Wywiad z twórcami komiksu "Krzyżacy"


Skąd pomysł serii o rycerzach krzyżowych? Czy dlatego, że jest pan wielkim miłośnikiem epoki średniowiecza?

Tak, od kiedy skończyłem 10 lat, kiedy to wręcz pożerałem "Ivanhoe" sir Waltera Scotta. Potem były, w wielkim nieporządku : "Biały rycerz" Funckena i "Srebrny płomień" Cuveliera i Grega, które odkryłem w "Journal de Tintin", następnie anonimowa wersja literacka "Robin Hood" publikowana w kolekcji "Czerwień i złoto", kolorowana przez wielkiego Calvo, oraz różne adaptacje legend o Królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu... A potem, trochę później, przeżyłem gwałtowny szok odkrywając film Aleksandra Forda poświecony właśnie krzyżakom...

Co pana tak bardzo uderzyło w tym filmie?

Mieszanina realizmu i liryki. Z jednej strony byłem przejęty niektórymi przerażającymi scenami (np. scenami tortur), z drugiej, oczarowany przesadą, poezją epicką innych scen. W efekcie, rezultatem było to, że podczas całego filmu, miałem gęsią skórkę. A to jest znak! Jakiś czas potem, szczęśliwym trafem, wpadłem w antykwariacie na opasły tom powieści liczącej ponad 500 stron, zatytułowanej "Krzyżacy". To właśnie na podstawie tej powieści Aleksander Ford stworzył swój film! Autor, Henryk Sienkiewicz, polski powieściopisarz, odniósł już sukces w końcu zeszłego wieku dzięki innej powieści: "Quo vadis"...

Czy można powiedzieć, że pański komiks jest adaptacją tej powieści?

Tak i nie. Zachowałem istotę zarysu historycznego i pewne sceny powieściowe. Cała reszta została zmieniona. Niektóre postaci mają zmienione imiona*, czasem nawet role, inne zostały bardziej wyróżnione. Także miejsca zostały zmienione. Co do akcji, szczerze mówiąc, oddala się ona stopniowo od oryginału... Chciałem przede wszystkim odtworzyć początkowy szok, jaki sam przeżyłem. Gdyż ta opasła księga, trochę już przestarzała, nie oddawała tak do końca tych emocji. Musiałem zatem podjąć ryzyko wymyślania, dodania więcej wigoru, więcej emocji... Otworzenia trochę historii na fantastykę i na nadprzyrodzoność...

Proszę nam coś opowiedzieć o pana współpracy z rysownikiem Bernardem Capo.

Jak sądzę, wybraliśmy się wspólnie. Doceniałem jego wyraźną kreskę, jego powściągliwy i klasyczny styl. Co więcej, uważałem, że jego zdolności i talent nie były wystarczająco doceniane! Dodam, że to człowiek niesamowicie sumienny, który bez wahania poświęci całe dnie na wyszukiwaniu potrzebnej dokumentacji, czy na przerysowywaniu takiej czy innej winietki, z której nie jest zadowolony. Poza tym, to ktoś otwarty, prostoduszny, zabawny a praca z kimś takim to prawdziwa przyjemność!
Jeśli chodzi o "Krzyżaków" mamy taką samą waloryzację rzeczy; nie chodzi nam o to, aby odtworzyć epokę w sposób zupełnie realistyczny, ale raczej aby odtworzyć jej symbolikę, przywołać obraz, jaki czytelnik XXI-ego wieku może o niej mieć.

Ile przewidujecie albumów?

A priori pięć. Przygoda w pewnym momencie spotka się z historią. Ponieważ historia zakonu krzyżackiego kończy sie właśnie w 1410 roku, wraz ze straszliwą bitwą pod Grunwaldem, gdzie wyzwawszy na pojedynek całą Europę, zwycięzcy z czarnym krzyżem na płaszczach, zostają pokonani aż do ostatniego z nich...

*np. w oryginale w komiksie francuskim, bohater Zbyszko z Bogdańca, nosi imię "Carol de Bogdaniek"

Krzyżacy - 1 - W cieniu czarnych kniei

Scenariusz: Rodolphe D. Jacquette
Rysunek: Bernard Capo
Tłumaczenie: Grażyna Morawiec
Wydawnictwo: Twój Komiks
Rok wydania polskiego: 2002
Tytuł oryginalny: Les Teutoniques: Dans l'Ombre des Forêts Noires
Wydawca oryginalny: Editions Hors Collection
Rok wydania oryginału: 2001
Liczba stron: 46
Format: A4
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Dystrybucja: księgarnie
ISBN: 83-7320-225-0
Wydanie: I
Cena z okładki: 18,90 zł


blog comments powered by Disqus