Wywiad z Leszkiem Kaczanowskim - "Polski dżentelmen"

Autor: Tomasz Nowak
2 maja 2014

O przygotowywanym wydaniu, opracowaniu i materiałach dodatkowych; o historii, korzeniach i autorze komiksowych pasków ze słynnym profesorem Filutkiem, z Leszkiem Kaczanowskim, szefem wydawnictwa Ongrys, rozmawia Tomasz Nowak.

 

 

Tomasz Nowak: Dlaczego na tapetę Ongrysa trafił teraz akurat Filutek, a nie np. dalsze opowieści, ze Świata Młodych?

Leszek Kaczanowski: Och, to nie tak! Jeszcze w tym roku powinien ukazać się album z Tajfunem. Ongrys starał się także o licencję na inne komiksy, m.in. przygody Binio Billa czy Jonki, Jonka i Kleksa, ale licencje zostały udzielone innym wydawnictwom.

A dlaczego Filutek? Bo na to zasługuje! Towarzyszył tysiącom ludzi w ich codziennym życiu, a teraz jest niemal nieobecny. W książeczkach został zebrany ułamek jego przygód, ale nawet one są już od lat niedostępne – po prostu ich nie wznawiano. Po zakończeniu publikacji na łamach Przekroju, sympatyczny profesor pojawiał się już tylko bardzo sporadycznie. Mam nadzieję, że wznowienie pasków, zwłaszcza w takiej, dość pokaźnej dawce, zrekompensuje czas posuchy wszystkim, którzy się za nim stęsknili.

Zbigniew Lengren współpracował z Przekrojem od 1946 r.. Kiedy na jego łamach pojawił się Filutek? W 1946 czy w 1948 roku? Bo różnie różni ludzie mówią…

W lutym 1948, w 147 numerze pisma.

I pozostał na tych łamach przez 50 lat?

Dokładnie 54 lata, do 2002 roku. Przy czym w ostatnim roku ukazywały się już tylko powtórki.

To sporo materiału. Ongrys próbuje jakoś ogarnąć całość? Ukazują się obecnie np. Fistaszki zebrane

Oczywiście! Od początku myślę o całości serii, o tym, jak ją przygotować, podzielić itp. Zeskanowane mam praktycznie wszystkie odcinki, których obecnie naliczyłem 2445. Planuję podzielić je na trzy książki i już wkrótce ukaże się pierwsza z nich.

Mam nadzieję, że dawni i nowi czytelnicy zechcą zapoznać się z perypetiami profesora i po pierwszej książce ukażą się kolejne. Fistaszków wyszło już kilka tomów, trzeba było robić dodruki. Bardzo chciałbym, żeby z Filutkiem było podobnie.

Filutek to profesor – ma nietypowe nakrycie głowy – melonik, parasolkę. Trochę taki angielski dżentelmen?

Albo polski, tyle że przedwojenny. Ale czy mało teraz osób posiada nietypowy wygląd? W reklamach jednego z banków wszyscy są w melonikach...

Dawno temu, w gronie znajomych zdawało się nam, że Filutek to… kaczor! Taką miał szczególną fizys; był jakoś podobny na tych małych obrazkach do Donalda z gum do żucia:) Po pewnym czasie, z niemałym zdziwieniem, odkryliśmy pomyłkę! Czy wiadomo ci coś na temat jego specyficznej urody?

Nie miałem przyjemności poznać autora. Rozmawiałem z jego córką, która opiekuje się spuścizną ojca, ale akurat tematu fizjonomii nie poruszaliśmy. Pani Katarzyna ma przygotować tekst o Filutku i jego autorze, być może tam będzie coś na ten temat...

Niejedno Filutek przeszedł – przeżył cały PRL z jego "zaostrzaniem kursów" i "odwilżami", doczekał w dobrej kondycji wolnej Polski. I nigdy nie został zaprzęgnięty jako narzędzie polityczne, do "załatwiania" spraw bieżących, jak choćby wspomniane Fistaszki. Jak to się mu udało? (a może został, tylko ja o tym nie wiem?)

Przyznam, że nie znam całej serii na wyrywki. Oczywiście czytałem paski z Filutkiem, ale miałem do czynienia ledwie z wycinkiem całości. Dopiero teraz, przygotowując album, zapoznaję się z cyklem dokładniej.

Wiele innych postaci komiksowych faktycznie angażowała się w większym stopniu. Wstępowali do harcerstwa, brali udział w różnych akcjach, oszczędzali w SKO. Jednak komiksy generalnie, z nielicznymi wyjątkami, nie propagowały socjalizmu. Przynajmniej te, które ja pamiętam. Harcerstwo czy SKO były po prostu elementem codzienności, o której opowiadały.

Czy Filutek chodził na pochody pierwszomajowe? Tego nie wiem, ale myślę, że za parę lat, jak już wszystkie odcinki doczekają się książkowego wydania, sprawdzenie tego będzie bardzo proste.

Hmm... Mam nadzieję, że nie przyczynię się do żadnej dzikiej lustracji profesora...

Reedycja komiksu mogłaby być świetną okazją również na wydanie filmów z prof. Filutkiem czy szerzej z udziałem Zbigniewa Lengrena? Jest na to jakaś szansa? Próbowaliście rozmawiać na ten temat z TVP?

Taki pomysł przyszedł mi do głowy, ale z braku czasu na razie nie doczekał się realizacji. Może przy kolejnym tomie...

Wasze wydania słyną ze starannego opracowania. Czego "ekstra" możemy spodziewać się w tomie z Filutkiem? Czy udało się pozyskać jakieś specjalne materiały albo np. opracować pełną bibliografie publikacji o Filutku czy z Filutkiem?

Lista materiałów dodatkowych nie jest jeszcze zamknięta. Na pewno będą teksty przybliżające zarówno serię, jak i jej autora. Z bibliografią nie powinno być problemu, bo tak naprawdę nie jest długa – to pięćdziesiąt cztery roczniki „Przekrojuˮ i bodajże siedem książeczek (w Polsce ukazały się cztery), a ponadto kilka wzorów świątecznych pocztówek i wspomniane filmy. Na pewno sama bibliografia, jak i reprodukcje w książeczkach się znajdą. Nie wiem tylko czy pojawią się już w pierwszym tomie. Wolałbym zamieścić je w dalszych, ale mieć pewność, że są kompletne.

Lengren wielokrotnie denerwował się popularnością Filutka. Mówił nawet, że narysuje kiedyś historyjkę, w której jego bohater wpada pod tramwaj... Nie boisz się, że takim albumem trochę wbrew życzeniu samego Lengrena utrwalisz jego obraz jako "tego od Filutka"?

Nie, nie boję się. Nie widzę w tym ujmy – Filutek to jeden z najdłuższych polskich komiksów – chyba drugi po Tytusie, Romku i A'tomku, ukazującym się od 57 lat. Obecnie wznawiane i wydawane są również inne publikacje z ilustracjami Lengrena. A jak czytelnicy zapamiętają autora – to już nie zależy ode mnie.

A może Ongrys ma jakiś pomysł na szersze spopularyzowanie jego twórczości i chce nas czymś zaskoczyć?

Planuję tylko (a może aż?) wszystkie odcinki Filutka opublikować w książkach. Innego pomysłu jak na razie nie mam, ale jak przyjdzie mi coś do głowy – z przyjemnością będę zaskakiwał.

Profesor Filutek - 1 - 1948-1966

Scenariusz: Zbigniew Lengren
Rysunek: Zbigniew Lengren
Wydawnictwo: Ongrys
Rok wydania polskiego: 12/2014
Liczba stron: 176
Format: 220x295 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 49 zł



blog comments powered by Disqus