Wywiad z Christophem Heuerem - "Z perspektywy cywilów"

Autor: Hubert Kuberski
2 lipca 2009

Pierwsza wiosnaHubert Kuberski: Jak doszło do wyboru finałowej części trylogii Klausa Kordona z myślą o jej adaptacji komiksowej?

Christoph Heuer: Zapytałem wydawnictwo Beltz Verlag o możliwość dokonania adaptacji komiksowej książki Kordona. Oni dali mi tę książkę, która okazała się bardzo plastyczna i mogłaby być doskonałym filmem. Ta opowieść o trzech braciach rozgrywała się w najbardziej dramatycznym ćwierćwieczu w dziejach Niemiec. Tak zacząłem pracować na szkicem komiksu, który pokazałem na CD. Wydawnictwo zdecydowało się na zrobienie komiksu w oparciu o trzecią część cyklu Kordona. Wszyscy pamiętają o II wojnie światowej i jest to żywe doświadczenie historyczne, liczące sobie zaledwie 60 lat. W telewizji ciągle są pokazywane filmy o nazizmie. To była najlepsza decyzja.

Czy Pierwsza wiosna wpisuje się nową, niemiecką politykę historyczną, która stara się przedstawiać Niemców jako ofiary?

Tematem komiksu jest wojna, którą najczęściej utożsamiamy z żołnierzami. Ale ja chciałem z tym zerwać i pokazać ją z perspektywy cywilów. Jak rozmawiałem z rodzicami, oni wspominali, że rzadko widzieli walczących. Nigdy też nie uważali się za ofiary, ale byli częścią tej wojny. A to, co się stało z Niemcami uznali za karę. Chciałem pokazać, co wojna zrobiła z ludźmi, ich ofiarę oraz to, jak przemieniła Niemców w niewolników Hitlera.

Ale czy nie obawia się Pan przewartościowań historii w kontekście podejmowanych obecnie wysiłków w Niemczech, których wynikiem jest powstawanie książek i filmów o zatopieniu statku "Wilhelm Gustloff", bombardowaniu Drezna, czy masowych gwałtach Niemek przez Sowietów?

Nie rozumiem tych obaw, które wywołują wspomniane tematy, podobnie jak osoba pani Steinbach. Obecnie Niemcy tworzą osoby, różniące się swoimi poglądami. Przykładowo, mnie nie podobał się film o Gustloffie, czy Upadek. Jak wspominałem wychowywałem się w latach 60. i pamiętam moich nauczycieli, którzy nie byli nazistami. Już wówczas zauważałem zmiany w świadomości Niemców, a obecnie dużą rolę odgrywa telewizja. Dziś naziści mogliby czuć się mniej komfortowo niż w latach 30. Teraz mamy o wiele więcej informacji z różnych źródeł, które de facto uniemożliwiają ponowne uwiedzenie Niemców.

Czy jest Pan entuzjastą historii?

Inaczej nie zająłbym się tym tematem. Mój nowy projekt [prezentowany na spotkaniu z autorem na WSK jako prezentacja na CD - przyp. aut.] jest oczywiście moją pracą, chociaż nie spodziewam się za niego zapłaty i robię to jako hołd dla mojej rodziny. Uważam, że można patrzeć na Niemców jak na ludzi po traumatycznych przeżyciach sprzed ponad 60 laty. Podobnie zresztą było z Hutu i Tutsi, oni też są istotami ludzkimi, nawet po strasznych masakrach.

Pańskie umiłowanie historii oraz powstały komiks Pierwsza wiosna wskazują, że prowadzi Pan szczegółowe badania nad przeszłością. Jak wyglądały przygotowania do pracy nad komiksem?

Research obejmował zapoznanie się z wieloma książkami, obejrzałem wiele filmów dokumentalnych. Okazało się, że ludzie w latach 40. mówili zupełnie inaczej niż dziś. Zacząłem kolekcjonować zdjęcia Berlina z tamtego okresu. Odwiedziłem placówki muzealne zagranicą - Imperial War Museum, czy Royal Air Force Museum. Rozmawiałem z wieloma ludźmi, pamiętającymi jeszcze wydarzenia wojenne, w tym z kanadyjskim pilotem bombowców. Moją ambicją było odtworzenie i zachowanie w komiksie przeszłości. Wiele osób było zaskoczonych zasięgiem moich poszukiwań.

Do czego przywiązywał Pan większe znaczenie - materiałów wizualnych, czy słowa pisanego?

Obydwa te źródła były dla mnie równie ważne. Zdjęcia i filmy pokazywały, jak wyglądała rzeczywistość. Wspomnienia pozwalały przybliżać sposób myślenia ówczesnych ludzi.

Jak duży krąg osób pracował z Panem podczas powstania Pierwszej wiosny?

Trudno na to pytanie odpowiedzieć. Poza scenarzystką Gerlinde Althoff, bardzo pomocny okazał się sam autor - Klaus Kordon. Dużo wsparcia udzielił mi kolega, który jest profesjonalnym typografem. Dzięki niemu mogłem wiernie odtworzyć wygląd napisów reklamowych, szyldów sklepowych, czy nawet tablic ostrzegawczych, stawianych na gruzach berlińskich kamienic. W ten sposób komiks nabierał cech pracy dokumentującej ówczesną rzeczywistość.

Na koniec proszę opowiedzieć o swoich źródłach inspiracji przy tworzeniu Pierwszej wiosny?

Moim największym uznaniem cieszy się François Bourgeon, którego drobiazgowość w odtwarzaniu przeszłości jest zdumiewająca. Bardzo ważna okazała się dla mnie estetyka Joego Kuberta, co zresztą widać na niektórych stronach Pierwszej wiosny. Bardziej podobają mi się na komiksy realistyczne niż s-f, co wynika z moich zainteresowań. A poza tym mógłbym jeszcze długo wymieniać wielu innych twórców, którym zawdzięczam stworzenie komiksu o Anne.

Pierwsza wiosna

Scenariusz: Gerlinde Althoff
Rysunek: Christoph Heuer
Tłumaczenie: Andżelika Mirska
Wydawnictwo: Timof i cisi wspólnicy
Rok wydania polskiego: 2/2009
Liczba stron: 240
Format: 145x210 mm
Oprawa: miękka
Papier: matowy
Druk: cz.-b.
Dystrybucja: księgarnie, internet
ISBN-13: 978-83-61081-29-6
Wydanie: I
Cena z okładki: 40,01 zł


blog comments powered by Disqus