Wywiad z Grzegorzem Rosińskim - "Malowany Skarbek"

Autor: Logan

Przeredagowany scenopis ze spotkania Grzegorza Rosińskiego z przedstawicielami mediów, przeprowadzony w siedzibie Egmontu, dn.25.XI.05 roku.

Skarbek jest narysowany, namalowany właściwie, w zupełnie innym stylu, niż te rzeczy które robił pan wcześniej. Czy to znaczy że zmęczył sie pan takim rysunkiem jaki widzimy np. w Thorhgalu? Czy być może ujawniła się tęsknota do klasycznego malarstwa?

Nie. Zmęczony, nie. Zorientowałem się, jednak, że już niczego się nie mogę nauczyć. Jeśli chodzi o klasyczne podejście do komiksu to w zasadzie już wiem wszystko co chciałem wiedzieć (narzędzia, kreska i tak dalej). Postanowiłem więc powrócić do tego, co mną kierowało kiedyś. Każda nowa książka, czy temat powinny być nową przygodą. Po prostu każde zadanie wymaga odpowiednich narzędzi wyrazu. Zastanowiłem się więc jakież to środki wyrazu będą najbardziej adekwatne do opowiedzenia, tej historii, jakże innej od klimatu Thorgala... To była prawdziwa przyjemność odnalezienia właściwych środków malarskich. Na początku oczywiście zacząłem to robić jak zwykle. Po prostu wziąłem typową planszę, podobną do tych wykorzystywanych przy realizacji Thorgalów. Ale pomyślałem sobie że to jakoś zupełnie nie pasuje. Jest takie jakieś "komiksowe”, czy "amerykańskie”. Generalnie że kłóci się z ówczesną epoką i dlatego nie ma odpowiedniej atmosfery. Nawet charakter pisma, który zazwyczaj używam był zupełnie nie kompatybilny z tamtymi czasami. Postanowiłem więc, że będę malować tak jak malowali by to ówcześni malarze. Oczywiście gdyby komiks istniał na początku XIX w.
Dodatkową przyjemnością było dla mnie zapoznanie się z innym aspektem powstania listopadowego. W naszej historii mówi się o tym wyłącznie w kontekście Polskiego Wydarzenia Heroicznego. Natomiast pomija się milczeniem wpływ jaki miało owo powstanie na losy Europy. Cieszę się, że scenarzysta, który pochodzi z Belgii nauczył mnie nowego spojrzenia nie tylko na historię Polski i Belgii.

A więc Skarbek powstawał na płótnach jak prawdziwe obrazy?

Nie. To nie są płótna. Skarbka tworzyłem na dużych planszach formatu 1 metr na 70 cm. Na każdą z takich plansz wklejałem osobno poszczególne kadry, które robiłem zupełnie niezależnie. Powstawały one na różnych papierach, używając maksymalną ilość środków (czasami zupełnie niewiarygodnych). Spontanicznie używałem wszystkiego, co mi wpadło w ręce i zostawiało ślad na papierze. Była to znakomitą okazję ażeby odkryć nowe narzędzia, co sprawiło mi ogromną przyjemność. Pod wpływem tego doświadczenia zastanowiłem się czy nie posunąć się dalej...? Podczas realizacji kolejnego 29-go już Thorgala spróbowałem zatem tworzyć go w podobny sposób. Naściągałem do pracowni różnych płócien i zacząłem pracę. Jednak okazało się, że zabiera to zbyt wiele czasu. W dodatku 1 strona, zajęła mi pół pracowni... Zrobiłem więc kalkulację i wyszło mi że pracując tą techniką, następny album mógłby ukazać się najwcześniej za 3-4 lata. A to byłoby zabójcze dla serii. Jeśli ktoś decyduje się robić serię, to musi być przygotowany na regularne wydawanie kolejnych części. Trzeba bowiem wyprodukować nową lokomotywę, która pociągnie całość do przodu. Najlepszy wydaje mi sie rytm 1 album na rok. Nie mniej jednak, pod wpływem doświadczeń ze Skarbka robię Thorgala zupełnie inaczej. Kilka pierwszych plansz jakie pokazałem na wystawie w Szwajcarii, zdają się tego dowodzić...
Myślę, że będzie to zaskoczenie. Zresztą ja bardzo lubię zaskakiwać samego siebie a przez to i odbiorcę. I choć ludzie z wiekiem łagodnieją i przestaje im się chcieć, to ja wciąż się bardzo zmieniam.

Czy to znaczy że nowy album o Thorgalu nie będzie narysowany?

Syn poprosił go żeby zrobił obrazek reklamowy dla Amnesty Internacional żeby wesprzeć akcję zakazu sprzedaży broni w Ameryce: Będzie namalowany, ale inaczej. Chcę wykorzystać te nowe środki wyrazu o jakich mówiłem. Za każdym razem trzeba szukać nowych. Kiedyś, jeszcze w latach 60-tych, zrobiłem ilustracje do Historii Wynalazków (wydała to chyba "Nasza Księgarnia”). Było to ok. 20-tu ilustracji zrobionych w stylu pastiszu epoki. Każdy z wynalazków (balon, maszyna parowa, żarówka) opisywał inny autor, więc i ja ilustrowałem poszczególne teksty dostosowując styl rysunku. Ilustracje tak bardzo różniły się od siebie, iż zapytano go ile osób pomagało mu w tej pracy.
Przy realizacji Skarbka opierałem się zarówno na dokumentach z tamtej epoki jak i na własnej wyobraźni. Starałem sie po prostu oddać ducha tamtych czasów a nie przedstawić "wierną relację bezpośrednią”. Na przykład moje wizje galerii sztuki są zupełnie inne niż w rzeczywistości. Wtedy były to bowiem ogromne hale, z ogromną ilością płócien. Podziwiać je można było wyłącznie za dnia, gdy padało na nie światło dnia. Wraz z nadejściem mroku galerie zamykano.
Moja wizja galerii jest taka trochę naiwna. Nie tak to wyglądało...

Jak doszło do pańskiego spotkania z Yves'em Sente, scenarzystą Zemsty Hrabiego Skarbka?

Kilkanaście lat temu poznaliśmy się podczas psychoanalitycznych rozmów przy piwku. Yves podpytywał mnie co bym chciał robić i jakie są moje marzenia jeśli chodzi o przyszłe prace. Mówiłem mu o piratach, o erotyce, o starych wystawach malarstwa... A on mi to ścisnął wszystko w jednym scenariuszu no i mamy Skarbka. Na początku jego scenariusz był bardzo "przeładowany” dialogami. Były tak rozbudowane, że nie starczyłoby w nim miejsca na moje rysunki. Może mógłbym tam jakieś główki powsadzać, ale nic więcej by się już tam nie zmieściło. Scenariusz jednak bardzo mi sie spodobał, bo był pisany specjalnie dla mnie. To jest bardzo ważne, bo ja już od wielu lat pracuję wyłącznie ze scenariuszami pisanymi pode mnie.
Dlatego poprosiłem go żeby przerobił swój tekst i trochę go skrócił. Miał z tego wyjść 80-cio stronicowy komiks, a wyszły w sumie dwa.

Jaki jest pana ulubiony drink?

Polskie piwo. Jak jestem w Polsce... Bo jak jestem w Szwajcarii czy we Francji to wolę piwo belgijskie, bo polskiego tam nie ma...

Skąd elementy nostalgii w komiksie o Skarbku? Czy pan sie stęsknił za Polską?

Tak. Ale to wypłynęło z nocnych rozmów w barach Brukseli. To mój przyjaciel scenarzysta odgadł moje pragnienia i napisał historię.. On mnie po prostu wyczuł. Ja mu niczego nie sugerowałem. To nie jest tego typu współpraca. Wiem, że niektórzy rysownicy pracują w tandemie ze scenarzystami. Ale ja tak nie robię. Jestem odpowiedzialny wyłącznie za stronę wizualną. Traktuję scenariusz jako tekst literacki. Potem ja to sobie wszystko wyobrażam i rysuję. Taką sytuację można porównać do filmu. Jaki realizator zniósłby obecność scenarzysty na planie? Przecież psami by go poszczuł! Nie można się mieszać do nie swoich zadań. Również nie chciałbym żeby scenarzysta wykorzystywał moje rysunki jako inspiracje dla swej fabuły. Ja muszę mieć tekst gotowy, a jeśli mam jakieś wątpliwości wtedy dzwonię i proszę o pomoc.

Kiedyś powiedział pan, że nie chciał pan wyjechać z kraju, tylko musiał...

Oczywiście.

Czy nie myśli pan o powrocie?

Nie. Z tego powodu, że ja już mam swoje nawyki i przyzwyczajenia wypływające z mieszkania za granicą. Tam jestem już zorganizowany. A tutaj musiałbym ponownie walczyć, a ja już nie mam na to ochoty. Jestem już zbyt przyzwyczajony do tego stanu i nie chciałbym przewozić w skrzyniach wszystkiego co mam w inne miejsce (całej pracowni, farb, książek, papierów).
Ale zmagania z cenzurą wspominam dość ciekawie. To było fajne.

Z tego co pan powiedział wynika, że inspirują pana obrazy klasyków. Czy zdarzyło się, że jakiś film wywarł na panu tak duże wrażenie, iż jakaś scena znalazła swe odzwierciedlenie w którymś z pana komiksów?

Nie. Choć znane jest wzajemne oddziaływanie tych mediów.

A jak sie panu podoba Warszawa dzisiaj?

Jak każde miasto Europejskie. Wszystkie są takie same w zasadzie.

Mistrzowie Komiksu - 8 - Zemsta hrabiego Skarbka: Serce z brązu

Scenariusz: Yves Sente
Rysunek: Grzegorz Rosiński
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 11/2005
Tytuł oryginalny: La Vengeance du Comte Skarbek: Un Coeur de bronze
Wydawca oryginalny: Dargaud
Rok wydania oryginału: 2005
Liczba stron: 56
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie
ISBN: 83-237-3159-4
Wydanie: I
Cena z okładki: 29,90 zł

Podyskutuj na forum!



blog comments powered by Disqus