Wywiad z Magdaleną Malinowską, przedstawicielką wydawnictwa Waneko

Autor: Sylwia Kaźmierczak
20 listopada 2013

Wywiad przeprowadzony podczas XXIV MFKiG

Sylwia Kaźmierczak: Wkrótce 15-lecie Waneko. Czy na tą okazję wydawnictwo planuje jakieś atrakcje, by ją uczcić? Może kolejna edycja Wanekonu?

Magdalena Malinowska: Zdajemy sobie sprawę, że przed nami okrągła rocznica. Mamy plany, jesteśmy w trakcie ich realizacji, ale nie będziemy nic zdradzać bo zapowiemy coś, co może nie wypalić. Wolimy po prostu poczekać, aż coś się wyklaruje. Staramy się zorganizować coś na tę okazję.

Jeżeli chodzi o Wanekon, nie to nie będzie nowy Wanekon ani kolejny konwent w naszym wydaniu.

No właśnie-Wanekon. Dlaczego odbyła się tylko jedna edycja? Miała na to wpływ spora konkurencja innych mangowych imprez w Polsce?

Nie, absolutnie nie. Wynika to z tego, że w tej chwili nie mamy osób, które mogłyby się tym konwentem zająć. Jesteśmy tak skupieni na wydawaniu i na tym, żeby wydawać dużo, często i o czasie, że absolutnie nie mamy miejsca i czasu na konwent.

Przez ostatnie dwa miesiące trwa dyskusja na forach i fanpejdżch niektórych polskich wydawców mang, dotycząca opóźnień wydawanych przez nich tytułów. Wiemy, jak trudna bywa współpraca ze stroną japońską, na którą zazwyczaj zrzucana jest odpowiedzialność. Dla kontrastu, wy jesteście dowodem na to, że wydając mangi można trzymać się wcześniej ustalonego terminarza. Jaki jest wasz sekret?

My wydajemy już prawie 15 lat, mamy wypracowane pewne procedury, trzymamy się ich i to wszystko działa. Wydaje mi się, że młodsze wydawnictwa muszą jakoś się dotrzeć ze stroną japońską. Są wydawcy japońscy, z którymi łatwiej jest rozmawia, są tacy, z którymi jest trudniej. Na każdego z czasem przyjdzie jakiś sposób i może będzie lepiej. Natomiast my, my po prostu mieliśmy czas by te strategie wypracować.

Mówi się, że w Polsce recesja dotknęła branżę komiksową, ale chyba nie dotyczy to komiksu japońskiego? Ilość wydawanych tytułów nie maleje, powstają nowe wydawnictwa. Jak to wygląda z waszej perspektywy?

Dokładnie tak. Naprawdę nie czujemy żadnego spadku, jest wręcz przeciwnie. Wydaje nam się, że tych fanów naprawdę przybywa. Nasze konwentowe stoisko odwiedził jakiś pan, na pewno był cudzoziemcem i dziwił się, że nasz rynek się nie kurczy. Że jest właśnie odwrotnie. Nie wiem jak długo ta tendencja potrwa, ale rynek nie maleje.

Przy okazji różnych spotkań Waneko często podkreśla, że nie jest zainteresowane wydawaniem w naszym kraju mang Tezuki, gdyż się nie sprzedadzą. Przykład JPFu pokazuje jednak, że wydawanie oldschoolowych twórców (Ikeda, Hagio) to strzał w dziesiątkę. Może warto spróbować z Tezuką, zwłaszcza, że spora część z jego scenariuszy to historie dla dojrzałego czytelnika.

Mamy mangi dla dojrzałego odbiorcy, „Battle Royale” i „Welcome to the NHK”. Ale wracając do pytania, nie będę oceniała innych wydawców, jednak my sami nie zdecydujemy się na taki krok.

W waszej ofercie dominują mangi kolorowe, dla nastolatków. Nie myślicie o wyjściu z ofertą do komiksiarzy? Byciu takim wydawnictwem środa, z ofertą zarówno dla jednych, jak i drugich. Była „Hiroszima”, wraca kwestia Tezuki, którego twórczość mogłaby być takim łącznikiem.

W tym momencie nie mamy jakiś konkretnych planów. Hanami wyda „Monstera”, jest JPF z tytułami z Mega Mangi. Teraz jest jest bardzo dużo oferty skierowanej trochę do komiksiarzy, trochę do mangowców więc pozostawmy to może tym wydawnictwom.

Dlaczego nie jesteście zainteresowani wydawaniem polskich mang?

Bo się nie sprzedają.

Elektroniczna wersja „Hiroszimy” okazała się klapą. Paradoksem jest słaba sprzedaż komiksów w wersji elektronicznej w dobie internetu i powszechnych skanlacji. Gdzie upatrujecie przyczynę większej popularności komiksu drukowanego?

To jest bardzo interesujące pytanie. Ja też wolę komiks drukowany. Wydaje mi się, że po pierwsze komiks, który jest e-komiksem wydaje się ludziom taki sam jak skanlacje i nie chcą płacić za jakość, która równa się temu co dostają za darmo, tyle, że przetłumaczone. I dla tych ludzi manga fizycznie jest zupełnie czymś innym niż to, co czytają na sieci. Są kolekcjonerami i wolą mieć pachnący drukiem tomik. Jest mnóstwo takich ludzi.

A z opcji „druk na życzenie” wciąż korzystacie?

Nie, nie robimy druku na życzenie, bo nie jest on potrzebny. Staramy się żeby większość naszej oferty, oprócz tych mang – starych tytułów - które chcemy wyprzedać, była kompletna i robimy normalne dodruki. W naszych dodrukach poprawiamy wszelkie błędy więc jeśli ktoś chce mieć lepsze wydanie niż pierwsze, to zachęcam do kupowania dodruków.

Prowadzicie szeroką działalność. Oprócz mang, wydajecie książki o Japonii, nauce japońskiego i rysunku, był też nieodżałowany Manga Mix. Planujecie poszerzyć ten obszar swojej działalności, np. o light novel?

Nie. Light novel to wielki znak zapytania. Takie eksperymenty pozostawimy młodym wydawnictwom, które chcą spróbować. My mamy bardzo złe doświadczenia związane z książkami. Książki nie sprzedawały się nam i boimy się je wydawać.

W Polsce nie istnieją praktycznie badania nad mangą. Gdy już pojawiają się jakieś rodzime publikacje to najczęściej rażą brakiem rzetelności. Na Zachodzie istnieje dużo opracowań dotyczących tego gatunku komiksu. Nie myśleliście o wydaniu na naszym rynku takiego opracowania?

Nie, jest to zupełnie poza polem naszych zainteresowań.

Kolejną niszą do zapełnienia jest yuri. Dobrze zaczęliście od "Uteny". Już trzy lata temu planowaliście kolejny tytuł z tego gatunku. Wybór jest dość spory; od pozycji czysto erotycznych jak np. „Maka Maka”, po dojrzałe obyczajówki – chociażby twórczość Yamaji Ebine, na szkolnych romansidłach kończąc, czyli uniwersalne „Strawberry Panic”.

Przez jakiś czas bardzo poważnie myśleliśmy o wydaniu yuri, bo rzeczywiście jest to nisza na rynku, która nie jest zapełniona. Rozważaliśmy „Strawberry Panic”, ale „Strawberry” jest niezakończone i chyba się nie zanosi aby było i na tym pomysł się zatrzymał. Może kiedyś do niego wrócimy.

„Maka Maka” to manga erotyczna, trzeba by było dać znaczek 18+, przez co zmniejszyć od razu grono czytelników więc na razie nie.

Czy to prawda, że koszt licencji na "Pietę" jest dwukrotnie wyższy od standardowej?

W ogóle licencje są bardzo drogie. Nasz szef uważa, że zdecydowanie za drogie. A gdy jeszcze te koszta są podwójne plus wszelkie dodatkowe opłaty, to nie ma sensu starać się o taki tytuł.

Na ile na wasze decyzje wydawnicze wpływają wyniki ankiet i głosy z forum, a na ile jest to podyktowane gustem waszego szefa i redakcji Waneko?

Staramy się by prawie nigdy nasze gusta nie wchodziły w grę, natomiast czasami pozwalamy sobie wydać mangę, którą lubi cała redakcja. Tak było z „Welcome to the NHK” i tak jest z „Silver Spoon”. To są dwie rzeczy, które my wszyscy kochamy i chcieliśmy je wydać dla własnej przyjemności. Natomiast wydawanie dla własnej przyjemności mija się z celem. Powinniśmy wydawać dla ludzi i staramy się by we wszystkich innych przypadkach nasze wewnętrzne upodobania nie grały roli.

Największe zaskoczenie pozytywne i negatywne związane z odbiorem waszych tytułów.

Pozytywne to na pewno „GTO” który, gdy wszedł na rynek, przez pierwsze trzy tomy w ogóle nie był zauważony, a później nastąpił wielki boom i wszyscy pokochali „GTO”. Nawet teraz po tylu latach ludzie kupują „GTO”, czasami całą serię. Z „NHK” myśleliśmy, że nie będzie takiego zainteresowania, a jest dosyć wysokie i stałe. Jest też sporo innych, ale te dwa tytuły to były takie naprawdę duże zaskoczenia. Może się wydawać, że mangi o kotach nikt nie kupi, a jednak jest dużo ludzi, którzy w ogóle kupują rzeczy z kotami. Na przykład „Kociłapka” schodziła dobrze, ale nie w fandomie.

A negatywne to „Battle Royale”. Dlatego przeszliśmy na tryb trzymiesięczny, bo jednak nie schodzi on tak dobrze jak myśleliśmy. Może tytuł został wydany za późno. Minął już ten czas kiedy ludzie znali film i było o nim trochę głośno.

Czy możesz zdradzić jakich nowych tytułów, obok „Beast Master”, możemy się spodziewać w 2014 roku?

„Ao Haru Ride”, który wyjdzie u nas pod tytułem „Ścieżki młodości”. Mamy nadzieję, że się przyjmie. To shoujo o którym czytelnicy mają bardzo dobre zdanie. Niektórzy, nawet faceci, twierdzą, że wciąga i jest fantastyczne. A reszta tytułów jest w trakcie negocjacji więc nie mogę nic więcej powiedzieć.



blog comments powered by Disqus