Wywiad z Andrzejem Rabenda - "Manara, Fellini i pigułki"

Autor: Wodnica

okladka"Podróż Mastorny jest komiksową adaptacją jednej z największych katastrof finansowych Felliniego - filmu, którego włoski reżyser ostatecznie nie zrobił. Fellini miał już gotowy plan zdjęciowy, wykonano poszczególne scenografie Mastorny. Zamierzał nakręcić film w 1965 r. I nagle nawiedziły go jakieś koszmary, w których wszystkie gotowe scenografie zaczęły się walić w gruzy" - o historii współpracy Fellieniego i Manary, Niebieskich pigułkach oraz planach wydawniczych Postu opowiada w wywiadzie udzielonym serwisowi Minimal Bros. Andrzej Rabenda.

Minimal Bros: Zaczeliście ostro - światowym bestsellerem Maus. Później opublikowaliście parę niszowych pozycji, a teraz nagle powracacie do hitów - nakładem Postu ukazały się właśnie dwa albumy Manary. Duże wydawnictwa twierdziły, że wydanie jego komiksów w Polsce jest niemożliwe. Piracicie?

Andrzej Rabenda: Nie, nie piracimy, wszystko jest zrobione legalnie. Złapaliśmy kontakt z agentem Manary, dzięki temu te trzy pozycje zebrane w dwóch albumach mogły ujrzeć światło dzienne. Myślę, że będzie coraz więcej Manary, szczególnie w Poście, bo mamy bardzo dobry układ i sporo tytułów już zabukowanych. To tylko kwestia ostatecznego dogadania się.

Minimal Bros: Wydacie kolejny tytuł Manary jeszcze w tym roku?

Andrzej Rabenda: Mam nadzieję, przymierzamy się, jeszcze ostatecznych decyzji nie podjęliśmy. Sporo zależy od tego, jak zaistnieją te albumy, które już opublikowaliśmy. Sądząc po powodzeniu, jakim cieszyły się podczas 3. Warszawskich Spotkań Komiksowych, na pewno coś jeszcze będziemy robić.

Minimal Bros: Jeden z albumów współtworzył Fellini.

Andrzej Rabenda: Czytałem Felliniego i widziałem jego filmy. Z tej perspektywy mogę powiedzieć, że komiks Dwie podróże z Fellinim jest raczej adresowany do ludzi, którzy znają twórczość reżysera Osiem i pół chociaż odrobinę. Z drugiej strony jest to też zdecydowanie komiks Manary, który ma zupełnie inne podejście do rysunku niż Fellini. Aczkolwiek łączy ich pewien rodzaj wrażliwości i jakaś senna atmosfera. Warto zaznaczyć, że są to komiksy dość specyficzne. Sporo w nich odwołań do twórczości Felliniego i ludzie nie znający jego filmów mogliby nie odczytać wszystkich smaczków, ale dołączyliśmy do komiksu także teksty, które po części wyjaśniają niektóre nawiązania i aluzje. Dzięki temu nawet ci, którzy nie znają jeszcze filmów twórcy Miasta kobiet, a będą chcieli je poznać, sporo się mogą dowiedzieć.

Minimal Bros: Czyżby był to komiks z przypisami?

Andrzej Rabenda: Nie z przypisami, z tekstem. Do każdego komiksu są również dołączone rysunki i Felliniego, i Manary. W albumie znalazły się dwie historie. Pierwsza z nich to Podróż do Tulum, początkowo scenariusz filmowy, który został opublikowany przez Felliniego w czasopiśmie "Corriere della Sera". Manara go przeczytał i zdecydował się na zrobienie komiksowej adaptacji. To jeden z jego późniejszych projektów. Druga opowieść - Podróż Mastorny - jest komiksową adaptacją jednej z największych katastrof finansowych Felliniego - filmu, którego włoski reżyser ostatecznie nie zrobił. Fellini miał już gotowy plan zdjęciowy, wykonano poszczególne scenografie Mastorny. Zamierzał nakręcić film w 1965 r. I nagle nawiedziły go jakieś koszmary, w których wszystkie gotowe scenografie zaczęły się walić w gruzy. Przerażony Fellini zadzwonił do Laurentisa, producenta filmu, że odwołuje realizację. Stało się to w momencie, kiedywszystkie pieniądze zostały już w zasadzie na ten film wydane. Laurentis oczywiście wpadł w szał, a Fellini - w tarapaty finansowe.
Warto też pamiętać, że film Mastorna stał się dla Felliniego projektem, do którego włoski reżyser często powracał i czerpał z niego inspiracje. Na przykład Satyricon i Miasto kobiet są po części inspirowane Mastorną. Dopiero bodaj w 1993 r. Fellini zdecydował się zaadaptować scenariusz na komiks, we współpracy z Manarą. Ale tego pomysłu też nie udało się do końca zrealizować, ponieważ po śmierci Felliniego Manara odmówił ukończenia komiksu. Myślę jednak że to, co powstało, pokazuje jakiej klasy mógłby to być komiks, a sporo szczegółów można poznać z zamieszczonych w tym albumie dodatków.

okladka Minimal Bros: Kilka miesięcy temu wydaliście Niebieskie pigułki. Skąd pomysł na opublikowanie nieznanego autora w kraju, w którym sprzedaje się głównie nazwiska i loga?

Andrzej Rabenda: Czysty przypadek. Instytut francuski szukał wydawcy, który zrealizuje polską edycję tego albumu. Zadzwonił do nas Janek Korczyński z KKK z informacją, że jest taki projekt i pytaniem, czy nie chcielibyśmy się tym zająć. Doszliśmy do wniosku, że to może być dobry tytuł i postanowiliśmy w to wejść.

Minimal Bros: Warto było?

Andrzej Rabenda: Owszem. Jestem bardzo zadowolony, że zdecydowaliśmy się opublikować Niebieskie pigułki, a także z samej współpracy z Instytutem francuskim, który bardzo pomógł temu komiksowi medialnie - sprowadził autora i zrobił cała kampanię.

Minimal Bros: Jak się ten niełatwy temat sprzedaje? Sam komiks jest zaskakujący. Nie znając treści, a tylko temat - AIDS - można się było spodziewać czegoś całkiem innego.

Andrzej Rabenda: Ludziom generalnie podoba się ten komiks. Otrzymujemy e-maile z pozytywnymi opiniami czytelników. Także recenzje ukazujące się w różnych mediach, zwłaszcza internetowych, są z reguły pochlebne. Poza tym dochodzą mnie słuchy, że Niebieskie pigułki czytają również ludzie niekoniecznie z komiksem związani. Dociera on nawet do osób starszych, które w życiu, wydawałoby się, nie wezmą do rąk komiksu, a jednak właśnie po Niebieskie pigułki sięgają. Zapewne także dlatego, że historia jest dosyć klarowna i bardzo dobrze się ją czyta. Myślę, że burzy ona pewne stereotypy, które na temat AIDS, szczególnie w Polsce, kwitną od mniej więcej dwudziestu lat.

okladka Minimal Bros: Plany wydawnicze Postu?

Andrzej Rabenda: Projektem, który będzie mur beton we wrześniu, jest komiks Alana Moore'a V jak vendetta - potężna, 300-stronicowa opowieść o państwie totalitarnym, o dziwnym człowieku, który z tym państwem walczy mając różne dziwne przymioty, i innym, który go ściga i stara się wejść w jego psychikę i dojść, kim ten wywrotowiec może być. To jeden z kultowych komiksów znakomitego scenarzysty Moore'a, znanego z serii The Watchmen czy komiksu From Hell. Też rzecz dość ambitna, bardzo złożona i zakręcona. Mamy już gotowe tłumaczenie.
To będzie komiks kolorowy. Zastanawiamy się, jak go sprzedać polskiej publiczności, bo wiadomo, że chodzi o pieniądze, o to, czy ludzie będą w stanie na coś takiego sobie pozwolić.

Minimal Bros: Skoro jesteśmy przy totalitaryzmie pora na pytanie zahaczające o spiskową teorię dziejów: kto za wami stoi?

Andrzej Rabenda: Kapitał prywatny w postaci naszej rodziny i znajomych. Nie bierzemy pieniędzy ze Stanów Zjednoczonych czy Mossadu. Od Arafata też nie bierzemy. Od Saddama staramy się, ale jakoś niespecjalnie jest skłonny udzielać nam pomocy (śmiech).

Minimal Bros: Jak oceniasz polski rynek komiksowy?

Andrzej Rabenda: Na pewno jest cholernie nierówny. Wydając komiks nigdy do końca nie wiadomo, do kogo się trafi. Niby istnieją jakieś wstępne badania, ale tak naprawdę polski rynek dopiero się kształtuje, ludzie poznają tytuły, określają swoje gusta. Myślę, że jeszcze minie dużo czasu, zanim będą w stanie powiedzieć, co tak naprawdę w komiksie ich interesuje. Przypadła nam rola pionierów.




blog comments powered by Disqus