Wywiad z Nikodemem Cabałą

Autor: W. Leszczyńska
5 kwietnia 2007

Strefa Komiksu - 1 - MROK: PrzebudzenieW. Leszczyńska: Większość Twoich prac pozostaje w kręgu szeroko pojmowanej fantastyki. Czym więc jest dla Ciebie fantastyka?

Nikodem Cabała: Ogólnie rzecz biorąc, fantastyka jest dla mnie swego rodzaju ucieczką od szarej, brudnej rzeczywistości, która nas otacza. Ale myślę, że jest tym dla większości ludzi, którzy się nią interesują. Poza tym to jedno ze źródeł moich inspiracji. Wiele dzieł tego gatunku wywarło na mnie jakiś wpływ, nie mówię tu tylko o książkach, ale również o komiksach i filmach.

Czym zajmujesz się oprócz rysowania komiksów?

Niczym konkretnym. Czasem jakieś ilustracje, głównie do "Magazynu Fantastycznego", ale ostatnio także dla "Nowej Fantastyki". Ogólnie rzecz biorąc, z komiksów w Polsce nie da się utrzymać, a nie ukrywam, że chciałbym się tym w przyszłości zajmować zawodowo. Męczy mnie to partyzanckie podejście "z doskoku nocami, ślęczę nad planszami". Nie widzę dla siebie przyszłości w tym kraju. Dlatego mam nadzieję, że najbliższy czas przyniesie jakieś pozytywne zmiany.

Czy pamiętasz swój pierwszy komiks? Obejrzany, przeczytany, narysowany?

Pierwszy komiks, z jakim się zetknąłem, to "Kajko i Kokosz". Pamiętam, że miałem jeszcze coś Lutczyna, ale to było bardzo dawno temu. Wtedy nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby samemu robić coś takiego. Dopiero kiedy wpadł mi w ręce komiks "Superman" z października 1991 r., zacząłem interesować się komiksami. Nie rysowałem wtedy jeszcze żadnych komiksów, jedynie kreowałem własnych bohaterów, projektowałem im kostiumy i wymyślałem przygody. Aż trudno mi teraz uwierzyć, że stworzyłem tyle kretyńskich postaci w tych śmiesznych karnawałowych kostiumach. Muszę jednak przyznać, że nadal mam sentyment do "X-MEN" czy "BATMANA" i jeśli ktoś by mi zaproponował narysowanie chociażby jednego epizodu z tych serii, zgodziłbym się bez wahania. Natomiast pierwszym komiksem, który narysowałem w pełni świadom tego, co robię, była krótka historyjka o mścicielu na motorze, chyba w roku 1997 lub 98. No i od tamtej pory próbuję rysować komiksy.

Layout piątej strony trzeciego epizodu, czyli trzydziestej drugiej strony komiksu.
Layout piątej strony trzeciego epizodu, czyli trzydziestej drugiej strony komiksu.
Skąd czerpiesz inspiracje do swojej pracy artystycznej?

Pracy artystycznej? No cóż, nie uważam się za artystę, więc powiem tylko, jak to się zazwyczaj u mnie odbywa. Tak więc chodzę sobie po tym pożałowania godnym łez padole i obserwuję. Przyglądam się wszystkiemu uważnie i jeśli jakaś rzecz zrobi na mnie wrażenie, dobre lub złe, to odkłada się gdzieś tam pod czaszką. I tak przez jakiś czas, aż zmiksuje się i uzbiera tego tyle, że nie sposób już dłużej utrzymać, więc żeby nie zwariować, przelewam to wszystko na papier. Większość to niezdatna do czytania papka, ale jeden na dziesięć pomysłów jest trafiony.

Których rysowników komiksowych cenisz najbardziej?

Najbardziej szanuję starych dobrych mistrzów, którzy mają warsztat i umiejętności. Zresztą szanuję każdego, kto ma warsztat i umie rysować. Gdybym miał wymieniać nazwiska, to zacząłbym od Jeana "MOEBIUSA", Girauda, dla mnie jednego z największych twórców komiksu. Kolejni ważni to mistrz mistrzów Frank Frazetta, dalej Paul Gillon, Arthur Suydam, Grzegorz Rosiński, Milo Manara, Rodolfio Damaggio, Alex Ross, Liberatore, Brian Bolland - twórcy, od których można się uczyć rysować. Oczywiście, nie mogę zapomnieć o Simonie Bisley'u. Poza tym jest jeszcze Mike Mignola, Bill Sienkiewicz, Kent Williams. Mógłbym wymienić jeszcze wielu, którzy zrobili na mnie wrażenie.

A tak wygląda gotowa strona.

A tak wygląda gotowa strona.

Razem z przyjaciółmi utworzyliście grupę p'ART studio. Co ciekawego realizujecie?

Grupę p'ART studio stworzył Michał Gałek. Na początku w jej skład wchodziłem ja, Michał, Jarek Bieda i Wojciech Franzblau, czyli twórcy komiksu "Duszpasterze". Ale to było dawno temu, teraz w skład tego przedsięwzięcia wchodzi o wiele więcej osób. Tak więc jeśli ktoś potrzebuje dobrego rysownika lub scenarzysty, to odsyłam na stronę www.partstudio.net.

W dorobku masz komiksy narysowane do scenariuszy innych osób, ale masz też projekty autorskie. Jak pracuje Ci się lepiej?

Szczerze mówiąc, wolę pracować sam. Chociaż współpraca ze scenarzystą ma swoje dobre strony. Zyskuję wtedy większy dystans wobec historii, którą rysuję. Scenarzysta często zwraca uwagę na rzeczy, które ja sam mógłbym przeoczyć, a to często ułatwia pracę. Ale nie ma się co łudzić, nie wszyscy scenarzyści ułatwiają pracę. Dlatego czasem mam ochotę zrobić coś na własny rachunek, sprawdzić, czy te historie, które wypychają mi szufladę, są coś warte.

"Przejściowy" efekt pracy nad postacią Pata.

"Przejściowy" efekt pracy nad postacią Pata.

Jak układa Ci się współpraca ze scenarzystami?

To zależy, ale do tej pory nie mam powodów do narzekań. Lubię pracować z kimś, kto wie, czego chce i ma jakąś koncepcję, scenariusz dopięty na ostatni guzik. Wkurza mnie natomiast, kiedy komiks jest skończony, a tu nagle scenarzysta pokazuje mi kadr na którejś z pierwszych stron i mówi, cytuję: "Nie podoba mi się ten kadr, coś tu jest nie tak. Nie wiem co, ale musisz to zmienić". Jak słyszę taki tekst, to ręce mi opadają. Nie dość, że ja rysować za dobrze nie umiem, to jeszcze muszę się domyślać, co autor chciał przez to powiedzieć. Poza tym jestem zadowolony, że mogę czasami narysować jakiś cudzy scenariusz (w zasadzie ostatnio robię tylko to).

"Pomidorowa" to komiks, który wzbudza duże kontrowersje. Jak doszło do realizacji tego projektu?

Dawno temu, kiedy jeszcze zdarzało mi się uczęszczać na uczelnię, przed jednym z wykładów kumpel z roku wręczył mi zarys jednostronicowego komiksu napisanego przez jego znajomego - Borufa. Dał mi scenariusz i powiedział coś w rodzaju: "znajomy prosił, żebym pokazał ci ten scenariusz. Nie musisz go od razu rysować, wystarczy, żebyś rzucił okiem". No i rzuciłem. Okazało się, że pomysł jest niesamowity i nie mogłem go nie narysować. Kumpel zobaczył pierwszą stronę, pokazał mi scenariusz do kolejnych pięciu. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, kim jest Boruf. Wszystko załatwiałem przez Kubę Słowika. Gdyby nie on, nie zetknąłbym się z Borufemi nie byłoby "Pomidorowej". Kiedy komiks miał już sześć stron, poznałem scenarzystę osobiście i od tamtej pory jakoś się to kręci. Myślę, że narysuję jeszcze niejeden komiks wymyślony przez niego. Przynajmniej bardzo bym chciał.

Wstępne (w przypadku Pata) i końcowe (w przypadku Nicka) projekty postaci do epizodu 1.

Wstępne (w przypadku Pata) i końcowe (w przypadku Nicka) projekty postaci do epizodu 1.

"Mrok" jest drukowany w wersji czarno-białej, ale przede mną leżą kolorowe plansze. Muszę przyznać, że trudno się zdecydować, co pasuje lepiej do tej opowieści. Jakie jest Twoje zdanie?

Dobry rysownik nie potrzebuje koloru, potrafi pokazać wszystko za pomocą czerni i bieli. Nie wiem, czy jestem aż taki dobry, ale myślę, że ta opowieść powinna obronić się w wersji czarno-białej. Z drugiej zaś strony kolor mógłby ją znacznie wzbogacić. Trzeba to będzie jeszcze przemyśleć.

Twoim debiutem albumowym jest "BiOCOSMOSiS", napisana i narysowana z rozmachem spece opera science fiction. Jak doszło do realizacji tego projektu?

Zaczęło się od tego, że niejaki Edvin Volinski szukał rysownika, który mógłby zwizualizować jego projekt "BiOCOSMOSiS". W tym celu skontaktował się z Michałem Gałkiem i to dzięki niemu się poznaliśmy. Muszę przyznać, że na początku współpracy, kiedy siedzieliśmy głównie nad projektami, byłem trochę nieufny. Zastanawiałem się, czy ma sens ładowanie się w taki projekt. Ale w trakcie pracy nad komiksem cały ten świat zaczął mnie wciągać, im bardziej go poznaję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to najlepsza rzecz, jaką obecnie rysuje.

Projekty postaci do "MROKU część 2".

Projekty postaci do "MROKU część 2".

Kiedy do dystrybucji trafi kolejny tom?

Robimy wszystko, żeby zdążyć na maj.

Czy możesz uchylić rąbka tajemnicy co do jego fabuły?

Akcja toczy się na planecie Errax. Wydarzenia opisane w komiksie są bezpośrednim następstwem tzw. Wojny Incognito. Mogę tylko powiedzieć, że album drugi będzie się bardzo różnił od pierwszego. Pierwsze plansze w kolorze już niedługo na www.biocosmosis.com.

"BiOCOSMOSiS" w niczym nie ustępuje produkcją zachodnim. Czy macie jakieś konkretne plany ekspansji za granicę naszego kraju?

Niestety nie mogę w tej chwili napisać na ten temat nic konkretnego. Dodam tylko, ze pracujemy nad tym.

Wredny typ...

Wredny typ...

Jak układa Ci się współpraca ze scenarzystą Edvinem Volinskim?

Szczerze mówiąc, bardzo dobrze. Wspominałem już, że cenię ludzi, którzy wiedzą, czego chcą i mają sprecyzowaną wizję uniwersum, o którym chcą opowiedzieć. I właśnie tak jest w tym przypadku. Edvin dokładnie wie, jaki opowiadana historia ma mieć klimat i jaki powinna wywoływać efekt. Razem ze scenariuszem dostaję opisy miejsc, pojazdów, postaci i ubiorów. Dlatego powstaje tyle projektów i szkiców. Każdy element, scenę, ujecie a nawet pojedynczy kadr, szczegółowo omawiamy, zanim w ogóle zabiorę się do rysowania. Z jednej strony to mi bardzo ułatwia zadanie, bo doskonale wiem, co gdzie i jak mam narysować, z drugiej jednak sprawia, że czasem wałkujemy bez końca jakąś stronę, zastanawiając się, czy nie dałoby się tego lepiej pokazać. Co muszę przyznać jest dość męczące, ale myślę, że warto. Żałuję tylko, że nie jestem jeszcze dość dobrym rysownikiem i jest wiele rzeczy, z którymi sobie nie radzę. Ale cóż, mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej.

Czy scenarzysta pozostawia Ci dużo swobody?

Powiem tak: mam wystarczająco dużo swobody. W końcu to ja rysuję, więc tak czy inaczej autor jest na mnie skazany. Jak do tej pory nie zdarzyło się, żebyśmy nie mogli się dogadać.

Robicie dużo szkiców, projektów, etc. Niektóre projekty pojazdów są niczym rysunki techniczne w kilku rzutach. Czy jest szansa, że kiedyś opublikujecie te materiały?

Większość z nich już dawno została pokazana na stronie internetowej BiOCOSMOSiS. Plany są takie, żeby z każdym kolejnym albumem wzbogacać zamieszczone tam galerie o nowe materiały. Oczywiście, wszystko to będzie miało sens tylko wtedy, gdy komiks znajdzie odbiorców.

Z jakich etapów składa się praca nad komiksem?

Najpierw tworzymy projekty postaci, ich wygląd i ubiór. Potem miejsca, budowle, pojazdy, broń, w zależności od historii. Kiedy jest już większość projektów, zabieramy się za layout. Później wiadomo: ołówek, a na koniec tusz. Gdy powstaną już wszystkie plansze, przeglądamy je i wyłapujemy niedociągnięcia, zdarza się wtedy jeszcze wymienić jakiś kadr czy postać albo coś dorysować. Na koniec skanowanie i na tym kończy się moja rola.

Który z etapów pracy twórczej sprawia Ci największą przyjemność?

Dobre pytanie. Sam się nieraz nad tym zastanawiam. Każdy etap ma dobre i złe strony. Najłatwiej pracuje mi się nad layoutami czyli zaprojektowaniem stron, a najtrudniej nad narysowaniem ich w ołówku. Tusz nie sprawia już tylu problemów, jest tylko bardzo praco-, a przede wszystkim czasochłonny. Kiedyś wydawało mi się, że rysowanie komiksów to niezła zabawa, teraz wiem, że powstanie takiego 48- stronnicowego albumu wymaga wiele wysiłku. Nie wiem nic o uczuciu przyjemności, za to wciąż towarzyszy mi uczucie niedosytu, świadomość, że mógłbym to zrobić lepiej, że wciąż nie dość umiem, by móc swobodnie posługiwać się ołówkiem, że jest jeszcze wiele rzeczy, których muszę się nauczyć. Myślę, że przede mną jeszcze długa droga, zanim narysuję komiks, z którego będę zadowolony. Pytanie tylko, czy uda mi się ją pokonać.

Twoje prace były niemal we wszystkich magazynach komiksowych ("Magazyn Fantastyczny", "AQQ", "Świat Komiksu", "KKK", "B5"), a także wielu antologiach tematycznych: "Człowiek z probówki", "Piekielne wizje", "Likwidator"). Co twoim zdaniem powoduje, że tylu wydawców i redaktorów darzy Cię tak wielkim zaufaniem?

O zaufaniu tychże redaktorów nic mi nie wiadomo. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że nie cieszę się zbytnią popularnością w światku komiksowym. Nie należę do żadnego kółka wzajemnej adoracji ani klubu wspólnej promocji. I tu, tak jak wszędzie w Polsce, dobrze jest mieć znajomości.

Co w rysowaniu komiksów najbardziej cię kręci?

Tak szczerze mówiąc, to nie wiem, ale coś musi w tym być, skoro to nadal robię i nie zamierzam przestawać. Jeśli kiedyś się dowiem, to dam znać.

Co sądzisz o współczesnym komiksie polskim?

Ogólnie mówiąc - nic ciekawego. Nic, co szczególnie przykułoby moją uwagę. Ale to tylko moje subiektywne zdanie, nie wiem, może jestem wybredny. Przyznaję, że zdarzają się oryginalne produkcje takie jak "Wilq", "48 stron", "Mikropolis" (w ogóle Gawronkiewicz jest przecież niezły), "Osiedle Swoboda" (oczywiście to czarno-białe, z "Produktu").

A jak Twoim zdaniem na rynek komiksowy wpłynie internet i komiks internetowy?

Internet to miejsce, w którym każdy może w zasadzie bez ograniczeń zamieszczać, co zechce. I bardzo dobrze. Dzięki internetowi mogą zaistnieć autorzy, którzy do tej pory nie mieli na to szans. Co prawda, z drugiej strony oznacza to niekontrolowany zalew kiczu, ale tym bym się nie przejmował. Życie i tak wszystko zweryfikuje.

Z Nikodemem Cabałą rozmawiała W. Leszczyńska.

Strefa Komiksu - 1 - MROK: Przebudzenie

Redaktor naczelny: Robert Zaręba
Scenariusz: Robert Zaręba
Rysunek: Nikodem Cabała
Wydawnictwo: Robert Zaręba
Rok wydania polskiego: 3/2007
Liczba stron: 66
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: kioski, saloniki
Wydanie: I
Cena z okładki: 18 zł
Materiały powiązane:

Podyskutuj na forum!




blog comments powered by Disqus