Wywiad z Marvano - "To science-fiction wybrało mnie"

Autor: Hubert Kuberski
Korekta: CD Jack
3 września 2007

Mark Van OppenJak doszło do wyboru przez Pana science-fiction jako najczęściej wykorzystywanego rodzaju fikcji w swoich komiksach?

Ja nie wybrałem s-f , to s-f wybrało mnie. Kiedy zdecydowałem się zostać rysownikiem komiksów szukałem dobrej historii. Poznałem Joego Haldemana, amerykańskiego pisarza. Kocham jego Wieczną wojnę. Uważam, że jest to jedna z najlepszych książek dotychczas napisanych. Sam też lubię s-f i tak też poznałem Joego na konwencie fantastyki w Belgii.

Science-fiction jest o tyle ciekawe, że wygląda jak baśń, ale można z tego zrobić parabolę rzeczywistości i umieścić treści uniwersalne.

Proszę opowiedzieć jak doszło do zapoczątkowania pracy nad Dallas Barr, jednym z głównych wydarzeniem tegorocznego Polconu?

To interesujące pytanie, ale trudno jest mi na nie odpowiedzieć. Kiedy zacząłem pracę nad Dallas Barr, znałem już Joego bardzo dobrze, staliśmy się przyjaciółmi. Uwielbiałem pracować nad Wieczną wojną, która sprzedała się całkiem dobrze. Wpadłem na pomysł, aby zrobić, coś co będzie trwało dłużej. Wtedy przyszłą mi na myśl jego powieść Buying Time. Było to logiczne, że główny bohater, będąc nieśmiertelny, zawsze zostanie młody i będzie to gwarantowało długość cyklu. Wiedzieliśmy, że jeśli to ma być coś dłuższego, to nie może to być po prostu adaptacja powieści.

Czyli staliście się stwórcami świata przyszłości?

Tak, a ten świat jest bardzo prosty. Jeśli jesteś wystarczający bogaty możesz co 10 lat przedłużać swoje życie i może trwać to w nieskończoność. Zaczęliśmy od zera, zostawiliśmy z powieści tylko świat i system, a pracując nad nim rozwijaliśmy go. Można odmłodzić swoje ciało raz na 10 lat za wszystko co się posiada. Jest cena minimalna, ale nie ma ceny maksymalnej. Na tym świecie społeczeństwo zmienia się co 10 lat, ponieważ system działa tak, że jeśli chcesz przedłużyć swoje życie, musisz oddać wszystko co masz lordowi Stilemanowi. Wszyscy bogaci ludzie, co 10 lat stają się biedakami. Jedyną naprawdę bogatą, ale to przebogatą osobą jest Stileman, oferujący kurację. Jest on starym hippisem i chce uczynić świat lepszym. Wie, że nie będzie w stanie wyeliminować z niego zła, ale może je zmniejszyć.

Wieczna wojnaJak wietnamskie doświadczenia Haldeman wpływały na Pańskie wyobrażenia świata przyszłości? Czy dobrze rozpoznałem charakterystyczne kształty F-4 Phantom, czy A-1 Skyraider z lat 60.? A żołnierz amerykański z M-16 na tylnej okładce Dallas Barr?

Niewątpliwie duch lat 60. jest obecny w tym komiksie i wpływa na moje rysunki. Joe właśnie wtedy walczył w Wietnamie, zaś Wieczna wojna jest o tym, jak bezsensowną rzeczą jest wojna. Faktycznie Joe nie pisze s-f, on powołuje do życia opowieści z wojny wietnamskiej.

Chciałbym zapytać o formy współpracy Marvano - Haldeman?

Adaptuję rysunkowo jego powieści. Przesyłam mu od czasu do czasu swoje plansze i czekam na jego reakcje. A on wykrzykuje: Wow! To wygląda znakomicie. On mówi, że nie rozumie komiksów, że jest pisarzem.

Czy macie wspólną wizję tła science-fiction, mogącej udowodnić, że jest istotnym elementem współpracy?

Gdybyśmy obaj nie interesowali się s-f, to w ogóle nie spotkalibyśmy się i nie powstawałyby nasze komiksy.

Wracając do Dallas Barr i jego tematyki przedłużania życia, czy wyobraża sobie Pan tę serię komiksową jako "wieczną"?

Moglibyśmy, ale ze względu na okoliczności wiedzieliśmy, że będzie to musiało się skończyć. Kiedy było wiadomo, że powstanie tylko siedem albumów, to postanowiliśmy, że trzeba zakończyć w ten sposób, żeby nie można go zacząć na nowo. Siedem albumów to było wszystko co miało powstać. Ale potem okazało się, że na tyle związałem się z bohaterem, iż nie potrafiłem go uśmiercić. W ostatnim albumie wymyśliliśmy zakończenie, które pozostawia minimalną furtkę, ale chyba nie będziemy do tego wracać.

Jak pan zdefiniuje miarę autorskiego sukcesu, co Pana najbardziej wzruszyło podczas dotychczasowej kariery?

Dwa zdarzenia najbardziej mi zapadły w pamięć. Jednym z najważniejszych doświadczeń było spotkanie we Francji wietnamskiej kobiety, która uciekła przed wojną. Usłyszała, że Wieczna wojna została narysowana na podstawie powieści autorstwa weterana wojny wietnamskiej. Powiedziała mi, że do czasu przeczytania tego komiksu, nienawidziła Amerykanów z całego serca. Ale dzięki temu komiksowi zrozumiała, że ci żołnierze nie mieli z tym nic wspólnego. Zostali powołani i musieli walczyć, choć wcale nie mieli na to ochoty. Kobieta zmieniła całkowicie swój pogląd o Amerykanach.

Później narysowałem komiks o załogach RAF-owskich bombowców, prowadzących nocne bombardowanie III Rzeszy. Podczas podpisywania tego albumu podczas promocji, podszedł do mnie stary mężczyzna, który podpierał się. Usiadł przede mną, nie chciał autografu, ale podziękował mi za znakomite oddanie piekła przez które przeszedł jako młody chłopiec. Był zbyt młody do picia, zbyt młody do prowadzenia samochodu, ale wystarczająco dorosły aby pilotować 30-tonowe bombowce nad Niemcami.

Zaś co do miary sukcesu miło by było kiedyś zostać obrzydliwie bogatym.

Czy łatwiej jest pracować nad serią, czy raczej pojedynczym albumem?

Seria ma tę przewagę, że można się w niej zapamiętać, poznaje się postaci. Z kolei wadą długiej serii jest właśnie fakt, że główny bohater (-owie) nie może (-gą) zginąć. Zaś pojedyncze albumy dają większą swobodę manewru, są z założenia zakończone.

Skąd przychodzą Panu pomysły na rysowanie?

Na przykład wspomniany komiks o bombowcach brytyjskich narysowałem po obejrzeniu dokumentu na Discovery, w którym starszy mężczyzna opowiadał o swoich przeżyciach. Po tym zacząłem pogłębiać swoją znajomość tematu, czytałem, oglądałem filmy na ten temat i tak się to rozwinęło w komiks.

Jakie komiksy zwróciły najbardziej Pańską uwagę? Co Pana najbardziej zafascynowało? Co Pan czyta?

Wiele dla mnie znaczyło poznanie twórczości szwajcarskiego rysownika Cosey'a, który zachwycił mnie swoim stylem. Z drugiej strony czytam mało komiksów, aby praca innych rysowników nie wpływała na mnie.

Proszę opowiedzieć jaka była najlepsza rada, jaką Pan otrzymał w początkach swej kariery?

Bardzo mi pomógł wydawca na początku moich twórczych działań. To on mnie zachęcał i zarażał swoim entuzjazmem. Dzięki jego zachętom stałem się, tym kim jestem.

Ostatnie pytanie to prośba o przekazanie rady dla rysowników, którzy zaczynają lub dopiero chcą tworzyć.

Nie rysujcie japońskich mang, ani fantasy na wzór Thorgalowych przygód. Bądźcie sobą, bądźcie oryginalni.

Dallas Barr

Scenariusz: Joe Haldeman
Rysunek: Marvano
Kolor: Brunon Marchand
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania polskiego: 8/2007
Tytuł oryginalny: Dallas Barr
Wydawca oryginalny: Dupuis
Rok wydania oryginału: 1996-2005
Format: A4
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 9788323729181
Wydanie: I
Cena z okładki: 150 zł


blog comments powered by Disqus