zaczął pisać. Napisał pierwsze strony a ja zabrałem się do pracy. Przez to, że napisał mi tylko pierwszą część, ja nie wiedziałem jak to będzie dalej.

PP: Ja też nie wiedziałem... (śmiech)

TR: Dlatego ja ten scenariusz zmieniałem. Dodałem trochę stron. Niektóre rzeczy przesunąłem. Robiłem praktycznie po swojemu, chociaż nie odbiegając dużo od oryginalnego scenariusza.

MS: A co dokładnie zmieniałeś, wątek, układ kadrów, teksty?

TR: Tekstów nie ruszałem. Zmieniałem tylko układ rysunków i dodawałem plansze. Na przykład dodałem planszę z widokiem nóg idącej Ewy, której nie było w scenariuszu. Zabiegi te miały na celu dodanie efektów filmowych, w stylu najazdów kamery i pokazania efektu chodzenia.

PP: I udało Ci się.

MS: Piotrze, czy Ty zdawałeś sobie sprawę z tego że Tadeusz będzie modyfikował Twój scenariusz?

PP: Tak, wiedziałem o tym i spodziewałem się tego. Już przy Kamiennym Lesie troszkę zmienił. Wiedziałem, że ma swoją koncepcję, ale wiedziałem, że te zmiany będą szły w dobrym kierunku.

TR: Ale to wynikało z tego, że ja mieszkam w Gubinie a Ty w Warszawie. Pomimo, że mieliśmy kontakt telefoniczny i mailowy to gdybyśmy byli razem, to byśmy razem to tworzyli, razem tę koncepcję uzgadniali. Jednak moje modyfikacje nie odbiegają od Twojego głównego założenia ...

PP: ...i poszły we właściwym kierunku.

MS: Z tego co mi wiadomo, dokładnie rok temu, tutaj w Łodzi otrzymałeś Tadeuszu ostatnią część scenariusza. Do kiedy trwały prace nad planszami. Kiedy skończyłeś rysowanie?

TR: Plansze skończyłem do końca 2009 roku.

MS: To była kreska, czy już pokolorowane plansze?

TR: Nie, do grudnia rozrysowany był cały komiks w czerni i bieli. Potem wysłałem oryginały do Leszka Kaczanowskiego z Wydawnictwa Ongrys. On mi je zeskanował i wykonał wydruki do dalszych prac.

MS: Czyli nie kolorowałeś oryginałów?

TR: Nie, oryginałów nie kolorowałem. Kolorowałem wydruki wysokiej jakości farbami Ecolina firmy Talens. Natomiast prócz tego jest kilka plansz wykonanych wyłącznie pastelami. One nie występują w wersji czarno-białej, od razu były wykonane w kolorze.

MS: Dlaczego większość komiksu jest w sepii?

TR: Komiks opowiada historię o starym Gubinie. Oglądałem wiele zdjęć przedwojennego miasta, które były właśnie w sepii. W ten sposób chciałem zaznaczyć okres, w którym dzieje się akcja.

MS: W takim razie skoro chciałeś oddać atmosferę przedwojennego Gubina, to czy budynki poza Farą są także wzorowane na autentycznych czy sam je wymyślałeś?

TR: Opierałem się na starych fotografiach i materiałach, które wyszukiwałem. Jednym ze źródeł była książka wydana przez Wydawnictwo Floriana Firleja ze zdjęciami wykonanymi przed i po wojnie przez Jego Ojca. W komiksie odwzorowane są prawdziwe przedwojenne budynki. Tego nie zmieniałem, musiałem opierać się na prawdzie historycznej.

MS: Z tego co mówiłeś wcześniej wynika że nikt na Ciebie w Gubinie nie naciskał. Jak to się stało że nagle, gdy skończyłeś rysować komiks, pojawiły się naciski żeby go szybko wydać?

TR: Jak zrobiłem czarno-białe plansze to zaniosłem je do burmistrza do akceptacji. Po ich przejrzeniu powiedział, że mu się podoba, i że potrzebuje mieć gotowy wydrukowany komiks na kwiecień, ze względu na planowaną prezentację miasta Gubin w Brukseli. Miałem niewiele czasu, ale się zgodziłem.

MS: Kiedy skończyłeś kolorować?

TR: Tak naprawdę miałem na to dwa miesiące ze względu na dalsze prace związane z procesem druku. Skończyłem do końca lutego.

MS: A czy Ty Piotrze widziałeś pokolorowane plansze?

PP: Tadeusz przesłał mi tylko skany czarno-białych plansz. Kolorowych nie widziałem.

MS: Florianie, jak to się stało że podjąłeś się druku komiksu, gdy wcześniej nie zajmowałeś się tą dziedziną?

Florian Firlej: Z Tadeuszem znamy się prywatnie od wielu lat. Gdy kolorował plansze w Galerii w Ratuszu, podszedłem i zaproponowałem niezobowiązująco swoje usługi wydawnicze. Pewnego ranka przyszedł do mnie i powiedział, że idziemy do burmistrza ponieważ trzeba wydać komiks.

MS: Czyli z tego wynika że narzucił burmistrzowi Twoje Wydawnictwo?

FF: Z tego wynika, że tak. Przeprowadzał wcześniej rozmowy z burmistrzem, który chciał Mu narzucić jakiegoś wydawcę zewnętrznego. Tadeusz jednak mając mnie na podwórku lokalnym wskazał na mnie.

TR: To chodziło o to, że nie chciałem żeby wydawca znajdował się daleko ode mnie. Ja chciałem pilnować tej pracy żeby to zostało porządnie wydane, żeby było zrobione tak jak ja chciałem. Ja z Florianem razem siedzieliśmy przy komputerze i razem opracowywaliśmy każdą stronę. Dodatkowo trzeba było jeszcze tłumaczyć na język niemiecki...

MS: No właśnie, dlaczego pierwsza wersja jest dwujęzyczna?

TR: Dlatego, że wydanie było finansowane z Polsko-Niemieckiej Fundacji, która uzyskała dofinansowanie z Unii Europejskiej. To musiało być w wersji dwujęzycznej. Poza tym premiera miała być w Brukseli, tam album miał być zaprezentowany po raz pierwszy.

MS: Dlaczego w takim razie układ jest strona w stronę, ta sama plansza na lewej i prawej stronie? Czemu nie zrobiliście do połowy wersji polskiej, a od połowy wersji niemieckiej?

TR: Były dwie koncepcje. Pierwsza podzielenia na dwie połowy, a druga z sąsiadującymi planszami. Doszliśmy do wniosku że wersja strona w stronę będzie lepsza ponieważ może służyć nauce języka niemieckiego.

MS: Florianie, to pierwszy komiks wydany przez Twoje wydawnictwo. Dlaczego od razu gruba lakierowana okładka? Tego typu czynniki podwyższają koszty produkcji.

FF: To była szansa dla tego komiksu. Świadomość, że jedzie do Brukseli spowodowała, że chcieliśmy pokazać jak najlepsze wydanie, żeby nie było gorsze od albumów wydawanych w Europie.

MS: FARA została wydana w dwóch wersjach: dwujęzyczna z premierą 27 kwietnia w Parlamencie Europejskim w Brukseli oraz polskojęzyczna z premierą 11 września w Zielonej Górze. Komiksy te różnią się. Zmienione zostały okładka oraz plansze pierwsza, druga i piąta. Dlaczego?

TR: Zrobiłem to celowo, żeby albumy nie były takie same. W wersji unijnej plansze pierwsza i druga wykonane są w pasteli, a polska w czerni-bieli z kolorem w ecolinie.

MS: Ale byłeś niezadowolony z plansz w pasteli i dlatego je przerabiałeś na nowo do wydania polskiego?

TR: Nie. Z obydwu wersji jestem zadowolony. Takie miałem założenie, że obydwie wersje celowo mają odrobinę się różnić oraz, że mają mieć różne okładki.

MS: Zamówienie na komiks złożył burmistrz. Jak w takim razie wygląda kwestia z prawami autorskimi?

FF: Z rozmów z burmistrzem wyszło, że chciał zawładnąć prawami do całości. Byliśmy na szczęście uczuleni na to i daliśmy swoją wersję umowy, z której wynikało, że prawa zostają u nas.

TR: Tak , w wersji umowy przedstawionej przez burmistrza był czwarty punkt, który stanowił, że wszelkie prawa przechodzą na Urząd Miasta. My ten punkt wyłączyliśmy w ogóle z umowy.

FF: W ten sposób uzyskaliśmy możliwość druku polskiej wersji albumu. Burmistrz otrzymał wyłącznie zamówioną ilość egzemplarzy w wersji unijnej.

MS: Premiera wersji unijnej odbyła się 27 kwietnia w Brukseli. Skąd pomysł na te trzy metrowej wysokości gigantyczne bannery prezentujące wybrane kadry z Komiksu, które podczas MFKiG można oglądać na wystawie w Eternity Group na Sienkiewicza 65?

FF: Burmistrz zlecił osobie z zewnątrz przygotowanie wystawy prezentującej Miasto Gubin w temacie współpracy polsko-niemieckiej. Człowiek ten przyjechał do nas i szukał materiałów. Pokazaliśmy mu komiks i powiedział, że zrobimy składankę z kadrów z Komiksu, co zresztą pokrywało się z naszym wcześniejszym pomysłem.

MS: Jaki był odbiór w Brukseli tej prezentacji?

FF: Ludzie byli troszkę zaszokowani, że miasto promuje się przy pomocy komiksu. Obserwowałem ich jak podchodzili do bannerów i każdy kadr kolejno oglądali z uwagą. Widziałem jak kilka osób chwytało za telefony i dzwoniło mówiąc "musisz tu przyjść i to zobaczyć". Mieliśmy z tego niesamowitą satysfakcję.

MS: Piotrze, po premierze w Brukseli otrzymałeś pocztą egzemplarze autorskie. Jaka była Twoja reakcja?

PP: Bardzo się zdziwiłem. Wcześniej oglądałem wyłącznie czarno-białe plansze. Ciągle także miałem przed oczami Tajemnicę Kamiennego Lasu. Początkowo nie wiedziałem co o tym myśleć. Wiedziałem, że FARA to nie Kamienny Las, ale dopiero gdy zobaczyłem wersję kolorową zrozumiałem, że to jest zupełnie inny komiks. Kreska się zmieniła. Ten kolor, ta sepia, bardzo zmieniła ten komiks. W efekcie spodobało mi się.

MS: A czy można powiedzieć że Tadeusz warsztatowo się zmienia, rozwija?

PP: Oczywiście. W stosunku do Kamiennego Lasu jest bardzo, bardzo duża różnica i jest to o wiele nowocześniejszy komiks z nowocześniejszą kreską.

MS: Florianie, premiera polska była 11 września w Zielonej Górze. Dlaczego tam a nie w Łodzi?

FF: Zdarzyło się tak, że Uniwersytet Zielonogórski w ramach winobrania wprowadził spotkania fantasy, i już w maju nas zaprosili. W pewien sposób przymusili mnie żeby premierę wersji polskiej zrobić lokalnie m.in. w celu promowania regionu w ramach największego święta województwa lubuskiego. Oprócz premiery były także spotkania z Tadeuszem oraz wystawa "Tadeusz Raczkiewicz - nie tylko komiks".

MS: Nie tylko komiks, czyli?

TR: Czyli były też moje obrazy akrylowe z ostatnich czterech lat, wykonywane w wolnych chwilach, prezentujące pejzaże Gubina i okolic.

MS: Wracając do ciekawostek związanych z komiksem. Czy mógłbyś zdradzić nam, czym różni się od pozostałych czwarta plansza komiksu?

TR: Podczas WSK w 2009 roku spotkałem Bogusława Polcha. On podpisywał albumy i rysował w nich takim ciekawym piórkiem, które wyglądało jak wieczne pióro. Zaintrygowało mnie to, że nie musi maczać a rysuje, pisze i fajnie mu to wychodzi. W rozmowie zdradził mi technikę tego rysowania i ja zapragnąłem robić tak samo. Nabyłem takie piórko. Niestety, mi to nie wychodziło. Zrobiłem jedną planszę w tym komiksie, właśnie czwartą, ale kreska wychodziła mi za prosta. Nie było niuansów, cieńszych i grubszych linii. Wolałem jednak swoją technikę. A to piórko trzymam do dziś żeby wygodnie wpisywać autografy fanom.

Czwarta strona piórkiem Bogusława Polcha

MS: Podczas WSK Bogusław zdradził Ci swoją technikę, jednak to było Wasze pierwsze spotkanie. Nigdy wcześniej nie mieliście okazji się spotkać?

TR: Ja go znałem ze słyszenia. On znał mnie ze słyszenia, ale nigdy wcześniej nasze drogi się nie przecięły. Zresztą zawsze miałem takiego pecha, że ani z Christą, ani z Wróblewskim nigdy nie mogłem się spotkać. Jedynie kogo w tamtych latach poznałem to Szarlotę Pawel i Papcia Chmiela.

MS: Czy będą kolejne komiksy o Farze i Gubinie?

TR: Pod warunkiem, że burmistrz będzie tego chciał i dobrze zapłaci, to z miłą chęcią.

MS: A są inne propozycje?

TR: Nie chcę zdradzać szczegółów ale jest pomysł zrobienia komiksu o Zielonej Górze, jednak jest to na wstępnym etapie rozmów.

MS: Tadeusz rysuje kolejny komiks o Tajfunie. Jest gotowy scenariusz, którego autorem jest Łukasz Chmielewski. Tadeusz zrobił już cztery plansze. Dodatkowo Piotr do Łodzi przywiózł konspekt drugiej części Tajemnicy Kamiennego Lasu.

TR: Tak, planujemy to wydać w przyszłym roku z premierami prawdopodobnie w Łodzi, podczas kolejnego MFKiG.

Na pierwszym planie twórcy i wydawca komiksu Fara.

MS: Będzie to piąty album z przygodami Tajfuna, ale tych piątych części było już kilka: Jądro, Synonim Zła...

TR: Tak, jest ich kilka, ale planuję, że wydanych będzie łącznie siedem części.

Fara - Brama do gwiazd

Scenariusz: Piotr Ponaczewny
Rysunek: Tadeusz Raczkiewicz
Wydawnictwo: FTF - Wydawnictwo Prywatne
Rok wydania polskiego: 9/2010
Liczba stron: 120
Format: 210x290 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: II
Cena z okładki: 40 zł


blog comments powered by Disqus